Paweł Wroński Paweł Wroński
104
BLOG

Haftowanie na temat taśm

Paweł Wroński Paweł Wroński Polityka Obserwuj notkę 7
Obserwowałem wczoraj całą dyskusję dotyczącą tzw. taśm Michnika. Była to dyskusja pouczająca, szczególnie z dziennikarskiego punktu widzenia. Gdy okazało się, że Gudzowatemu nie udało się jednak wydusić z Adama Michnika zdania, że „Wyborcza” jest inspirowana przez służby specjalne trzeba było „haftować” - czyli mówić cokolwiek co by wydawało się „głębokie”. Wykorzystano kilka tropów literackich. Próby stawania się na straży moralności dziennikarskich przez dwóch dziennikarzy „Wprost” już w trakcie programu ze względu na dotychczasowe praktyki tytułu były brawurowe, aczkolwiek był to pewien ciekawy sposób myślenia nie do końca wyartykułowany.Świetnie natomiast sobie radził dr Tomasz Żukowski, który poszedł w aspekt geostrategiczny. Zawyrokował, że doszło po raz kolejny do spotkania oligarchów jednego energetyczno informacyjnego (to Gudzowaty) i oligarchy medialnego (Michnik) dotyczącego sprawy żywotnej dla Polski czyli energetyki. To było ze strony pana doktora super tylko do diabła co oni ustalili? Nawet nie podzielili wpływów na złożach gazowych na Morzu Barentsa, ale oczywiście stało się to tylko dlatego, że Michnik się k... nie zna na gazie.Inny trop - kwestie urody języka. Świetnie, mowa polska leży nam na sercu, a Gudzowaty, a potem Michnik „poszli filmem Pasikowskiego”. Tu dobrze sobie radził w komentowaniu pewien kolega, który w prywatnych rozmowach wali mięchem po ścianach jak każdy dobry Polak. Ale ma nadzieję, że czytelnicy uwierzą, że mają przed sobą estetę. Pamiętam jak prof. Paweł Śpiewak napisał szeroko cytowany artykuł po rozmowie Michnik - Rywin w „Rzeczpospolitej”, gdzie dowodził, że najgorsze jest to, że obaj porozumiewali się tym samym językiem. We mnie budziło to wątpliwości. Bo co? Dobrze by było by jeden powinien mówić po chińsku, drugi po szwedzku? Ale ludzie to kupili.Zapewne w tej sprawie nadal będą się odbywały „ćwiczenia stylistyczne”. I trzeba je oglądać z najwyższą uwagą. PSA co do wątpliwości Rafała Ziemkiewicz „podsłuchiwać i nagrywać, czy nie”. Uważam, że podsłuchiwanie jest brzydkie, ale czasem konieczne, gdy ujawnia się przestępstwo. Gdy zaś robi się coś brzydkiego, czyli podsłuchuje i nic z tego nie wynika, a co gorsza chce się to wcisnąć ludziom jako towar pierwszej klasy to jest to (tu słowo używane często w trakcie rozmowy Michnik - Gudzowaty).

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Polityka