Drobna historyjka z krakowskiego wydania „Gazety Wyborczej” (nie wiem nawet, czy się zakwalifikuje na stronę ogólnopolską).
Andrzej Hankus (PiS) - biznesmen i asystent posła Leonarda Krasulskiego (PiS - to ten, który jeździł po pijaku i trafił na listy).
Hankus poszedł do Ministerstwa Skarbu i do wojewody Małopolskiego Andrzeja Muchy. Pochwalił się, że jest asystentem Krasulskiego (wiceszefa komisji gospodarki) i ideowym członkiem partii. Uprzejmie doniósł, że w państwowej firmie Fabios (Maków Podhalański) działa postkomuna, WSI i układ. Powiedział też, że on Hankus tę firmę „oczyści”. Fabos podlega wojewodzie Musze, a on zaś w PiS znany jest z ideowego zaangażowania i chęci czyszczenia.
I Hanus oczyścił - kierownictwo firmy Fabios poszło do kicia z zarzutem korupcji, co zostało ogłoszone jako zwycięstwo nad układem. Obecnie świadkowie wycofują się z oskarżeń, wygląda na to, że sprawę „nakręcił” człowiek Hankusa, który jakoby miał dostarczać łapówki, ale do końca nie wiadomo komu dostarczył.
Hankus natomiast w nagrodę teraz został największym odbiorcą produkcji Fabiosa bowiem produkuje tanie osłonki do wędlin i do tej pory Hankus nie mógł jej „podejść”. I generalnie jest zadowolony.
To wszystko, a teraz morał.
Nie wcale nie będę protestował. Nie będę krytykował „pisowskiego układu”, „PRL-bis”, „pisowskiej postkomuny”, czy nowej szarańczy, która obsiadła Polskę. Wiem ludzie nie są święci.
Apeluję do dzielnych zwolenników PiS. Zamiast tracić czas i wpatrywać się w blogi i pisać duperele o rewolucji moralnej, rozejrzycie się wokoło, czy nie ma jakiegoś najlepiej państwowego zakładu, który można „oczyścić”.
Chłopaki do boju. Nie bądźcie gamoniami. Przed wami biegnie już biznesmen Hankus z właściwą legitymacją w kieszeni.


Komentarze
Pokaż komentarze (13)