Całkiem niedawno jak wszyscy wiedzą, bowiem reklama jaką zapewnili płatni pisowscy dziennikarze, oraz ci mający nadzieję że kiedyś będą płatni, była zaiste imponująca, wyświetlono w TVP jakiś film. Piszę „jakiś”, bo na mnie reklama zwłaszcza prowadzona przez płatnych oszołomów, działa wprost proporcjonalnie odwrotnie. Im bardziej natrętna tym jest bardziej pewne, że z produktu nie skorzystam. No ale Salon24 czytam, nie wiem czy na szczęście czy na nieszczęście, mój stary twierdzi ze to drugie, i z czytania tego dowiedziałam się różnych strasznych rzeczy. O faszystach. I o Niemcach.
A to że ci Niemcy nam plują w twarz, że faszyści nas mordowali a teraz się z nas śmieją, a to że potomkowie tych strasznych hitlerowców fałszują historię, to że oglądając film, depczemy groby naszych poległych patriotów itd. itp. etc Potworne wzmożenie... Jak ktoś chce niech szuka i czyta. Każdy szanujący się płatny dziennikarz pisowski, napisał na ten temat dużo i kwieciście.
Minęło kilka dni i mamy kolejne wzmożenie. „Wzmożenie Baumana”
Otóż młodzież, taka patriotyczna, oraz kibice, przybyła na wykład by zaprotestować, zadymić i przeszkodzić. Baumanowi w wykładzie. W mediach na temat protestujących padło słowo „faszyści”. Natychmiast płatne, polskie, pisowskie dziennikarstwo rozpoczęło atak na dwóch skrzydłach. Jedno skrzydło zajęło się kopaniem Baumana a drugie obroną patriotycznej młodzieży.
Europoseł PIS Ryszard Legutko mówi:
Użycie słowa faszyzm wobec protestujących jest symptomatyczne. Nie chodzi przecież o żaden faszyzm. W Polsce problemem nie są faszyści. Problemem jest coraz częstsze używanie słowa faszyzm jako pałki. Nie bójmy się faszystów, bo ich nie ma. Bójmy się antyfaszystów, bo mnożą się oni dzisiaj jak króliki i coraz drastyczniej zawężają nasze pole działania i pole myślenia.

Dobrze płatni pisowscy dziennikarze klasy Janecki oraz ci gorzej płatni, razem z blogerami typu „salonowy” Rybizky dołączają do europosła PIS i piszą ile się da. O młodzieży. Patriotycznej.
Popatrzyłam się na materiały i co widzę? Poznałam, niedawno przecież o nim napisałam notkę!
Młodzieżą dowodził młody bo zaledwie 52-letni Roman Zieliński, patriota jakich mało. Co o sobie mówi sam pan Roman?
Nawiedzony antysemita, przynajmniej od momentu, kiedy policzył znanych sobie Żydów. Rasista z doświadczenia, nie był nim, dopóki siedział w Polsce i nie wyściubiał z niej nosa. Nacjonalista bo tak wyszło. Antykomunista gdyż zaznał "dobrodziejstw" tego systemu. Wróg gejów i panoszącego się pedalstwa. Miłośnik dyktatury, lecz nie dyktatury proletariatu, bo według niego proletariat nie ma nic, a jak się dorwie do władzy, to kradnie na potęgę. Aha, jeszcze jest kibicem, ale to znajduje się na marginesie poruszanych tu tematów.
Ten młodzieżowo 52-letni pan Roman „ma po drodze” z Gazetą Polską...
Zacznę od siebie. Już nie udzielam wywiadów dziennikarzom – dla zasady. Jednak – jak widzisz – robię wyjątki. Wiesz dlaczego? Bo znamy się wiele lat, bo to, co mówisz i piszesz o kibicach, pokrywa się z tym, jakiego ciebie znam. A z „Gazetą Polską” jest mi po drodze od dość dawna
Pan Roman nie tylko udziela wywiadów, pisze też sam.
Dziennikarz-Oprócz „Pamiętnika kibica…” i „Ligi chuliganów” napisałeś też książkę pod prowokacyjnym tytułem „Jak pokochałem Adolfa Hitlera”.
Roman Zieliński-Chyba każdy autor lubi swoje dzieła. Ja tę książkę lubię w sposób szczególny. Po pierwsze, bardzo łatwo mi się ją pisało. Ty, jako autor tekstów, wiesz, że najłatwiej przychodzą te, które masz w głowie, którymi żyjesz. I „Jak pokochałem Adolfa Hitlera” jest właśnie taka.
Dodatkowo jestem dumy z tego „dziecka” dlatego, że wiele osób, które ze względu na tytuł podchodziło do niej jak do jeża, po przeczytaniu stwierdzało, że zgadzają się z tezami i wnioskami w niej zawartymi w stu procentach. Mimo że tytuł wcześniej je odrzucał.
I jeszcze plany pana Romana
Media nas wykorzystują, ale i my robimy to z nimi. W jakiś tam sposób wykorzystaliśmy swoje pięć minut i okazuje się, że trochę „moherowych babć” zaczęło na nas patrzeć inaczej. Zresztą nie tylko one, ale i wielu ludzi z różnych środowisk zaczyna w nas dostrzegać coś, czego nie widzieli jeszcze kilka miesięcy temu. Nasze drogi kiedyś się rozejdą, ale my już zasialiśmy w umysłach ziarno, którego żaden Szechter nie wyrwie z korzeniami.


Podsumowując, wielkie pisowskie środowiskowe wzmożenie stoi ramię w ramię z wielbicielem Adolfa Hitlera. Z uwielbiającym tego mordercę milionów ludzi człowiekiem. To ich młody polski patriota/kibic.
Mogłabym komentując tę żenadę, napisać jeszcze z tysiąc znaków, ale jak patrzę na pisowskie środowisko, to mi się nie chce pisać, ale rzygać.
http://www.gazetapolska.pl/6020-skoncze-z-kibicowaniem-dopiero-na-pogrzebie
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/123428/jak-pokochalem-adolfa-hitlera


Komentarze
Pokaż komentarze (33)