22 obserwujących
80 notek
119k odsłon
  1013   0

Czy opozycja wobec Talibów ma sens?

fot. isafmedia/flickr
fot. isafmedia/flickr

Media donoszą, że Ahmed Massoud syn legendarnego Lwa Panksziru Ahmeda Szacha Massouda odtwarza Sojusz Północy i zamierza bronić się w Dolinie Panksziru przed Talibami. Nowi włodarze Afganistanu traktują bardzo poważnie zagrożenie ze strony Massouda, który rzeczywiście jest w stanie utrzymać się w Dolinie Panksziru jak i odzyskać z czasem duże połacie północy kraju zamieszkiwanej głównie przez Tadżyków czy Hazarów. Jednak wobec upadku budowanego przez 2 dekady Afganistanu pojawia się bardzo sensowne pytanie – czy opór wobec Talibów ma jakikolwiek sens, tym bardziej, że tylko oni wydają się być siłą zdolną do zaprowadzenia jakiejś konstruktywnej formy stabilności.  

Dolina Panksziru broniła się zarówno przed Sowietem i pierwszym Talibem. Wobec upadku państwa Massoud wraz z wiceprezydentem Amurallahem Salehem odtwarzają formację, która do amerykańskiej inwazji w 2001 roku była jedyną siłą opierającą się Talibom. Z tym, że nie da się jednoznacznie odtworzyć realiów sprzed 20 lat na obecnym afgańskim gruncie. Jeśli po zamachach na WTC zarówno świat jak i region uważał, że Talibowie ze swoim projektem cofania Afganistanu i Afgańczyków do VII wieku powinni zniknąć z areny dziejowej, dzisiaj jest odwrotnie. To Talibowie okazują się być formacją, której zarówno Waszyngton, Pekin czy Moskwa daje kredyt zaufania. Upadek Afganistanu budowanego przez Zachód wykazał, że Talibowie i ich propozycja polityczno-cywilizacyjna ma bardzo duże poparcie szczególnie na afgańskim interiorze. Co więcej po doświadczeniach sowieckich i amerykańskich żadne mocarstwo regionalne czy światowe nie zaryzykuje ponownej interwencji, tym samym Taliban jest bytem z którym trzeba nauczyć się żyć i który paradoksalnie może zagwarantować jakąś formę stabilizację szczególnie przy eksploracji afgańskich złóż czy odtwarzaniu Jedwabnego Szlaku.

Wbrew powszechnej krytyce Amerykanie nie przegrali wojny w Afganistanie. W ostatnich latach straty wojsk amerykańskich oscylowały wokół 20 żołnierzy zabitych rocznie, co nijak się ma do oficjalnych danych Armii Czerwonej, która przyznawała się do 2 tyś żołnierzy zabijanych co roku przez Mudzahedinów. Amerykanie weszli do Afganistanu kiedy chcieli i wyszli jak i kiedy uznali to za stosowne. Niejako rację miał prezydent Joe Biden, wykazując rozczarowanie wobec afgańskiej armii, która nie podjęła realnej walki z Talibami pomimo przewagi ilościowej i jakościowej nad przeciwnikiem. Jednak brak zmysłu państwowotwórczego ujawnił się również po wycofaniu wojsk sowieckich w 1989 roku, kiedy to bohaterowie wojen z atomowym imperium zła, zamiast stworzyć filar i fundament nowego kraju rozpoczęli zaciekłą walkę pomiędzy sobą co oczywiście wykorzystali Talibowie. Dlatego też Talibowie bardzo ostrożnie podchodzą do tego co się formuje w Dolinie Panksziru. Obszar broniony przez bojowników zdeterminowanych, doświadczonych i świetnie znający trudny teren może pogrążyć Taliban i ukazać, że to nie potęga militarna islamskich radykałów doprowadziła do upadku prozachodniej inkarnacji Afganistanu lecz wewnętrzna niezdolność do stworzenia bytu państwowego.

Dlatego też pomimo, zapowiedzi syna Lwa Panksziru odnośnie formowania i odtwarzania Sojuszu Północnego wydają się istotne ale mało pożądane przez region i świat. Nawet jeśli Massoud okaże się równy pod względem talentu i charyzmy ojcu to co mogą oznaczać sukcesy opozycji antytalibowej? Sojusz Północny może utrzymywać się na obszarach szyickich czy perskojęzycznych czy uzbeckich. Opcjonalna ofensywa na Kabul czy pasztuńskie południe wydaję się w najbliższej przyszłości niemożliwa, tym bardziej że doprowadziłaby do krwawej wojny domowej, która mogłaby nabrać charakteru wojny etnicznej czy konfesyjnej, co nie przyniosłoby żadnej rozwiązania poza możliwym rozpadem Afganistanu i utworzeniem dwóch czy trzech organizmów quasi-państwowych.

Tym bardziej, że poza Sojuszem Północnym i Talibanem jest jeszcze trzeci gracz – Państwo Islamskie będące na wojnie z Talibami i które chciałoby wykorzystać powstałą próżnie w Afganistanie na odtworzenie terytorialne kalifatu. Zagrożenie ze strony ISIS odczuwane jest zarówno przez Sojusz Północny i Taliban. Obie strony wiedzą, że Państwo Islamskie może tylko zyskać na nowej wojnie domowej i na trudnej rzeczywistości gospodarczej, która w czasach chaosu jest nieunikniona. A tego chaosu region Azji Centralnej i Bliskiego Wschodu chciałby uniknąć dlatego też ze wszystkich możliwych wariantów wydarzeń w Afganistanie Talibowie przy władzy wydają się najlepszą z dostępnych i realnych opcji. 


Lubię to! Skomentuj33 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka