Tymczasowe konto Peacemakera Tymczasowe konto Peacemakera
252
BLOG

Wysadzone tory cz. 1 Putin ugrał wszystko co chciał

Tymczasowe konto Peacemakera Tymczasowe konto Peacemakera Polityka Obserwuj notkę 8

Niniejszy mini cykl zawiera krótkie rozważania zainspirowane tym, co dzieje się w polityce po aktach sabotażu dokonanych na kilku polskich liniach kolejowych. Celowo pominąłem przymiotnik "polskiej" przed rzeczownikiem "polityce", bo to co wyprawiają Tusk, Sikorski i inni nie ma nic wspólnego z polską podmiotowością, racją stanu ani nawet z najszerzej rozumianym polskim interesem. 

W pierwszej części zastanówmy się kto i dlaczego zlecił ten akt sabotażu. Wczoraj odsłuchałem arcyciekawy felieton redaktora Pawła Lisickiego: 

I co? I nic. O ile w większości tez Pan Redaktor ma rację, to przy próbie odpowiedzi na pytanie KTO i DLACZEGO zlecił tę dywersję niestety popełnił poważny błąd: zakładał, że ów akt dywersji miał rzeczywiście doprowadzić do wykolejenia pociągu i zabicia wielu polskich obywateli. Gdyby owo założenie było trafne, to całe rozważania miałyby głęboki sens - doprowadzenie do takiej katastrofy przez Rosję byłoby dla Rosji bardzo niekorzystne, ale bardzo pomogłoby Ukrainie. Więc teoretycznie istnieje taka możliwość, że był to zamach dokonany przez Ukraińców pod fałszywą flagą Rosji. Ale kto powiedział, że właśnie taki był cel akcji? Skąd możemy wiedzieć, że (jak twierdzi rząd Tuska) próbowano wykoleić pociąg i doprowadzić do śmierci wielu polskich obywateli i tylko CUD uchronił nas od tragedii? A jeśli to jest kłamstwo? Bo moim zdaniem to jest kłamstwo? Mamy uwierzyć w to, że Rosjanie założyli profesjonalny ładunek wybuchowy, dołączyli do niego profesjonalny sprzęt do zdalnego odpalenia, po czym tak spartaczyli robotę, że nie tylko nie wykoleili żadnego pociągu, ale kilka pociągów przejechało po tak wysadzonym torze i nic im się nie stało? W dodatku pozostawili tyle śladów, aby pewne było, że to nie był wypadek, nie awaria, tylko profesjonalnie przygotowana i ostatecznie spartaczona próba zamachu. Gdyby to była ukraińska robota, to miałoby to więcej sensu - nikt nie zginął, a Polacy myślą, że Rosjanie ich zaatakowali... skandal korupcyjny znika z mediów, wszystko jest cacy. Ale trzeba tu zauważyć, że w wykonaniu Ukrainy ryzyko byłoby bardzo duże, a korzyść stosunkowo niewielka. Bo przecież gdyby wydało się, że zamach został przeprowadzony na zlecenie Ukrainy, to byłby to gwóźdź do trumny tego i tak podupadłego państewka o bardzo kiepskiej reputacji. A JEŚLI PUTINOWI ZALEŻAŁO NA TYM, ABY NIKT NIE ZGINĄŁ I ŻEBY WSZYSTKO WYGLĄDAŁO NA NIEUDANĄ PRÓBĘ ZAMACHU? W tym momencie nagle wszystkie puzzle zaczynają się same układać? JAK WYGLĄDAŁA AKCJA Z DRONAMI w nocy z 9 na 10 września 2025? Nie dość, że Putin wysłał na nas same styropianowe "wabiki" bez głowic bojowych, to jeszcze Łukaszenka odpowiednio wcześniej ostrzegł Tuska, że takie wabiki lecą (i głupi Polacy mieli uwierzyć w to, że Łukaszenka działał bez uzgodnienia z Putinem). Przecież teraz mamy powtórkę tego schematu działania:

  • MASOWOŚĆ - jeden dron lub wybuch mógłby zostać niezauważony lub zignorowany - kilkunastu dronów lub kilku aktów sabotażu na kolei nie da się przegapić ani zamilczeć, 
  • POZORNOŚĆ - tak jak drony niczego nie zniszczyły i nikogo nie zabiły, tak ataki na infrastrukturę niczego nie wykoleiły i nikogo nie zabiły, 
  • TEATRALNOŚĆ - nie liczy się fizyczny skutek, tylko samo odstawione przedstawienie, 
  • OPRAWA PROPAGANDOWA - w obydwu przypadkach natychmiast uruchamiane są kanały zrzucające winę na Ukrainę. 

Więc jakie cele chciał osiągnąć Putin jednym i drugim "atakiem"? 

  • WZMOCNIENIE REŻIMU TUSKA - jak wiadomo zarówno ustawka z dronami jak i pozorowane ataki na pociągi bardzo Tuskowi pomogły. A przecież trwanie reżimu, który demontuje Pegasusa i paraliżuje zbrojenia jest dla Rosji dużo bardziej korzystne niż powrót do władzy rządu, który uzbroił Ukrainę, zainicjował zbrojenie Polski i kupił Pegasusa. 
  • SKŁÓCENIE POLAKÓW - wystarczy wiedzieć kto jest premierem, aby być pewnym w kogo on uderzy... no przecież nie w Putina, tylko W PREZYDENTA I OPOZYCJĘ. Gdyby rzeczywiście zginęli ludzie, to Polacy pod wpływem szoku mogliby otrzeźwieć (choćby na krótką chwilę - jak po Smoleńsku). Ale skoro nikt nie zginął, więc Polacy nie otrzeźwieli nawet na chwilę, a incydenty te zostały przez Tuska wykorzystane jako pretekst do podania im kolejnej szprycy narkotyku nienawiści. 
  • EFEKT ZASTRASZENIA - Polacy mają mieć dość tej wojny w której "obrywają rykoszetem" i wspierania Ukrainy, przez które narażają się na ataki ze strony Rosji. Mają też godzić się na dalsze trwanie reżimu Tuska którego jeszcze niedawno mieli dość (czemu dali wyraz w wyborach prezydenckich). Gdyby ludzie zginęli, to mógłby pojawić się GNIEW (jak po bombardowaniach Londynu, które nie złamały ducha walki Anglików), a tak mamy sam STRACH. Mamy pozbawienie Polaków poczucia bezpieczeństwa. I o to Putinowi chodziło (omal się nie "przejęzyczyłem" i nie napisałem "Tuskowi"... tak się "przypadkowo składa", że od włamania na skrzynkę Dworczyka, poprzez imigrantów na "Zielonej granicy", aż po czasy obecne to co korzystne dla Putina jest też korzystne dla Tuska et vice versa - stąd takie skojarzenie). 
  • OŚMIESZENIE POLSKI - tu chyba nie trzeba nic tłumaczyć, wystarczą dwa słowa: CHAOS INFORMACYJNY... dodajmy do tego fakt, że Policja przyjechała w sobotę wieczorem, wróciła w niedzielę rano, pociągi kursowały sobie po niby wysadzonych torach... a w poniedziałek rani dowiedzieliśmy się, że mieliśmy "ZAMACH". Rzekomi zamachowcy nie tylko spokojnie wjechali do Polski, zrobili wszystko co chcieli i nikt im w tym nie przeszkadzał, a na koniec spokojnie opuścili Polskę, więc możemy im naskoczyć. Ale to i tak nic w porównaniu z kompromitacją Bosackiego w ONZ po "ataku" styropianowych dronów - wabików (patrz zdjęcie poniżej). 
  • PRZETESTOWANIE REAKCJI - może nawet nie tego, jak ślamazarnie i bezradnie "zareagują" służby, ale przede wszystkim czy Putin nadal może liczyć na swoją plafrormersko-lewicową agenturę, która kolportowała jego propagandowe materiały sporządzone na bazie zhakowanego konta mailowego Michała Dworczyka i sabotowała obronę polskiej granicy przed przepychanymi przez nie imigrantami. Jak widać MOŻE LICZYĆ - wprawdzie retoryka Tuska zmieniła się o 180 stopni, ale za to ZDRADZIECKA MENTALNOŚĆ jego, jego otoczenia i wyborców nie zmieniła się ani o jotę... nawet się jeszcze bardziej ZRADYKALIZOWAŁA w swojej NIENAWIŚCI wyłączającej nie tylko rozum i sumienie, ale nawet instynkt samozachowawczy. 

Jak widać zmiana założenia z tego, że zleceniodawcy zamachów zależało na zabiciu Polaków na założenie, że wcale tego nie chciał CAŁKOWICIE ODWRACA OPTYKĘ I OBALA TEZY REDAKTORA LISICKIEGO. No to zanim zadamy najważniejsze pytanie, wklejam obiecane zdjęcie Wiceministra Spraw Zagranicznych Marcina Bosackiego w ONZ: 

image

Czy któregokolwiek z powyższych celów nie udało się Putinowi osiągnąć? NIE! Putin ugrał wszystko co chciał. 

Na zakończenie tej części proponuję obejrzenie felietonu Rafała Ziemkiewicza na ten sam temat. Jak widać punkt widzenia tego Pana Redaktora jest dużo bardziej zbliżony do mojego. Dobrze, że w redakcji "Do Rzeczy" jest pluralizm poglądów - także w tej sprawie. To chyba ostatnia pluralistyczna (no, może przynajmniej "w miarę pluralistyczna") gazeta w Polsce. A kto ma rację? Pożyjemy, zobaczymy... że znowu jak zwykle ja :D))))) Dlaczego? Jak to już wielokrotnie pisałem, jako AMATOR mam ten luksus, że mogę pozwolić sobie na ryzyko formułowania odważniejszych tez niż ZAWODOWCY, którzy ryzykują swoją reputacją. I te tezy najczęściej okazują się trafne. Natomiast ja ryzykuję tym, że jak mnie Tusk z Giertychem i Żurkiem dorwą, to bez wsparcia redakcji i prawników nie mam żadnych szans w starciu z reżimem. Na szczęście przy obecnych zasięgach Salonu24 jestem nikim i nic nie mogę... więc może mnie nie dorwą... bo i po co? 

 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (8)

Inne tematy w dziale Polityka