16 obserwujących
65 notek
95k odsłon
  1046   0

Bliskowschodnia reaktywacja Kremla

fot. Paweł Rakowski
fot. Paweł Rakowski

Zamęt w Waszyngtonie tradycyjnie wykorzystuje Moskwa, która po chwili „oddechu” wraca do bliskowschodniej gry. Sergiej Ławrow wyraził oburzenie na izraelskie naloty na Syrię, które zintensyfikowały się w ostatnich tygodniach. I Ławrow ma rację – w Syrii umęczonej barbarzyńskimi konfliktami powinien być przywrócony spokój.  

Z perspektywy Kremla, jest to mocno dyskomfortowe, że syryjski prezydent mając do wyboru Moskwę czy Teheran raczej wybrałby to drugie. Reżim Assada jest dla Iranu niezbędny aby mieć łączność terytorialną z szyickimi ośrodkami w Libanie. Co więcej nieufni wobec świata zewnętrznego Alawici wywodzą się z Iranu i z nim czują więź losu i interesu we wrogim dla nich areale bliskowschodnim. Natomiast dla Rosji Assad jest tylko pionkiem w grze, którego można poświęcić w imię ważniejszych interesów i Kreml już tego nie ukrywa, że w 2020 roku nastał czas „zapłaty” dla syryjskiego reżimu. Pandemia koronowirusa a przede wszystkim blokady finansowe i handlowe na nałożone przez Donalda Trumpa na irańskich ajatollahów i ich popleczników w Damaszku oraz w Bejrucie przyniosły bardzo korzystny polityczny skutek – Assad aby żyć i dalej trwać przy władzy musi zacząć rozmawiać. Inaczej kryzys ekonomiczny jak i globalny zastój gospodarczy może odłączyć kolejne prowincje z tak wielkim trudem odbijane z rąk rebeliantów czy Państwa Islamskiego. Brak mąki, nafty, lekarstw czy prądu pogłębia kryzys humanitarny w Syrii, a żeby go zażegnać syryjski prezydent potrzebuje dolarów albowiem Władimir Putin domaga się waluty amerykańskiej za zboże i inne niezbędne towary. Assad dolarów nie ma albowiem te zostały zablokowane w bankach w Bejrucie jak i nie ma możliwości wykonania przelewu pomiędzy Damaszkiem i Moskwą. Pomocy Assad nie może oczekiwać ze strony Teheranu, który sam będąc w kryzysie nie ma środków finansowych czy materialnych aby udzielić wsparcia. Co więcej Iran z wielkim niepokojem patrzy na rosyjską grę albowiem to od niej zależy kierunek dalszej tureckiej ekspansji, która może przechodzić przez tzw. irański Azerbejdżan, a więc prowincję Iranu zdominowaną przez etnicznych Azerów do której lwia część tureckiej opinii publicznej wyraża roszczenia po zwycięstwie Azerów w Karabachu. Wojna na Kaukazie dała też wiele do myślenia Assadowi, który musi się liczyć z tym, że w przypadku swojej politycznej klęski los syryjskich Alawitów mieszkających wzdłuż syryjskiego wybrzeża Morza Śródziemnego byłby przesądzony. Arabowie sunnici, a więc dominująca grupa w wielorelgijnej syryjskiej mozaice obwiniają Alawitów nie tylko o herezję względem islamu ale przede wszystkim mają pretensje o to, że stanowią fundament reżimu.

Lecą bomby z Nieba

Okres bożonarodzeniowo-noworoczny nie był spokojny w Syrii. Izrael wykorzystuje ostatnie chwilę politycznego bezkrólewia aby porachować się z Iranem, który z mozołem przerzuca broń i ludzi do Libanu czy też na syryjską stronę Wzgórz Golan. Wedle różnych szacunków na terenach Syrii znajduje się około 100 tys. bojowników należących do proirańskich formacji z Iraku czy też libański Hezbollah, Irańska Gwardia Rewolucyjna oraz Brygady Fatimidzkie czyli oddziały szyitów z Afganistanu i Pakistanu. Jaką to ma realną wartość bojową? Zdaniem komentatorów niewielką. Poza libańskim Hezbollahem, który bił się w przeszłości z Izraelem i Państwem Islamskim i jest niezniszczalny na własnym terenie, cała ta zbieranina różnych milicji wraz z armią syryjską nie była i nie jest rywalem dla Izraela. Niemniej z punktu widzenia Tel-Awiwu obecność irańska w Syrii jest niedopuszczalna w każdej postaci i póki izraelskie lotnictwo będzie miało możliwość to będzie likwidowało konwoje czy posterunki proirańskich formacji tak aby nieprzyjaciel nie zbliżył się do przestrzeni nadgranicznej. Izrael nie chce aby po syryjskiej stronie Wzgórz Golan stacjonowały oddziały nie będące pod bezpośrednim nadzorem Assada albowiem tworzyłoby to podobną sytuacje jak na granicy z Libanem, nad którą rząd w Bejrucie nie ma żadnej kontroli i jest to teren całkowicie kontrolowany przez Hezbollah.

Izrael bacznie monitoruje okolice pogranicza syryjsko-irackiego w pobliżu miast Abu Kammel i Deir Ezzor. W ostatnich tygodniach grudnia i w pierwszych stycznia jest to obszar niemalże codziennych bombardowań wykonywanych zdaniem obserwatorów przez drony lub rakiety wystrzeliwane znad terytorium Libanu, nad którym latają bezkarnie izraelskie samoloty. Pod ostrzałem znajdują się również okolice Damaszku, który jest położony zaledwie 70 km od izraelskich pozycji na Wzgórzach Golan. Gdzie są rosyjskie systemu S-300 pytają się syryjscy twitterowicze czy regionalni internauci. Wedle jednych teorii one w Syrii są obecne ale nie są włączone a wedle innych chronią tylko rosyjskie bazy, których Izrael nie rusza. Pojawiają się też insynuacje, że Izrael jest w stanie obejść rosyjską technologię eksportową ale z przyczyn politycznych nie ujawnia tego aby nie odstraszyć potencjalnych nabywców.

Lubię to! Skomentuj3 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka