Niniejszy mini cykl zawiera krótkie rozważania zainspirowane tym, co dzieje się w polityce po aktach sabotażu dokonanych na kilku polskich liniach kolejowych. Celowo pominąłem przymiotnik "polskiej" przed rzeczownikiem "polityce", bo to co wyprawiają Tusk, Sikorski i inni nie ma nic wspólnego z polską podmiotowością, racją stanu ani nawet z najszerzej rozumianym polskim interesem.
Zacznę od osobistej dygresji. Kiedy przedwczoraj odsłuchałem powyższego wystąpienia Radosława Sikorskiego, to jako pracownik korporacji z branży IT obsługujący projekt którego klientem jest Komisja Europejska poczułem się jak ŚWINIA I KOLABORANT. Dlaczego? Bo jeśli Unia Europejska ma być rozumiana tak, jak to zaprezentował Radosław Sikorski jako BEZALTERNATYWNA MIĘDZYNARODOWA ORGANIZACJA, KTÓREJ NAWET NAM NIE WOLNO KRYTYKOWAĆ, BO INACZEJ STANĄ SIĘ JAKIEŚ STRASZNE RZECZY, to znaczy, że ta UE jest WROGIEM dokładnie takim samym jak to BEZALTERNATYWNE, MIĘDZYNARODOWE KOMUNISTYCZNE ZNIEWOLENIE z którym walczyło w Solidarności pokolenie moich Rodziców. I ja pracując dla Komisji Europejskiej pracuję dla tego wroga. Cóż, Babcia była zmuszona przez sytuację w trakcie okupacji pracować w kuchni na lotnisku Okęcie, gotować jedzenie dla niemieckich żołnierzy okupujących nasz kraj, prać ich mundury i gacie... a po cichu działała jako łączniczka AK i bohatersko ratując życie ukrywającemu się Żydowi została Sprawiedliwą Wśród Narodów Świata. Więc może i dla mnie mimo tego upokorzenia jest jeszcze jakaś nadzieja. A teraz przejdźmy do sedna sprawy.
Jeśli ktoś tak jak Radosław Sikorski ktoś twierdzi, że "Targowica to był ruch polskich TRADYCJONALISTÓW, którzy uważali Konstytucję 3 Maja za niebezpieczną nowinkę ze zgniłego, bezbożnego zachodu", powołuje się na akt założenia tegoż ruchu: "ile tam jest wezwań do wolności, do ojczyzny, do świętej wiary katolickiej", a przy tym CYNICZNIE POMIJA TO, CO BYŁO ISTOTĄ KONFEDERACJI TARGOWICKIEJ, CZYLI ODWOŁANIE SIĘ DO UŻYCIA ZEWNĘTRZNEJ SIŁY PRZECIW WŁASNEMU PAŃSTWU, to ktoś taki jest tylko KŁAMCĄ, który traktuje swoich słuchaczy jak nieznających historii ignorantów i niepotrafiących myśleć imbecyli. Bo przecież ile było haseł podobnych do tych konfederackich o "końcu wolności", "końcu demokracji", "zagrożeniu dla Polski" w momencie kiedy ówczesna opozycja tworząca obecny rząd krytykowała zmiany dokonywane przez demokratycznie wybrany rząd Prawa i Sprawiedliwości? Czy targowiccy zdrajcy chcieli bronić polskiej wiary, kultury i tradycji, czy tylko zachować korzystne dla siebie STATUS QUO? Oni byli takimi samymi "tradycjonalistami" jak ci, którzy w latach 2015 - 2023 pisali donosy na Polskę do instytucji unijnych, bo chcieli "aby było tak jak było". Oni byli takimi samymi "tradycjonalistami" jak towarzysze Radosława Sikorskiego ATAKUJĄCY POLSKĘ w Parlamencie Europejskim nawet w tym krytycznym momencie, gdy ta oddając Ukrainie swój sprzęt wojskowy (co narażało nas na odwet ze strony Putina) i przyjmując setki tysięcy ukraińskich uchodźców RATOWAŁA UKRAINĘ PRZED UPADKIEM WOBEC ROSYJSKIEJ AGRESJI. Oto dwa przykłady:
Co może doprowadzić do Polexitu? Rozważmy cztery scenariusze
- PIS WYGRYWA WYBORY i przejmuje władzę, a INSTYTUCJE UNIJNE AKCEPTUJĄ TEN FAKT. Czy wtedy doszłoby do Polexitu? Nie, bo nikomu by się to nie opłacało. Ani Polsce, bo jednak UE to dziesiątki milionów konsumentów... i to relatywnie bogatych konsumentów, którym polskie firmy sprzedają swoje towary i usługi (na co wielokrotnie zwracał uwagę pan Cezary Kaźmierczak - prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców). Ani Europie, bo zawsze dopuszczenie do sytuacji opuszczenia grupy przez jedno państwo może wywołać efekt domina. Wobec coraz większego oporu obywateli przeciw "zielonemu ładowi" i innym lewackim dziwactwom, UE wycofuje się z nich - wszyscy żyją długo i szczęśliwie w zdrowiu i wzajemnej zgodzie. W tym scenariuszu Polexit jest prawie całkowicie wykluczony.
- PIS WYGRYWA WYBORY i przejmuje władzę, a INSTYTUCJE UNIJNE za namową Tuska, Sikorskiego etc... znów PRÓBUJĄ SIŁĄ ZMIENIĆ WŁADZĘ W POLSCE ZAGŁADZAJĄC JĄ FINANSOWO. W tej sytuacji nie działa już ani bajeczka o "obronie praworządności i wartości unijnych" ani straszak "Polexitu". Polacy widzą jak na dłoni, że UE chce nam odebrać wolność i umeblować scenę polityczną osadzając w niej ponownie marionetkowy rząd. Dlatego PiS już nie może próbować negocjacji i miękkich rozwiązań, jak za czasów rządu Mateusza Morawieckiego - tym bardziej, że czuje na plecach oddech Konfederacji, która w przypadku kolejnego ogrania Polski przez UE (jak w sprawie KPO i "kamieni milowych") błyskawicznie przejęłaby elektorat PiS i dyktowała warunki. W TYM SCENARIUSZU POLEXIT JEST NIEMAL PEWNY.
- TUSK ZACHOWUJE WŁADZĘ wygrywając wybory, podkupując Konfederację lub niedopuszczając do przeprowadzenia wolnych wyborów, a SPOŁECZEŃSTWO AKCEPTUJE TĘ SYTUACJĘ. Wtedy zleceniodawcy Tuska z UE otrzymują przepis na to, jak zdławić demokrację nie narażając się na ostry odwet ze strony społeczeństwa w perspektywie krótkoterminowej i średnioterminowej. Rozprawiają się z opozycją w podobny sposób, jak zrobił to Tusk. Co to oznacza? W dłuższej perspektywie oznacza to TERROR. Użyłem słów "w dłuższej perspektywie", bo zniszczenie (lub samoistne przegnicie) systemu demokratycznego w UE nie odbędzie się z dnia na dzień ani z roku na rok. To będzie PROCES. Jednak to niestety Polska będzie "forpocztą" i "królikiem doświadczalnym" tego procesu - to u nas to niszczenie i gnicie będzie się odbywało najszybciej. A jaki będzie tego finał? Właśnie taką sytuację opisał George Orwell w książce "Rok 1984". Najpierw Europą zaczyna rządzić lewicowy, ponadpaństwowy twór. Następnie podobne twory zaczynają rządzić Azją i Ameryką. Władza absolutna demoralizuje absolutnie. Dlatego pojawia się absolutna kontrola i przemoc, jakiej świat nie pamiętał, a prawa człowieka, jakiekolwiek swobody i jakikolwiek w miarę przyzwoity poziom życia znikają bezpowrotnie. W tym scenariuszu Polexit jest szczytem marzeń, ale NIE MA SZANS NA WYRWANIE SIĘ Z TEJ NIEWOLI. Więc sytuacja jest jeszcze dużo gorsza niż w czasach komunistycznego zniewolenia, bo wprawdzie w jego początkowym okresie nie tylko próby wyjścia z RWPG i Układu Warszawskiego, ale także wypracowania sobie w nim nieco większej wolności kończyły się tak jak na Węgrzech, w Czechosłowacji i w Polsce (o czym Sikorski najwyraźniej zapomniał - my też kilkakrotnie mieliśmy czołgi na ulicach... i to polskie czołgi - nie sowieckie, nie innych państw Układu Warszawskiego, ale polskie czołgi dławiące polską wolność... i to na niecałe dwa lata przed przejściem Włodzimierza Czarzastego z Socjalistycznego Związku Studentów Polskich do PZPR) ale nadzieja gdzieś tam się tliła... i choć "przełom" roku 1989 okazał się wielkim oszustwem, to jednak mieliśmy w Polsce kilka antykomunistycznych rządów... czego nie można powiedzieć o obecnym (nie tylko ze względu na Czarzastego i Siwca).
- TUSK ZACHOWUJE WŁADZĘ wygrywając wybory, podkupując Konfederację lub niedopuszczając do przeprowadzenia wolnych wyborów, ale SPOŁECZEŃSTWO NIE AKCEPTUJE TEJ SYTUACJI. Więc wybucha bunt, który Tusk próbuje jakoś stłumić. Biorąc pod uwagę fakt, że UE stoi po stronie Tuska, w takim scenariuszu pytanie Radosława Sikorskiego "naprawdę uważacie, że Bruksela wyśle czołgi aby zmusić nas ...?" przestanie być pytaniem retorycznym. Bo wówczas jest to bardzo prawdopodobne, że Bruksela wyśle czołgi, które rozjadą nas jak Węgrów w 1956 roku i Czechów w 1968 roku. I nie będą to czołgi niemieckie, francuskie czy belgijskie - znów będą to czołgi ROSYJSKIE. Skoro Bruksela i Berlin dały PRZYZWOLENIE do rosyjskiej napaści na Ukrainę tylko po to, aby "postraszyć" Polskę i inne zbuntowane kraje Europy Wschodniej, to czy nie zlecą takiej inwazji jeśli w Polsce wybuchnie antytuskistowska rebelia? A skąd wiemy, że Putin w przypadku napaści na Ukrainę otrzymał zielone światło od Berlina? A czy bez tego światła zdecydowałby się na taki krok będąc połączonym z Niemcami dwoma rurociągami Nord Stream? Nie! I mówi o tym od samego początku Krzysztof Wojczal - analityk, który w książce "Trzecia Dekada" przewidział tę wojnę. Więc w tym scenariuszu zamiast Polexitu mamy wkroczenie rosyjskich wojsk do Polski na zlecenie (a oficjalnie "tylko" przy milczeniu) Brukseli i Berlina.
W którym z powyższych scenariuszy Polexit jest przesądzony? W tym, w którym Tusk i Sikorski po utracie władzy wzorem Konfederacji Targowickiej odwołują się do zewnętrznych sił w Brukseli.
Ale nie jest to jedyny czarny scenariusz. Obydwa scenariusze rozpoczynające się od utrzymania władzy przez Tuska kończą się tragiczne - albo okupacją rosyjską albo przepoczwarzeniem się UE w totalitarnego potwora. Oczywiście są też scenariusze pośrednie, które dziś brzmią zupełnie nierealistycznie jak na przykład miks scenariusza trzeciego i czwartego: po kilku latach "dobrodziejstw" zradykalizowanej UE Polacy są tak zmęczeni, że witają rosyjskie czołgi kwiatami. Nierealne? A przypomnijcie sobie koniec okupacji niemieckiej! Wprawdzie sowieckie czołgi niosły nowe zniewolenie, ale było ono jednak także wyzwoleniem od jeszcze gorszego terroru... bo jednak okrucieństwo wynikające z rosyjskiego prymitywizmu nie jest tak straszne, jak to okrucieństwo wynikające z niemieckiej buty. Więc scenariusz numer 2 z Polexitem na końcu wcale nie jest taki zły. Wprawdzie nie jest tak idealny jak scenariusz numer 1, ale trudno wierzyć w to, że "jedynka" nie jest zbyt piękna, aby mogła być prawdziwa. Nie będę tu rozwadniał tematu dywagacjami na temat czy Polexit, lub jak to trafnie ujął Rafał Ziemkiewicz "POL-ESCAPE", czyli ratowanie się ucieczką z upadającej gospodarczo UE będzie dla Polski dobrym rozwiązaniem czy nie. To wszystko zależy od tego w jakim kierunku pójdzie UE - czy zawróci z drogi lewactwa i klimatyzmu dalej będzie nią kroczyć ku katastrofie.
Ale pewne jest, że dalsze granie przez Tuska, Sikorskiego i resztę ich bandy lękami przed rzekomym Polexitem, a następnie wykorzystywanie instytucji unijnych do kolejnej próby przywrócenia ich do władzy MUSI SKOŃCZYĆ SIĘ REALNYM POLEXITEM.
Na koniec jeszcze jedna dygresja. Radosław Sikorski powoływał się na Jana Pawła II i Lecha Kaczyńskiego, którzy byli zwolennikami wstąpienia Polski do europejskiej wspólnoty. Powoływał się także na twórców EWG Jeana Monneta i Roberta Schumana - dwóch chrześcijańskich polityków... tak TRADYCJONALISTÓW, panie Radku... którzy dziś są kandydatami na ołtarze. Tylko tak samo jak zapomniał wspomnieć o tym, że ISTOTĄ KONFEDERACJI TARGOWICKIEJ BYŁO ODWOŁANIE SIĘ DO UŻYCIA ZEWNĘTRZNEJ SIŁY PRZECIW WŁASNEMU PAŃSTWU, tak i w tym przypadku zapomniał wspomnieć o tym, że dzisiejsza UE całkowicie zerwała z myślą Monneta i Schumana, a stała się utopią z manifestu Altiera Spinellego, Ernesta Rossiego i Eugenia Colorniego który to manifest z Ventotene UE dosłownie CZCI i ŚWIĘTUJE... podobnie jak postacie Karla Marksa i Włodzimierza Lenina. Pominę ten drobiazg, że kiedy Lech Kaczyński leciał do Tibilisi ratować Gruzję przed rosyjską inwazją, to Radosław Sikorski leciał, aby "patrzeć mu na ręce", komentować i sabotować jego działania... a gdy Jarosław Kaczyński ostrzegał przed Putinem, to ten sam Sikorski pytał "jakie środki przyjmował Kaczyński" sugerując jego niepoczytalność lub chorobę psychiczną. Litościwie pominę całą kwestię "RESETU" i zapraszania Ławrowa przez Sikorskiego. Pominę też to, jak nawet po pierwszym ataku Rosji na Ukrainę w 2014 roku koalicja PO-PSL na swoich ulotkach wyborczych i w zamówionych artykułach twierdziła, ze PiS (a zwłaszcza Kaczyński i Macierewicz) to "niebezpieczne rusofoby gotowe wywołać wojnę z Rosją", straszyła nawet WOJNĄ ATOMOWĄ (patrz oryginalne ilustracje poniżej). Ale czy wyobrażacie sobie Jana Pawła II lub Lecha Kaczyńskiego chwalącego Marksa i Lenina? A zachwalającego UE w której aborcja jest odgórnie narzuconym wszystkim państwom "prawem podstawowym"? Nie mówiąc o tych wszystkich genderyzmach, LGBTQ itp??? No właśnie... ja też sobie nie wyobrażam.





Komentarze
Pokaż komentarze (7)