Będąc zanurzeni w kulturze natychmiastowego zaspokojenia niekiedy sami jej ulegamy - nieświadomie sięgamy po kolejną delicję, poddajemy się bezwiednej paplaninie, pozwalamy aby ruchome kolorowe obrazy wyłączały naszą świadomość. Te małe porażki w zmaganiu o śwadome życie i niezakłócene doświadczanie Rzeczywistości odbierają nam wewnętrzną siłę i integralność. Sprawiają, że niepostrzeżenie zaczynamy kruszyć się, rozłazić, rozpadać. Wypowiadane słowa niosą jedynie pustkę, gesty tracą znaczenie, świat wydaje się płaski i jednowymiarowy. Mimo że przebija się czasem do nas intuicja, że coś jest nie tak, nie znajdujemy motwacji by się temu przeciwstawić i odzyskać siłę i spójność. Stajemy się niewolnikami naszego rozbudzonego ego, upodabniamy się do chorągiewki na wietrze. Tu leży jedna z przyczyn słabości Zachodu; słabości którą tak dobrze zdają się wyczuwać inne kultury i którą zapewne prędzej czy później wykorzystają.
U źródeł tej przemożnej słabości leży między innymi zatracenie, niemal zupełne zaniechanie praktyki postu. Wielkie religie świata, w których występuje, znają jego wartość i skuteczność w oczyszczeniu i umocnieniu. Niestety w chrześcijańskich kościołach Zachodu post praktycznie przestał istnieć. Zapomnieliśmy, że to po 40 dniach postu Jezus oparł się srogim pokusom, że mocą Słowa którą czerpał z "modlitwy i postu" wyrzucał demony, że poszcząc z radością "Ojciec odda tobie". Oprócz braku tej świadomości, tak u liderów religijnych jak i u szeregowych uczestników społeczeństw Zachodu, zalega również szeroka niewiedza o tym w jaki sposób pościć aby nie ulec szybkiemu zniechęceniu i powrotowi do stanu owej słabości opisanemu powyżej.
I tu kilka wskazówek dla tych, którzy chcieliby aby ich słowa miały znaczenie i wartość, aby ich mowa była "tak tak - nie nie", aby gesty i zachowania niosły treść, aby odzyskać wolność wobec zachcianek ego, czy też bardziej przyzmiemnie - aby po lekturze pierwszych zdań ich tekstu np. w Salonie każdy mógł wyczuć tę nienazywalną wewnętrzną siłę:
Przystępując do postu należy zarezerwować sobie czas na posiłki, co pozwoli wejść w ciszę i spokój i umożliwi kontakt z własnym organizmem czyli po prostu poczuć ile jedzenia naprawdę potrzebuje.
Po pierwsze i najważniejsze, pościć nie znaczy nie jeść - pościć znaczy, żyć z chlebem.
Po drugie, poszcząc można jeść, kiedy tylko poczuje się, że organizm tego potrzebuje.
Po kolejne, zachować zasadę - pić chleb tzn. dobrze, powoli przeżuwać, aż pokarm stanie się prawie płynem. Pić równie powoli (wodę, herbatę) utrzymując napój w ustach przez kilka sekund aż dobrze nawilży język i krtań.
Post musi przebiegać w ciszy. I znów analogicznie jak z chlebem. Nie wyrzekamy się słowa ale decydujemy na wejście w ciszę i mówienie tylko tego co niezbędne.
I na koniec - last but not least - koniecznie modlić się więcej w dniu postu.
Podsumowując, przetrwanie Zachodu i jego rozkwit uzależniony jest bardziej od siły ducha jego społeczeństw niż od ilości czołgów i głowic rakietowych. To w głębi ludzkiej jaźni tkwią fundamenty przyszłych zwycięstw lub porażek. Jeżeli nie przypomnimy sobie gdzie leżą źródła prawdziwej siły, siły ducha, to polegniemy - i jako Zachód i jako pojedynczy wojownicy.
[wskazówki praktyczne opracowane na podst. "Post i modlitwa" o. Slavko Barbarić ofm]



Komentarze
Pokaż komentarze