Ci sceptyczni tłumaczyli, że nie ma sensu kopać się z koniem wieczorową porą. Wczoraj stwierdziłem, że to prawda. Rzeczywiście trudno polemizować z treścią felietonu z którego wynika, że: WSI handlowały z mafią pruszkowską czołgami i helikopterami a twierdzi tak świadek koronny Masą - autorytet moralnym TVP.
Trudno dyskutować agentach polskich rosyjskich, sieci agentów oplatających media, i o ostatecznym dowodzie na tę tezę jaką jest rozmowa z Michnika z Gudzowatym.
To równie płodne jakby zrobić felieton o związkach między bankructwem telewizji Familijnej, a Pospieszalskim i kazać mu się tłumaczyć i 10 sekund.Robienie superzmanipulowanych felietonów, które mają ubabrać kogo się da to uroda programu Pospieszalskiego. Przypuszczam, że on sam nie ma nadziei iż ktokolwiek rozsądny w nie wierzy. Kto jednak widział ostatnie dzieło przyzna, że nawet jak na standardy Pospieszalskiego było to działo wybitne.
Mam nadzieję, że nasza dyskusja, i dodatkowo krótka i treściwa wymiana zdań po programie w pełni wskazała mu moje uznanie.Chodzi także o coś innego. Bezpośrednio przed programem dowiedziałem się, że bierze w nim udział Antoni Macierewicz. W czasie audycji okazało się, że to ma być apoteoza Antoniego Macierewicza - zbawcy Ojczyzny od agentów. Pospieszalski może robić takie szopki nawet na klęczkach.
Telewizja może robić dobrze obozowi władzy za publiczne pieniądze, ale po cholerę mam być wówczas w studiu? Mam nadzieję, że było to moje ostatnie spotkanie z p. Pospieszalskim.Słonimski mówił, że nie lubi wymiany poglądów na których traci. Miał rację.


Komentarze
Pokaż komentarze (14)