Gdy dwa lata temu wracaliśmy w niedzielę z pokazów w Radomiu, to powiedziałem, że szkoda, że nie byliśmy w sobotę, bo wtedy był dodatkowo piękny nocny pokaz grupy Aero Sparx. Robiłem też Dzieciom wymówki, że dużo czasu poświęciły na ogródki gastronomiczne, zbieranie durnych gadżetów (których i tak mamy w mieszkaniu nadmiar) i inne pierdoły, a nie wykorzystały lepiej czasu na oglądanie podniebnych pokazów i wystawy statycznej. Dzieci odpowiedziały, że to nic, bo przecież będzie kolejny AirShow Radom. Ja na to odparłem, że to dopiero za dwa lata, a jak słyszę obecne wypowiedzi polityków, to nie mam pewności w jakiej on będzie formie za dwa lata w przypadku zmiany władzy i czy w ogóle się odbędzie. Cholera, wykrakałem! Morał jest z tego jeden: wykorzystywać maksymalnie każdą chwilę i cieszyć się każdą radością, bo nigdy nie wiemy czy to nie będzie ostatnia taka radość w życiu.
Jestem wściekły! Chce mi się płakać! Chce mi się wyć! Nie dlatego, że nie pojedziemy na AirShow Radom ("zaliczyliśmy" wiele imprez lotniczych w tym roku - tak wiele, że już pytaliśmy każdego z Chłopaków czy chce jechać do Radomia, bo piotrkowski FlyFest zaraz po Antidotum Leszno to już było dla nich za dużo), ale DLATEGO, ŻE ZGINĄŁ JEDEN Z NASZYCH NAJLEPSZYCH PILOTÓW WOJSKOWYCH I POKAZOWYCH. Także dlatego, że to jest już DRUGI TAKI WYPADEK W ODSTĘPIE OKOŁO ROKU.
Trudno opisać to, co czuję. Jako dzieciak marzyłem, że zostanę pilotem. Liczyłem się z tym, że mogę zginąć w jakiejś katastrofie lotniczej, ale miłość do latania była silniejsza. Życie zdecydowało inaczej - nie przeszedłem kwalifikacji zdrowotnej ze względu na skrzywienie przegrody nosowej (to jeszcze dało się skorygować) oraz silne skrzywienie kręgosłupa (tego już lekarz nie mógł przepuścić). Dlatego właśnie mimo że formalnie nie należę do lotniczej rodziny, to za każdym kiedy ginie któryś z pilotów wojskowych, to czuję się tak, jakby zginął "jeden z naszych", jakby to był mój kolega lub nawet członek rodziny. Tak było przy Smoleńsku, kiedy zastanawiałem się, czy może gdyby za sterami Tupolewa nie siedział prymus kapitan Arkadiusz Protasiuk tylko taki asekurancki skiper jak ja (jak płynę łódką z pasażerami i słyszę burzę lub widzę nadciągające cumulonimbusy, to zmieniam kurs na najbliższy bezpieczny brzeg i nie ma żadnej dyskusji) to może by to coś zmieniło. W tym przypadku nawet nie zadaję sobie takiego pytania, bo wiem, że nawet z prostym kręgosłupem nie trafiłbym do teamu akrobacyjnego - po prostu za cienki Bolek jestem. W takich teamach latają najlepsi z najlepszych: super zdrowie, niesamowita odporność na przeciążenia, odporność psychiczna pozwalająca zachować maksymalne skupienie przez cały czas trwania lotu, refleks na miarę Spider-Mana, niesamowite czucie maszyny i wyczucie interwałów czasowych pozwalające precyzyjnie wykonywać manewry nawet wtedy, gdy mózg pod wpływem przeciążenia jest na progu utraty przytomności. Tacy są piloci akrobacyjni. Tacy są piloci "F-16 Tiger Demo Team". Taki był lider tego teamu major pilot Maciej "Slab" Krakowian który dziś zginął tragicznie w katastrofie. Wieczny odpoczynek racz Mu dać Panie, a światłość wiekuista niechaj Mu świeci. Składam wyrazy współczucia Jego Rodzinie (tak jak ja był Ojcem Chłopaków - Bliźniaków) Przyjaciołom i Kolegom. Cześć Jego Pamięci!
Napisałem powyżej pogrubionym drukiem to, co podpowiadało mi serce i zwyczajna ludzka przyzwoitość. Ale nadal chce mi się płakać, wyć i krzyczeć. Nie tylko dlatego, że zginął jeden z naszych, nie tylko dlatego, że zginął jeden z najlepszych polskich pilotów wojskowych - Człowiek, który był i mógł być nadal prawdziwym skarbem dla polskiej armii i polskiego lotnictwa zarówno jako as powietrzny jak i jako znakomity instruktor. Chce mi się płakać, krzyczeć i wyć dlatego, że to już druga taka strata w ciągu roku. Coś jest nie tak! Co? Rok temu moja hipoteza była jednoznaczna: politycy obecnej koalicji rządzącej z przyczyn propagandowych na rok "uziemili" polskich wojskowych pilotów pokazowych, a gdy ci piloci wrócili do pokazów, to brutalnie zabrakło im tych przerwanych treningów. Ale tym razem pilot był "w formie". Pod koniec lipca, czyli dosłownie miesiąc temu mjr Maciej „Slab” Krakowian zdobył prestiżową nagrodę „As the Crow Flies Trophy” na Royal International Air Tattoo (RIAT) w Wielkiej Brytanii za najlepszy akrobacyjny występ solowy. Więc nie można powiedzieć, że nie latał.
I wybaczcie, ale muszę to napisać. Ta katastrofa - pierwsza w Polsce katastrofa samolotu F-16, strata najlepszego polskiego pilota tej maszyny i druga w ciągu roku strata wybitnego instruktora lotniczego, oraz fakt, że ta tragedia rozegrała się na dwa dni przed planowanym terminem rozpoczęcia pokazów AirShow Radom na których miało być świętowane stulecie "Szkoły Orląt" w Dęblinie i w dniu święta lotnictwa ma wymiar symboliczny. Gdy patrzę na Kosiniaka - Kamysza, to mam wrażenie, że oprócz normalnego w tej sytuacji przejęcia tą tragedią i katastrofą w jego głosie i ruchach widać strach. Tak, strach. Facet boi się, bo wie, że gdyby taka tragedia wydarzyła się za czasów rządów PiS, to ekipa polityczna której jest członkiem natychmiast rzuciłaby się z tej okazji politykom PiS do gardeł. A nawet trudno sobie wyobrazić co by się działo, gdyby za poprzedniej ekipy tak jak za tej wydarzyły się dwie takie tragedie. Facet pamięta jak rzucili się na polityków PiS, gdy pilot śmigłowca Black Hawk odlatując z imprezy naraził życie widzów przecinając przewód niedziałającej linii wysokiego napięcia. A skoro pamięta, to z pewnością zadaje sobie pytanie ilu ludzi pamięta tamtą sytuację. A ja pamiętam i tamtą sytuację i jeszcze inną, jak hieny pseudodziennikarskie dwa lata temu dosłownie polowały na jakikolwiek błąd organizatorów AirShow Radom i niemal skakały w górę z radości, gdy ktoś z widzów zmarł wskutek upału... a tu co za niefart - to nie był widz oglądający pokazy z lotniska za którego zdrowie i życie organizatorzy ponosiliby odpowiedzialność, tylko ktoś, kto nie kupił biletu i oglądał ewolucie z pobliskiego pagórka nieznajdującego się w obszarze pokazów. Karma wraca sk....syny! Bójcie się! Mam nadzieję, że ekipa PiS w przeciwieństwie do was zachowa się w tej sytuacji po ludzku i z klasą. I mam niewielką nadzieję, że ludzie jednak nie będą aż tak głupi, aby nie dostrzec tej różnicy. Bo ja pamiętam w jak podły sposób potraktowaliście środowisko lotnicze po Smoleńsku, jak wieszaliście psy na generale Błasiku, jak próbowaliście go obarczyć winą nie tylko za katastrofę smoleńską, ale także za katastrofę samolotu CASA C-295M 23 stycznia 2008 roku podczas podchodzenia do lądowania na lotnisku wojskowym 12. Bazy Lotniczej w Mirosławcu (czyli także za waszych rządów) i za śmierć pilotów robiących zwiad meteorologiczny przed pokazami. Pamiętam też, jak usłużne wobec PO media obarczały rząd PiS winą za to, że po katapultowaniu się pilota MiGa-29 nieprawidłowo serwisowany fotel nie oddzielił się od pilota i ten zginął. Więc ekipa PO i przystawek ma w tej dziedzinie dużo na sumieniu i za uszami. Pamiętam jak po Smoleńsku bezczelnie zrzucała winę na tych, którzy zginęli w tej katastrofie: najpierw na nawigatora porucznika pilota Arkadiusza Ziętka, później na dowódcę kapitana pilota Arkadiusza Protasiuka i całą załogę, później na generała Andrzeja Błasika aż wreszcie na Prezydenta Kaczyńskiego. Pamiętam wreszcie jaką atmosferę rozpętały po incydencie z Black Hawkiem w Sarnowej Górze. To było obrzydliwe - jakby czekali z utęsknieniem na to, że wydarzy się tam jakaś tragedia i będą mogli ją wykorzystać przeciw rządowi (patrz powyższy przykład ze zmarłym wskutek upału). Rozpętali taką psychozę, że jak chłopakom z mojego ówczesnego zespołu projektowego powiedziałem, że jestem niewyspany, bo w nocy wracałem z AirShow Radom, to pierwsze pytanie było "czy tym razem żaden pilot Black Hawka nic nie odwalił".
Chce mi się płakać. Bo wprawdzie na całym świecie zdarzają się katastrofy podczas pokazów lotniczych oraz w trakcie przygotowań do nich, to tylko w Polsce stały się one powtarzalnym elementem pokazów. Coś zepsuto! Nie wiem dokładnie co, bo nie wszystkie informacje docierają do nas, a część newsów może być celową dezinformacją. O ile rok temu w Gdyni przyczyna katastrofy wydawała się oczywista - piloci mieli za długą przerwę w treningach i pokazach, wiec jeden z nich stracił orientację w trakcie akrobacji - to tym razem wydaje się, że pilot był w dobrej formie i właściwie wytrenowany. Ale czy aby na pewno? 1200. godzin nalotu na F-16. Ale nie wiem ile wylatał w tym roku. Teoretycznie pilot myśliwca aby mieć szanse w walce powinien wylatać minimum 120 godzin rocznie. To statystycznie mniej niż 20 minut dziennie. Co działo się w wojsku wokół grupy "Tiger Demo Team"? Jakoś nie wierzę w dobre intencje generała Kukuły, kiedy opowiada, że on był przeciwnikiem udziału pilotów w takich pokazach, ale to Maciek przekonał go, że nie ma racji, bo demonstracja umiejętności to nie tylko promocja wojska i lotnictwa, ale także element odstraszania. Czy kombinowano, aby "uziemić" team na dobre? Czy dlatego major Krakowian tak bardzo chciał pokazać jak dużo potrafi On i jego Koledzy? W Onecie i przejętej siłowo przez PO Polskiej Agencji Prasowej już trwa akcja obarczania winą za katastrofę to zmarłego pilota, to samą ideę pokazów lotniczych. Starzy specjaliści od takiej roboty (Marcin Wyrwał i Edyta Żemła) już przeprowadzili wywiad z anonimowym "pilotem" który niby dobrze wypowiada się o zmarłym koledze, ale po cichu między wierszami przemyca sugestie, że był "ryzykantem" i "showmanem", a już głośno i wprost mówi, że pokazy lotnicze to "cyrk" którego powinno się zabronić. Oprócz tego gada głupoty, że piloci myśliwscy są niby "przeciążeni" ("PRZECIĄŻENI"??? statystycznie poniżej 20 minut lotu dziennie! raczej NIEWYTRENOWANI!!! zapytajcie pilotów jakiejkolwiek linii pasażerskiej ile latają). Tymczasem PAP, a za nią Onet już zupełnie bez podania nazwiska autorów i źródła rzekomych informacji publikuje paszkwil sugerujący, że to major Krakowian zapowiedział pokaz "na limitach tego samolotu" więc to on jest winny katastrofy. Ale to jeszcze nic - naprawdę obrzydliwie robi się, gdy się wejdzie na konto Marka Migalskiego:

Przypomnę, że Migalski to polityk PO, który wraz z "gwiazdą" komisji ds. "Pegasusa" Joanną Kluzik-Rostkowską i kilkorgiem innych kanalii kiedyś niby byli w PiS, ale po Smoleńsku najpierw jako "sztab wyborczy Jarosława Kaczyńskiego" w ostentacyjny sposób sabotowali jego kampanię doprowadzając do przegranej z takim jełopem jak Komorowski, zaraz po tym odeszli z PiS-u tworząc PJN, następnie w ramach tego ugrupowania głosując za zniesieniem wolności słowa w Polsce (chodziło o zakaz produkowania spotów i billboardów z subwencji państwowej dla partii - wszelkie materiały wyborcze musiałyby mieć prywatnych sponsorów... aby władza mogła zniszczyć tych, co sponsorowali opozycję), a następnie kolejno przenieśli się z PJN-u do PO. Przypomnę także, że Marek Migalski w pierwszych dniach po 24 lutego 2022 (data inwazji Rosji na Ukrainę) jako pierwszy na swoim "twitterze" umieścił wpisy, że "nie można z powodu tej błahej wojny zapominać o tym, kto jest prawdziwym wrogiem - to nie Rosja i nie Putin, tylko PiS i Kaczyński" (cytuję z pamięci, bo po jakimś czasie wpis zniknął).
Nie muszę tłumaczyć, że powyższego skandalicznego wpisu Marka Migalskiego nie znajdzie się na żadnym z głównych POlskich POrtali internetowych, a tym bardziej nie usłyszy się o nim w "wolnych" (czyli od dawna powiązanych z PO lub przejętych przez tę partię) mediach: TVN-ie, Polsacie, TVP... Usłyszałem o niej w "Republice" a powyższy zrzut przechwyciłem ze strony "Super Expresu" - w pozostałych mediach cisza. I tak to funkcjonuje w totalitarnym reżimie Tuska: rozmaite Migalskie, Giertychy i inne ultra-trolle pod osłoną medialną skrajnymi wpisami (które niebawem znikną z sieci) urabiają najtwardszy, najbardziej fanatyczny, nazistowski elektorat PO, Onet, PAP TVN i TVP metodami bardziej dyskretnymi urabiają ten elektorat "miękki", a pozostałe media udają że tego nie widzą i serwują neutralne treści dla całej reszty.
Wczoraj późną nocą, gdy pisałem pierwsze akapity jakoś nie mogłem spuentować tego artykułu. Bo wobec tragedii ludzkiej i ogromnej straty dla naszego kraju wszelkie słowa żalu i współczucia wydają się głupie, banalne i niewystarczające (o ile nie jest się troglodytą pokroju Migalskiego, Wyrwała i Żemły). Więc dziś spuentuję nie samą tragedię, ale to, co się wokół niej dzieje - oczekiwania, reakcje, wypowiedzi. My - głupie, niewykształcone, pisiory z wioch i małych miasteczek, owa "patologia 500 plus" tak znienawidzona przez "młodych, wykształconych z wielkich miast" mieliśmy w stosunku do wszelkich pokazów lotniczych i militarnych bardzo proste marzenia i oczekiwania: chcieliśmy aby się odbyło, chcieliśmy zawieźć na nie nasze Dzieci, pokazać im latające w powietrzu i stojące na wystawie statycznej samoloty oraz wystawione pojazdy wojskowe, chcieliśmy, aby dzieci mogły coś zobaczyć, usłyszeć, dotknąć, do czegoś wsiąść. Słowem chcieliśmy, aby było miło i bezpiecznie, aby dzieciaki miały frajdę, a tacy zwariowani fani lotnictwa jak ja aby mogli zrobić kilkaset fotek (z reguły w seriach po kilkanaście) do których sobie kiedyś gdzieś wrócą. Natomiast oni - ci inteligentni i wykształceni wyborcy PO mieli bardziej wysublimowane potrzeby. Oni czekali na jakiś incydent, zagrożenie bezpieczeństwa, najlepiej katastrofę lub przynajmniej wypadek... ostatecznie jakiś zgon wskutek upału i długiej kolejki do dystrybutora z wodą. I ich modły zostały wysłuchane, a marzenia się spełniły. Mieliśmy najpierw jedną katastrofę samolotu przed pokazami, teraz mamy drugą. Tylko chyba nie dokładnie o to im chodziło. Bo te katastrofy miały być za poprzedniego rządu, aby każdy ludzki błąd, każdą usterkę maszyny, każde nieszczęśliwe zdarzenie wynikające czy to z niedoskonałości działań organizatorów czy po prostu ze zwykłego pecha lub warunków atmosferycznych zamienić w kolejne oskarżenie pod adresem "pisowskiego rządu nieudaczników" i któregoś z ministrów. A tu co za niesprawiedliwy los - za PiS-u nawet jak pilot wleciał w linię energetyczną, to nikt nie zginął i nie został ranny, a teraz rok po roku dwóch pilotów w PiS-doo, dwa samoloty w PiS-doo, dwie odwołane imprezy w PiS-doo... i cały misterny plan też w PiS-doo. Jeszcze im się musiał ruski dron na tydzień przed katastrofą przypałętać i pier...... z wielkim wybuchem niecałych 90 kilometrów od Warszawy. Tak, drogie lemingi! Karma wraca sk....syny! Rzucaliście się do gardeł politykom PiS ilekroć coś za ich rządów poszło niezgodnie z planem, to teraz trzęście się ze strachu z pytaniem "czy oni się na nas rzucą czy nie". Mam nadzieję, że oni się nie rzucą. Że zrobi to naród polski, który rozliczy was tak, jak wy ich rozliczaliście i odpłaci wam tak, jak na to sobie zapracowaliście.
Tylko ta ironia, sarkazm i poczucie gorzkiej racji nie sprawia, że przestaje chcieć mi się płakać i krzyczeć. Bo coś zepsuto. Konkretnie to oni - politycy obecnej władzy coś zepsuli. Zepsuli system przygotowania pilotów do pokazów robiąc "freeze" na wszystkie pokazy wojskowe i pikniki militarne. Zepsuli relacje międzyludzkie, bo dziś miłośnicy lotnictwa czy żeglarstwa nie dyskutują ze sobą na forach o swoich wspólnych pasjach i nie wymieniają się fotkami z imprez lotniczych i rejsów, tylko napier....ją wzajemnie na forach w awanturach o to czy zakup FA-50 lub przekop Mierzei Wiślanej był zupełnie do d.py, czy jednak miał jakiś sens. Zepsuli media, opinię publiczną i zaufanie do różnych instytucji - na przykład do wojska. Bo jeśli dwóch nieudaczników, którzy najpierw nie zareagowali na wlatujący w polską przestrzeń rosyjski pocisk manewrujący (aż go przypadkiem znalazła w lesie turystka), a później nie tylko pozwolili ruskim śmigłowcom na bezkarny rajd nad Białowieżą, ale przy okazji tego rajdu zafundowali Polakom bałagan informacyjny przebijający nawet smoleńskie bajki o czterech podejściach do lądowania NAGLE ZMIENIA SIĘ W "BOHATERÓW", BO NA 5 DNI PRZED WYBORAMI ZŁOŻYLI REZYGNACJĘ WYCINAJĄC WREDNY NUMER POPRZEDNIEGO RZĄDOWI, a z kolei najlepszy polski pilot, który dopiero co zdobył prestiżową nagrodę międzynarodową i właśnie stracił życie do końca próbując ratować swoją maszynę i kilkanaście samolotów oczekujących obok pasa startowego na kilka stopni w prawo od jego kursu przed katastrofą NAGLE ZOSTAJE ZDEGRADOWANY DO "PIRATA LOTNICZEGO" I "NIEUDACZNIKA" BO OŚMIELIŁ SIĘ ROZBIĆ NIE ZA TEGO RZĄDU, CO TRZEBA I ZEPSUŁ RZĄDZĄCYM PIAR, to o czym my w ogóle mówimy? Zepsuli coś jeszcze. Sam dokładnie nie wiem co. Ale coś zepsuli. Bo przecież normalnie samoloty nie spadają jak ulęgałki... a w "tenkraju" już niedługo będzie można przyjmować zakłady o to które pokazy się odbędą, które zostaną odwołane z powodu katastrofy, a które z powodu "widzimisię" rządzących. Czy uda nam się to wszystko naprawić, zanim ktoś obserwując te spadające samoloty i wlatujące bezkarnie w naszą przestrzeń powietrzną rakiety, pociski manewrujące, śmigłowce i drony dojdzie wreszcie do wniosku, że gdyby tak nam przypier....ć, to można to zrobić zupełnie bezkarnie... i jak uderzać, to właśnie tu... i jeśli uderzać to tylko teraz?
Gdy dwa lata temu wracaliśmy w niedzielę z pokazów w Radomiu, to powiedziałem, że szkoda, że nie byliśmy w sobotę, bo wtedy był dodatkowo piękny nocny pokaz grupy Aero Sparx. Robiłem też Dzieciom wymówki, że dużo czasu poświęciły na ogródki gastronomiczne, zbieranie durnych gadżetów (których i tak mamy w mieszkaniu nadmiar) i inne pierdoły, a nie wykorzystały lepiej czasu na oglądanie podniebnych pokazów i wystawy statycznej. Dzieci odpowiedziały, że to nic, bo przecież będzie kolejny AirShow Radom. Ja na to odparłem, że to dopiero za dwa lata, a jak słyszę obecne wypowiedzi polityków, to nie mam pewności w jakiej on będzie formie za dwa lata w przypadku zmiany władzy i czy w ogóle się odbędzie. Cholera, wykrakałem! Morał jest z tego jeden: wykorzystywać maksymalnie każdą chwilę i cieszyć się każdą radością, bo nigdy nie wiemy czy to nie będzie ostatnia taka radość w życiu.
Post Scriptum
Cholera, zapomniałem w artykule zawrzeć myśl, że jeśli tylko wpis Migalskiego wydostanie się poza bańkę "silnych razem" to natychmiast politycy, propagandyści i otumanieni zwolennicy PO zaczną twierdzić, że to przecież jest "pisowiec" i z PO nie miał nic wspólnego... nawet "stary pisowiec"... zupełnie taki "pisowiec" jak Giertych, ilekroć daje daje plamę... i jak ten dupek, co przywiązał psa do zderzaka (jak się wabił? nie pamiętam... ani pies ani dupek). Lata przed incydentem Kaczyński osobiście wyrzucił dupka z PiS-u za publikowanie niemieckiego, antyżydowskiego filmu propagandowego z II Wojny Światowej. Później ten dupek zdążył jeszcze wystartować w wyborach przeciw kandydatowi PiS (na szczęście przerżnął). Ale jak tylko dupek przywiązał psa do samochodu i ciągnął po asfalcie, to i bezpośrednio po incydencie i ilekroć po latach sprawa medialnie wracała, tylekroć stawał się "byłym senatorem PiS". No i widzicie: tym zapomniałem napisać, nawet nie wypowiedziałem na głos, a tylko myśląc "wykrakałem", że natychmiast zrobią z Migalskiego "pisiora". Oni są przewidywalni nie tylko do bólu, ale do urzygu! A jak ktoś nie wierzy, to niech sprawdzi komentarze pod notką: https://www.salon24.pl/newsroom/notka-komentarze/1460542,migalski-rozgrzal-internet-nazwal-zmarlego-pilota-piratem-lotniczym
Inne tematy w dziale Rozmaitości