0 obserwujących
17 notek
7625 odsłon
127 odsłon

Ted Malloch a polityka selfie i klepania po ramieniu.

Wykop Skomentuj

image

Z wielkim zainteresowaniem wysłuchałem wystąpienia kandydata na ambasadora w Unii Europejskiej Teda Mallocha, który odwiedził Polskę na zaproszenie europosła Kongresu Nowej Prawicy, wiceprzewodniczącego grupy Europy Narodów i Wolności w PE Michała Marusika na konferencji zorganizowanej w gmachu Senatu pt. „Czy Unia Europejska może być Stanami Zjednoczonymi Europy?” Jak podkreślił Malloch, kontekstem dyskusji jest spór pomiędzy rzecznikami narodowej suwerenności a globalizmem. „To dwa przeciwstawne poglądy na świat, ponieważ tylko jeden z tych poglądów może ostatecznie zwyciężyć, gdy dochodzi do walki między nimi” – ocenił. Zdaniem prelegenta wynik ostatnich wyborów w USA może być postrzegany jako „zwycięstwo nacjonalizmu bądź światopoglądu opartego na suwerenności narodowej nad światopoglądem globalistycznym”. Ted Malloch spotkał się także z prezesem Kaczyńskim, jednak zabrakło spotkania na szczeblu rządowym, tak jakby nie do końca nam Polakom na tym zależało. Walka między globalizmem a suwerennościami narodowymi trwa nadal. Mówi o tym także nasz polonijny ekspert prof. Marek Chodakiewicz charakteryzując sytuację administracji rządowej w USA. Gdzie wg autora trwa włoski strajk administracji lojalnej Barakowi Obamie przeciwko lideramom rewolucji Trumpa. Podobnie jest chyba w Polsce, a zwłaszcza w MSZ, które w swoich działaniach dokładnie przypomina sytuacje opisane przez Chodakiewicza.

Konflikt ten jest także widoczny w życiu polonijnym, gdzie walka ideologiczna pomiędzy marksizmem kulturowym, który chce między innymi likwidacji tożsamości narodowych (co jest dla nas szczególnie ważne na obczyźnie, ponieważ chodzi tutaj o nasze „być albo nie być”) a wartościami tradycyjnymi zawierającymi się w polskim haśle: „Bóg, Honor, Ojczyzna”. Praktycznie nie znam nikogo z moich przyjaciół, kto nie byłby zaangażowany w tę wojnę. Podziały zauważalne są wszędzie: w rodzinach, grupach przyjaciół, organizacjach i sięgają znacznie wyżej, po partie i całe klasy rządzące. Polonia od momentu zorganizowania była skutecznie rozbijana. Działo się tak w okresie komunizmu i proces ten trwa praktycznie do dziś. Wystarczy w tym miejscu przytoczyć książkę pana Balińskiego pt. “MSZ, polski czy antypolski?”, opartej na doświadczeniu autora wynikającym z długoletniej pracy w MSZ. Autor wspomina tzw. „czarną listę Sikorskiego”, z której żadna osoba nie została nigdy na nic zaproszenia, ani nie otrzymała żadnej formy wsparcia dla polonijnych projektów. Do dziś nie wiemy kto rozgrywa Polonię: była KGBSB, lokalne amerykańskie służby, Departament Stanu czy prominentni polonijni lobbyści? Narzędzia do rozwiązania tego polonijnego problemu posiada IPN, ale jak zawsze brakuje woli politycznej, aby nasz problem rozwiązać. Przez ostatnie osiem lat skrupulatnie nakreślano nowe cele strategiczne dla Polonii, wykreślając grubą kreską z mentalności liderów działania o charakterze patriotycznym. Spotkania te miały miejsce w zaciszu hotelowych sal konferencyjnych w różnych amerykańskich miastach. Prasa polonijna nigdy nie informowała o żadnych ustaleniach. Wszystkie te fakty są do sprawdzenia. MSZ prowadząc sprytną politykę kija i marchewki „wyprało” z patriotyzmu czołowe polonijne organizacje, polonijne media oraz flagowe instytucje Polonii. Stworzono, poprzez „fundacje znajomych królika”, szczelny system finansowania, który dba o spolegliwość Polonii wobec ekipy rządzącej. Funkcjonuje on do dziś i ma się bardzo dobrze. O „historycznym dofinansowaniu Polonii amerykańskiej w roku 2017” informuje nowojorski „Nowy Dziennik” w artykule: „Pieniądze na Polonię rozdane.” Na 21 ofert, które wpłynęły do polskiego Senatu z USA– 12 nie otrzymało akceptacji. Nie będzie dofinansowania dla konserwatywnej, propolskiej i dwujęzycznej platformy medialnej w USA i Kanadzie o nazwie “The Poland Times” Wiele projektów nie zgłosiło oficjalnie swoich ofert. Tak też stało się z projektami Fundacji Pax Polonica. Dla największej grupy polonijnej na świecie przypadło najmniej pieniędzy. Czy rzeczywiście tak ma wyglądać polityka dobrej zmiany? Co się tak naprawdę zmieniło? Zmienili się tylko czołowi polscy dyplomaci, którzy robią sobie selfie i klepią po ramieniu z tymi samymi ludźmi, którzy byli tak popularnymi przez ostatnie 8 lat.

Drodzy Państwo! Czas przyjrzeć się nagim faktom. Przez ostatni rok „dobrej zmiany” na kontynencie amerykańskim zostały całkowicie przejęte:

1. Kongres Polonii Amerykańskiej,

2. Kongres Polonii Kanadyjskiej,

3. Światowa Rada Polonii,

4. „Trafiono i zatopiono” mecenas Marię Szonert Biniendę,

5. Nie powstał i nie wyszedł poza „mentalność piwnicznej salki przy parafii” żaden patriotyczny projekt, który byłby rozpoznawalny co najmniej na poziomie Fundacji Kościuszkowskiej.

Jestem Polakiem mieszkającym w USA i od lat staram się w mojej działalności publicystycznej nie tylko krytykować, ale co najważniejsze proponować adekwatne do sytuacji rozwiązania. Obecne organizacje polonijne unikają polityki jak ognia, a nie mając żadnego wsparcia politycznego w realizacji swoich misji ich działalność jest coraz bardziej minimalizowana. Brakuje liderów, ciekawych pomysłów, strategii działania i profesjonalizacji działań. Dzisiaj, aby utrzymać w USA polską tożsamość Polonii i budować propolski lobbing, weekendowy woluntaryzm już nie wystarcza. Trzeba sprofesjonalizować Polonię i przyciągnąć jej zaplecze intelektualne. Potrzebny jest także profesjonalny i strategiczny sygnał z Polski w postaci grantów, stypendiów oraz systemu szkoleń dla liderów. Obecny stan integrowania elit polonijnych w struktury państwa polskiego jest dyplomatycznie to ujmując „dalece niewystarczający”. W chwili obecnej niezbędne są 2 szybkie kroki dla powstrzymania postępującej degradacji Polonii zorganizowanej.

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale