GGo GGo
398
BLOG

Czas

GGo GGo Nauka Obserwuj temat Obserwuj notkę 17

       Czas jest pojęciem ciężkim do zrozumienia i do określenia. Jest z nami od zawsze, ale dopiero teraz nauczyliśmy się dokładnie mierzyć jego prawdziwą wartość. Mimo to ciągle nas zaskakuje i nie rozumiemy go tak, jakbyśmy chcieli. Każdy z nas zna podstawową definicję czasu. Czas określa kolejność zdarzeń oraz odstępy między zdarzeniami zachodzącymi w tym samym miejscu. Przez wszystkie dzieje istnienia człowieka czas był dla nas wartością niezmienną. Z czasem nauczyliśmy się odmierzać go z coraz większą dokładnością i doszliśmy do niebywałego wyniku. Jednak nadal podstawową jednostką czasu jest sekunda i każdy wie jak ją odmierzyć, ile czasu trwa sekunda i ile sekund składa się na minutę. Dla każdego z nas sekunda trwa sekundę i nic nie jest w stanie tego zmienić. Mimo to, żył człowiek, którego wszyscy znamy. On ośmielił się podważyć tysiące lat ludzkiej przygody ze zjawiskiem czasu, twierdząc, że czas nie jest wartością stałą. Albert Einstein w swojej teorii względności udowodnił, że prędkość płynięcia czasu nie jest stała, ale zależy ona od prędkości poruszania się obiektu względem innego i od siły grawitacji. Stworzył on pojęcie zagięcia czasoprzestrzeni i mostu czaso-przestrzennego. Udowodnił tym samym, że podróże w czassie są możliwe w bardzo specyficznych warynkach. Przez lata rozważań nad tą teorią naukowcy doszli do wniosku, że faktycznie czasem można manipulować będąc na przykład w niewielkiej odległości od czarnej dziury, która wytwarza ogromną siłę przyciągania, lub poruszając się z prędkością światła. Jednak najbliższa Ziemi czarna dziura znajduje się tak daleko, że nawet przy wynalezieniu napędu zdolnego poruszać pojazd z prędkością bliską prędkości światła, to podróż ta jest o wiele dłuższa niż przeciętny okres życia ludzkiego, a mówiąc bardziej obrazowo, zajęłaby kilkanaście lub więcej pokoleń. Gdyby jednak miało to miejsce, można byłoby wulecieć dziś i spędzić w kosmosie rok, a powrócić po milionach lat, będąc ciągle starszym o ten jedynie rok. Dla potwierdzenia tej teorii przeprowadzono kiedyś ekperyment, w którym użyto dwóch zsynchronizowanych zegarów atomowych. Jeden z nich pozostał w bezruchu, a drugi przewieziono samolotem z Wielkiej Brytanii do Nowej zelandii, a potem znów do Wielkiej Brytanii okrążając  tym samym ziemię. Tym samym sprawdzone zostały obie teorie Einsteina: Ogólna i szczególna. Ponieważ jednocześnie zegar leciał z prędkoćią około 500 km/h i na dużej wysokości, gdzie siła grawitacji jest inna niż na ziemi i choć nieodczuwalna, to znacząca już dla samej teorii. Po powrocie zegaru atomowego i ustawieniu go znów przy jego bliźniaczym zegarze okazało się, że ich wskazania były o niewielką część sekundy różne. Tak więc teoria burząca śwatopogląd wielu ludzi na przestrzeni wieków okazała się prawdziwą. Lecz nawet, jaśli dotarlibyśmy do czarnej dziury, to warunki tam panujące nie pozwoliłyby nam żyć zbyt długo, a byłoby to życie na krawędzi śmierci, bo błąd, jaki dzieliłby nas od defragmentowania przez nagły i ogromny skok siły grawitacji, to liczba będąca wiele miejsc po przecinku. Jednak mimo wszystko podróż w przyszłość teoretycznie jest możliwa. Gorzej wygląda powrót. Choć istnieje teoria zagięcia czaso-przestrzeni przez wytworzenie pola grawitacyjnego i utworzenie tunelu, który ma dwa wyjścia. Kiedyś usłyszałem o propozycji utworzenia realnego i mocno fizycznego tunelu, będącego trwałym i elastycznym połączeniem dwóch portali, po czym jeden z nich należałoby wysłać w kosmos aby podróżował z prędkością światła, a następnie wrócił na ziemię za milion lat. Tutaj jednak w królestwo fizyki wkracza filozofia i logika. Mimo wszystko życie dla nas jest chronologicznym biegiem zdarzeń, więc gdybyśmy dziś posłali ten drugi portal, nie moglibyśmy uzyskać efektu natychmiast, bo ten portal musiałby podróżować co najmniej kilka lat. Musielibyśmy więc cierpliwie czekać, aż nagle portal otworzy się przepuszczając nas w przyszłość. A gdybym wszedł w portal jako kawaler i spotkał swoje prawnuki? Gdybym wtedy poznał swoją przyszłość przez ich opowieść o przeszłości i wracająć do swoich czasów zmienił ją? Czy wtedy realny świat przyszłości zniknąłby, czy zmienił się? Przeszłość jest stałą i nieodwracalną, jednak niektórzy uważają przyszłość za równoległe wymiary będące konsekwencjami każdej możliwości podjętej przez każdego decyzji, więc jest ich nieskończenie wiele, a kiedy w teraźniejszości podejmujemy te decyzje, to ta wersja świata zostaje utrwalona, a reszta opcji równoległych znika zostawiając ślepe uliczki będące odnogami drogi, którą już przebyliśmy. A gdyby podróż obejmowała czasy bliższe niż liczone w milionach i przenieślibyśmy się jedynie o kilka lat? Czy wtedy moglibyśmy spotkać samego siebie? Przecież w jednym miejscu może przebywać naraz jedynie "jedna osoba jednej osoby", a nawet inaczej, bo nie w jednym miejscu, a w jednym wymiarze, czy wtedy więc któreś z nas zniknie i przestanie istanieć? Racjonalnie myśląc w takim przypadku ta pętla czasu będzie stosunkowo szybko zaciskać się na naszej szyi i znikniemy w czeluściach przestrzeni między wymiarowej. Niemożna być jednocześnie w kilku miejscach, ani jednocześnie w kilku innych czasach. Tak więc przenosząc się w przeszłość przestajemy istnieć teraz i zastępujemy swoje miejsce w przeszłości, co pozwala kreować swoją przyszłość w inny sposób kierując się swoimi dotychczasowymi doświadczeniami, ale nie można już wtedy wrócić, gdyż w tym wypadku zostanie pauza, czyste miejsce w historii, które musi być czymś zapełnione. Matka natura nie toleruje próżni.

Jednak jest to już temat podchodzący pod science fiction wykorzystując niepotwierdzone teorię fizyczne, których przez to właśnie "zaplątanie" czasowe nie można potwierdzić, bo nawet gdyby komuś udała się taka podróż, to nigdy się o tym nie dowiemy, gdyż taka osoba zagubi się w samym tunelu czasu-przestrzennym lub zadomowi się na stałe w pięknym budynku o śnieżnobiałych ścianch, które w ekskluzywnych pokojach hotelowych obite są gąbką. Ja chciałbym tutaj odnieść się do własnych przemyśleń, które są nieco bardziej przyziemne, nie angażują skomplikowanych zagadnień fizycznych i są zawarte w jednym, ściśle określonym przedziale czasowym. Moja teoria nie wyklucza, ani nie podważa terorii fizycznych, ale zakłada, że są one prawdziwe, jednak w "innym wymiarze" nie zwracając na nie zbytniej uwagi. Teoria ta bardziej opiera się na filozofii i biologi, a konkretniej anatomii i funkcjach człowieka, które są bardziej skomplikowane niż nam wszystkim się wydaje. Twierdzę, że, owszem, czas nie jest wielkością stałą i grawitacja oraz prędkość mają na nią wpływ. Jednak jes jeszcze jedna zmienna: człowiek - istota, która sama jeszcze nie zna wszystkich swoich możliwośći. Moim zdaniem upływ czasu jest różny także dzięki różnym jego postrzeganiu przez poszczególnych ludzi. Tak więc można zapytać, czy człowiek ma wpływ na czas? Może go kontrolować, zaginać  i zmieniać na własne potrzeby? Tak! Lecz niestety nieświadomie. Ja wiążę to z reakcjami w mózgu człowieka. Choć człowiek zawsze widział czas jako stałą, to nieświadomie czuł, że może go zaginać i nawet o tym mówił, choć nie zwracał na to uwagi. Kiedy zapytanie osobę starszą o to, czy można zagiąć czasoprzestrzeń i podrózować w czasie, to ta osoba odpowie, że lepiej dla społeczeństwa byłoby, gdybyś zajął się jakąś pracą. Jednak zapewne nieraz usłyszeć można od tej właśnie osoby określenia, które przeczą ich niewierze, określenia których sami używamy i nie zastanawiamy się nad tym. Ja postanowiłem się zastanowić. Są to okręślenia typu: "Brakuje mi czasu", "Czas ucieka", "Ten czas biegnie za szybko", Brakuje mi czasu", "Czas mi się dłuży". Jeśli czas jest stałą, to nie może biec za szybko ani się dłużyć, zawsze powinien trwać tyle samo, jedna sekunda odpowiadać jednej sekundzie na zegarze. 1:1. Jednak nasz czas jest "elastyczny".  Napewno też czujecie jego przepływ jako amplitudę, a nie prostą, choć tego nie dostrzegacie. Wielu z was nie wierzy, że czas można kontrolować i dla was jest to wielkość stała i niezmienna i upierajcie się przy tym, jak najbardziej warto jest mieć własny pogląd, ale przedtem zastanówcie się, czy w waszym życiu była jakaś sytuacja, na przyklad wypadek samochodowy lub coś równie strasznego, co przeraziło was i przyprawiło o wyrzut adrenaliny do krwi. Czy zauważyliście co się wtedy dzieje? Nasz organizm wydziela hormon walki, przygotowuje nas do ekstremalnych warunków w celu przetrwania i zachowania życia i zdrowia. Nasz organizm wie, że wszystko jednak zależy od decyzji, które podejmiemy w ciągu najbliższych ułamków sekund, więc "daje nam wiecej czasu". Przypomnijcie sobie taką sytuację. Z większości sytuacji w życiu pamiętamy jedynie ogólny obraz, a z takich przypadków pamiętamy każdy szczegół, kolor, myśl, czyn. Dlatego, że mieliśmy czas na rozmyślanie i zapamiętanie, na podjęcie strategicznie ważne decyzji, która mogła przesądzić o naszym życiu. Daltego właśnie czas "zwolnił". Lecz to nie jest tak, że on zwolnił, że wszystkie zegary świata zaczęły poruszać się nieco bardziej ociężale. Chodzi o to, że czas zwolnił dla nas. Z naszej perspektywy czas płynął wolniej, ale to dlatego, że zmieniły się nieco funkcje naszego mózgu. Obudziła się jego większa część, aby walczyć o życie. W jednej sekundzie, zdrowy i spokojny człowiek, potrafi mieć odpowiednią liczbę myśli, myśleć ze stałą prędkością. Podczas grożnego zdarzenia człowiek musi jak najszybciej odnaleźć wyjście z opresji i podląc krytyczną decyzję, więc myśli więcej i szybcie, zauważa więcej szczegółów. W ciągu jednej sekundy przez nasze synapsy przebiega więcej energii, danych, myślimy więcej niż "domyślnie" w ciągu jednej sekundy, więc wydaje się nam, że to czas biegnie wolniej. Prędkość ludzkiej myśli jest przeogromna, więc kiedy człowiek po prosru myśli, jego czas także zwalnia. Zauważuliście, że kiedy wam się nudzi, to czas płynie wolniej? Kiedy na przykład czekacie w kolejce, to czas ociąga się jak tylko może. Często słyszę, że na lekcjach matematyki można po pół godziny spojrzeć na zegarek, a on odmierzył dopiero pięć minut. Zajmujemy sobie wtedy czas kreatywnym myśleniem, które zużywa naszą energię i spowalnia odczucie czasu. Sytuacja zmienia się kiedy zaczynamy grać na komórce, czytać książkę czy spotkamy w poczekalni znajomego i wdamy się w dyskusję, wtedy czas przyspiesza, bo odciążamy swój umysł. Można zapytać: jak rozmawiać lub czytać nie myśląc? To proste. Sami myślimy kreatywnie, co zużywa więcej energi, jednak rozmawiając ze znajomym, to on kreuje sytuacje, w której się znajdujemy. Książka czy gra kreuje cały świat, do którego my jedynie się dopasowujemy. Podczas gdy samotnie myśląc musimy sami kreować świat bedący oparcie dla naszych rozwazań czy imaginacji. Rozmowa i czynność jednak także może być sytuacją, która spowalnia nasz czas. Przykładem mogą być egzaminy na prawo jazdy, matura, rozmowa kwalifikacyjna. Czesto można usłyszeć, że coś było najdłuższymi pięcioma minutami czyjegoś życia. W tym wypadku w grę wchodzi stres oraz zwiększona prędkość myślenia. Rozmowa z przyszłym pracodawcą wymaga w końcu większego poziomu skupienia niż ta z przyjacielek, gdzie nie musimy trzy razy myśleć nad wypowiedzeniam każdego słowa. Tak więc można dojść do wniosku, że relatywne poczucie czasu jest zależne do ilości myśli czyli prędkości pracy mózgu. Tak więc prędkość czasu jest przeciwproporcjonalna do prędkości ludzkiej myśli. Im szybciej myślimy, tym nasz czas płynie wolniej, a im wolniej myślimy, tym czas płynie szybciej. Można ograniczyć użycie mózgu do minimum i zagrać na komputerze przez godzinę, a odejść od niego po czterech godzinach. Teoria jednak nie podważa teorii Einsteina, poniważ on także twierdził podobnie. Można więc stwierdzić, w związku z teorią względności, że realna prędkość upływu czasu obiektu lub człowieka zmniejsza się, względem realnej prędkości czasu obiektów stałych, razem ze zwiększaniem się prędkości tego objektu lub człowieka, a relatywna prędkość czasu zmniejsza się wraz ze zwiększaniem się prędkości myśli człowieka. Czas i prędkosć są też zależne od dystansu. W naszych wspomnieniach czas płynie wolniej, bo mamy ogólny obraz całej sytuacji, jej przyczyn i skutków, tak jak z okna samolotu lecącego z prędkością dźwięku można patrzeć na ziemię i dojść do wniosku, że poruszamy się z niewielką prędkością.

Rozważając swoją teorię elastyczności prędkości upływu czasu doszedłem do wniosku, który jak mam nadzieję popchnie młodzież do czynów, które jak dotąd były im obce i odrzycane na boczny tor, na stos rzeczy mniej w życiu ważnych. Powiedzmy, że prędkość upływu czasu można okręslić jako jego ilość realną w określonej jednostce. Można przecież powiedzieć, że czasu jest dużo lub mało. Mówiąc o jego prędkości, można więc powiedzieć, że im wolniej czas da nas płynie, tym wiecej mamy czasu dla siebie. Bo jeśli wolniej płynie czas, to ten sam okres czasu możemy wykorzystać na więcej rzeczy, a więc przeżyć też więcej. Możemy lepiej ten czas wykorzystać i zachować więcej wspomnień, więc osobom oddającym się jedynie przyjemnościom odciążającym umysł życie przebiega bez większych "spowalniaczy" czyli zbyt szybko, aby mogły się nim nacieszyć. Taka osoba na starość może powiedzieć, że jej życie było na prawdę krótkie. Biorąc pod uwagę moją teorię mówiącą, że prędkość upływu czasu, czyli jego ilość, zależy od prędkości myśli czyli ich ilości w jednostce czasu, można wysnuć zrozumiały i logiczny wniosek, który ma też swoje odzwierciedlenie w życiu codziennym nie biorąc pod uwagę definicji upływu czasu, a decyzje podjęte w krytycznych sytuacjach. Podsumowując mój wywód mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że im więcej człowiek myśli, tym dłużej żyje.                                                                                                                                                      

GGo
O mnie GGo

Bywam miły, ale ostatnio mi się to znudziło. To jaki jestem zależy od wielu czynników.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (17)

Inne tematy w dziale Technologie