0 obserwujących
40 notek
27k odsłon
  407   0

Czyim bohaterem był Lech Kaczyński?

Zbrodnia w Jedwabnem


Siódma rocznica katastrofy smoleńskiej nakłania nas do zastanowienia się nad sprawami których na co dzień nie porusza się często w debacie publicznej. Nie chodzi tu tym razem o roztrząsanie co się stało w Smoleńsku ale o postać prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który w tej katastrofie tragicznie zginął. Są bowiem w Polsce środowiska skupione głównie wokół gazety Polskiej, Prawa i Sprawiedliwości czy TV Trwam, które podkreślają, że postać Lecha Kaczyńskiego zasługuje na miano największego polskiego bohatera i patrioty ostatnich lat.


Zanim jednak wyniesiemy Lecha Kaczyńskiego na pomniki oraz – jak by chcieli niektórzy – także na ołtarze, zastanówmy się chwile czy na tym pomniku będzie stał prosto. Lech Kaczyński miał bowiem w swoim życiorysie niejasne sprawy, a w polityce którą prowadził podejmował takie decyzje, które nam Polakom boleśnie szkodziły i szkodzą do dziś. Pomińmy tym razem nieszczęsny Traktat Lizboński, który de facto pozbawił Polskę suwerenności, dzięki czemu różne Timmermansy czy Schulce skaczą nam po głowie, a pani premier jak mały przedszkolak jeździ na dywaniki do Brukseli. Chodzi o sprawę mordu w Jedwabnem i nieskrywany filosemityzm Lecha Kaczyńskiego. Filosemityzm posunięty do tego stopnia, że najwyraźniej – co chciałbym przedstawić poniżej – Lech Kaczyński przestał reprezentować interesy Polaków, a zaczął wspierać interesy Izraela czy może konkretnych, wrogich Polakom środowisk żydowskich, które usilnie pracują nad tym by winę za wymordowanie Żydów zrzucić na Polaków ale i ubić na nas interes w postaci wyłudzenia od nas pokaźnych rewindykacji finansowych. Lech Kaczyński wspierał i chronił te właśnie środowiska żydowskie które działały i działają na naszą szkodę. Warto o tym przypomnieć zwłaszcza teraz kiedy wiele wskazuje na to, że obecni szefowie IPN wrócą do przerwanego przez Lecha Kaczyńskiego śledztwa w Jedwabnem.


Na początku zasadnym jest więc postawić pytanie: Czyim Lech Kaczyński był bohaterem? Czy rzeczywiście polskim? By lepiej rozjaśnić ten dylemat trzeba najpierw rzucić pewne tło historyczne i przytoczyć – niestety obszerniejsze - fragmenty różnych opracowań. Sprawa dotyczy miejscowości Jedwabne i książki Tomasza Grossa „Sąsiedzi”, w której autor próbuje  udowodnić, że Polacy, mieszkańcy Jedwabnego, najpierw okradli miejscowych Żydów z kosztowności, później przegnali ich do stodoły gdzie, w liczbie 1600 osób, żywcem spalili.


Trzeba także nawiązać do najbardziej wstydliwej, najbardziej przemilczanej i ukrywanej przed opinią publiczną, skrzętnie skrywanej także przez samych Żydów, sprawy. Chodzi mianowicie o niezmiernie szeroki udział ludności żydowskiej w kolaboracji z Niemcami, udział policji żydowskiej w mordowaniu i okradaniu swojego własnego narodu oraz kolaborację i korupcję władz Judenratów  z Gestapo.


Profesor Hannah Arendt, pisarka żydowskiego pochodzenia, autorka „Korzeni totalitaryzmu" w 1963 roku, wystąpiła nawet z książką wielkiego żydowskiego samo rozrachunku. „Eichmann w Jerozolimie" to książka która stanowi niezwykle ostre potępienie Judenratów, które składały się z członków elit żydowskich i w sposób bezwstydny zdradziły swój Naród w czasie jego największej katastrofy. Jak pisała Arendt: „Dla Żydów rola, jaką przywódcy żydowscy odegrali w unicestwieniu własnego narodu, stanowi niewątpliwie najczarniejszy rozdział tej historii”.


Prof. Jerzy Robert Nowak w trzyczęściowej książce pt. „Żydzi przeciw Żydom” pisze już na wstępie:


„Celem tej książki [„Żydzi przeciw Żydom” – przyp. redakcja] jest zerwanie zasłony milczenia z najbardziej skandalicznie pomijanego zafałszowywanego rozdziału historii Polski doby II wojny światowej. Chodzi o sprawę zbrodniczej kolaboracji z Niemcami dużej części bardzo wpływowych środowisk żydowskich: żydowskiej policji, Judenratów. Szczególnie okrutną formacją była żydowska policja. W ciągu stosunkowo krótkiego czasu 2000 policjantów żydowskich wywlekło z warszawskiego getta ponad 300 tys. Żydów, by ich zagnać na Umschlaplatz, do transportu dla zagłady. […] Wielu z nich zachowywało się wręcz w bestialski sposób wyłapując swoich rodaków wszędzie tam, gdzie nie dotarliby Niemcy, ciągnąc kobiety za włosy po ziemi, kopiąc dzieci i starców, i starając się jak najwięcej zrabować. Niemcy wyznaczyli policjantom swego rodzaju normę - dostawienie codziennie siedmiu Żydów na Umschlaplatz do zagłady. Kiedy brakowało im osób do normy, łapali, kogo się dało, znajomych, przyjaciół, członków rodziny, nawet rodziców - o czym pisze się w licznych przygnębiająco ponurych żydowski świadectwach. Takie były niezaprzeczalne fakty. To nie Polacy, lecz policja żydowska „pracowicie wypełniała brudną robotę wywózki swych rodaków na śmierć na polecenie Niemiec”.  […] Do tego dochodzi jeszcze bardziej przemilczana w Polsce sprawa nikczemnych zachowań setek żydowskich kapo w obozach zagłady, niejednokrotnie wręcz „wyróżniających się" swą bezwzględną  katowską gorliwością w niemieckiej służbie. Ilość tych kolaborantów szła w tysiące. Wysługując się z różnych motywów Niemcom, bardzo mocno przyczynili się do przyśpieszenia eksterminacji swych żydowskich rodaków. Wielu z nich osobiście uczestniczyło w  katowaniu, a nawet zabijaniu swoich żydowskich rodaków. Bardzo duża część żydowskich policjantów także część członków Judenratów, odegrała równie haniebną rolę w rabowaniu bezbronnych Żydów. Istnieje na ten temat bardzo wielka żydowska literatura wspomnieniowa z pierwszych dziesięcioleci powojennych, nader często wręcz szokująca brutalną szczerością opisów znęcania się Żydów nad swymi żydowskimi współbraćmi”.

Lubię to! Skomentuj5 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale