Parsifal Parsifal
88
BLOG

NIECH ZAKWITNĄ PUSTYNIE

Parsifal Parsifal Kultura Obserwuj notkę 6

 

Wykonywana praca, relacje z ludźmi, przeżywane codziennie emocje wzbudzane przez naturalne sytuacje życia lub medialną nawałnicę osuszają nasze serca. Wracamy do domu i znajdujemy siebie w sytuacji pewnego głodu, często nawet nieuświadomionego. Coś byśmy zjedli, mimo że to jeszcze nie pora na kolację, coś byśmy poczytali mimo, że cały dzień coś czytaliśmy, coś byśmy obejrzeli w TV, mimo że nasze zmęczone oczy błagają o odpoczynek, pogrzebalibyśmy w Internecie, mimo że w ciągu dnia już kilkakrotnie to robiliśmy. Nieświadomie zaspokajamy ten niewypowiedziany głód pięknie opakowaną pustką. Czasem nawet niesie ona wartościową treść w postaci świetnej książki, ale tego głodu nie jest w stanie usunąć. Po chwilowym odpoczynku, złapanym oddechu, kiedy ciało trochę odetchnie zapominamy że w ogóle doświadczaliśmy jakiegoś dyskomfortu. I wrzucamy wyższy bieg. Włączamy TV, aplikujemy sobie kolejny artykuł lub rozdział, piszemy kolejny tekst do S24. Zaczynamy przypominać otwarty kanał, akwedukt. Informacje, emocje i treści swobodnie przez nas przepływają. Nic się nie zatrzymuje, wszystko się gładko przesuwa. Nawet nie dostrzegamy jak bardzo przez to jesteśmy słabi. Kolejnego dnia nieuniknione emocje dotykają głębiej i są jakby ostrzejsze, praca niepostrzeżenie sprawia większy wysiłek, ludzie podlegają coraz ostrzejszym sądom.

Zapomnieliśmy, że aby dawać, pisać, rozmawiać albo po prostu być musimy mieć z czego oddać. Sami musimy być napełnieni. Zapomnieliśmy, albo nikt nigdy nam tego nie powiedział, że żadna książka, film, obiad w najlepszej restauracji nie wypełnią nas tak aby za godzinę, dwie czy następnego dnia znowu nie poczuć tego niewypowiedzianego głodu. Zapomnieliśmy albo nie chcemy słuchać o najprostszym źródle wewnętrznej siły. O najprostszym a zarazem najtrudniejszym sposobie ponownego napełnienia serca.

Cóż więc począć aby się pozbyć tego głodu? Paradoksalnie, dosłownie i w przenośni - NIC. „Wystarczy" nic nie robić, „wystarczy" po prostu przestać. Najlepszą rzeczą na jaką możemy się wtedy zdobyć to ograniczyć bodźce zewnętrzne, zanurzyć się w ciszę i wsłuchać w ten głód, dopuścić go do siebie i pozwolić mu się dotknąć. Ale wbrew pozorom nie jest to jeszcze najtrudniejsza część tej czynności. Kiedy jednak już pokonamy iluzję, że to po pierwsze bez sensu a po drugie strasznie trudne i do niczego nie prowadzi i zamkniemy się w milczeniu, pozostaje coś jeszcze trudniejszego - wytrwać. Niekiedy wystarczy dwadzieścia, niekiedy czterdzieści minut, czasami będzie potrzebna godzina. W tej ciszy nasza dusza zaczyna wracać na swoje miejsce, dogania nas. Emocjonalno-informacyjny szum w naszej głowie przycicha i do głosu dochodzą głębsze warstwy naszego człowieczeństwa. Serce zaczyna się nasycać i wypełniać ciszą. Wraca siła, wraca odporność, wraca właściwa perspektywa. Pustynia zakwita. Znowu przejmujemy kontrolę nad sobą, nad chwilą obecną, nad własnym życiem. Gazeta, TV, ciacho przestają nawet kusić. Dołączamy do autentycznie wolnych ludzi, zaczynamy panować. Częste praktykowanie „godziny ciszy" pozwala trwać w równowadze i spokoju. Codzienne nurkowanie w milczeniu czyni nas najsilniejszymi z silnych.

Niestety mimo pozornej łatwości, regularne napełnianie serca jest jedną z najtrudniejszych rzeczy na świecie. Niezwykle trudną ale konieczną aby przetrwać w agresywnej współczesności na każdym kroku wysysającej życie z naszych duszy. Niektórzy z nas już to zrozumieli, inni potrzebują jeszcze czasu by do tego dotrzeć, jeszcze inni nigdy nie zrozumieją wydani na pastwę swojego rozdętego, wszystko komentującego ego, z którym się błędnie utożsamiają. Jednak prawdziwa moc pozostanie przy najwierniejszych.

My i świat zawsze będziemy w stanie wojny.

Odwrót jest niemożliwy.

UZBRÓJCIE SIĘ!

Leif Enger

Parsifal
O mnie Parsifal

Interesuje mnie pewien sposób patrzenia na życie, który stworzyły we mnie baśnie, a który potem potwierdziły fakty. G.K.Chesterton

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Kultura