pazdziernikowa pazdziernikowa
910
BLOG

Ordynarne kłamstwa i szczucie ludzi przed uroczystościami PW

pazdziernikowa pazdziernikowa Polityka Obserwuj notkę 23

 

Sasin przegrał proces z Prezydentem Komorowskim.

Za co?

W październiku 2011 roku, kandydujący wówczas do Sejmu Sasin mówił: „Sami słyszeliśmy z Maciejem Łopińskim od personelu obsługującego gości w jednej z placówek prezydenckich w Warszawie, jak niedługo po katastrofie świetnie bawili się na zakrapianym alkoholem spotkaniu Bronisław Komorowski i Radosław Sikorski. Według relacji byli wówczas w doskonałych nastrojach i w pewnym momencie Komorowski miał podobno powiedzieć do Sikorskiego: »Lecha nie ma, ale został nam jeszcze ten drugi «. Na co Sikorski: »Nie martw się, Bronek, mamy jeszcze jedną tutkę «. Jak nam mówiono, takie słowa tam wtedy padały".

W sądzie Sasin już nie mówił ze "słyszeli" ale że "Maciej Łopiński słyszał"!!! Dobre co? Pomyliło się Sasinowi że słyszał...

To popatrzmy co na to Łopiński:

Maciej Łopiński (który miał poznać przebieg tej rozmowy od pracownika obsługi Kancelarii Prezydenta) odmówił ujawnienia, kto przekazał mu tę informację. - Świadek twierdził, że ujawnienie tego, okryłoby go hańbą.

Hańba! Rozumiecie to? Hańbą jest zeznać w sądzie jako świadek!

Takie rzeczy tylko w PIS!

Sąd na to:

Nie jest hańbą wskazanie imienia i nazwiska osoby, która ma podać prawdziwe informacje. Zatem sąd ustala, że informatora nie było - zaznaczyła sędzia Dietkow.

Jeszcze zeznanie Radosława Sikorskiego:

W czasie procesu zeznawał m.in. Sikorski. - Takie słowa nigdy nie padły - zapewnił w sądzie. - Ta wypowiedź jest zmyślona w 100 proc. - dodał. Podkreślał, że rzekoma zakrapiana kolacja z udziałem jego i prezydenta nigdy nie miała miejsca. - Brak mi słów na opis oburzenia, jakie odczuwam w związku z taką insynuacją - odparł. Sikorski podkreślał, że jego stosunek do katastrofy ma charakter osobisty. Był bowiem zaproszony 10 kwietnia do Tu-154 lecącego do Smoleńska. - Mam świadomość, że mogłem być jednym z pasażerów, wśród których byli moi podwładni; znałem też 80 proc. pasażerów - zeznał. Przypomniał, że to on poinformował o katastrofie premiera, marszałka Sejmu i prezesa PiS. - Wszyscy byliśmy wstrząśnięci do głębi, a premier Tusk rozpłakał się, gdy odczytywałem listę pasażerów - wspominał.

Podsumowanie:

Pisowski oszczerca mówi że słyszał-"słyszeliśmy"

Potem w sądzie, że to nie on, ale ten drugi od tego trzeciego słyszał.

Ten drugi mówi, że to słyszał od trzeciego, ale nie powie kto to jest, bo dla trzeciego to byłaby hańba, zeznawać przed sądem!!!

Sąd stwierdza, że nie ma świadka, który to słyszał więc uznaje to za pomówienie.

Proste co?

No to teraz znajdźcie te fakty w szczujni Niezależna.pl

Znajdźcie jakiekolwiek słowo o braku świadka!

 

Dziwi was że potem tak fachowo szczuty motłoch drze ryja na cmentarzu?

Szef szczujni mówi tak; „kiedy przejmiemy władzę”, mając na myśli PIS Kaczyńskiego i siebie czyli Sakiewicza.

Jak przejmą szczujnia będzie rządzić!

 

Słowo „szczujnia” zapożyczone od koleżanki po linii partyjnej Sakiewicza, nie profesor Pawłowicz.

 

http://www.stefczyk.info/publicystyka/opinie/pawlowicz-tekst-gw-to-najzwyklejsza-szczujnia,7970876251

 

http://m.wyborcza.pl/wyborcza/1,105402,14358738,Posel_PiS_Jacek_Sasin_ma_przeprosic_prezydenta_Komorowskiego.html

 

 

 

 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (23)

Inne tematy w dziale Polityka