piekarz piekarz
123
BLOG

Płaca minimalna

piekarz piekarz Polityka Obserwuj notkę 2

Taki jeden kolega po raz kolejny podesłał mi link do artykułu na onecie pod tytułem "Aby do pierwszego" autorstwa Marii Giedz z Tygodnika Solidarność. Jest on o płacy minimalnej. Co prawda ten artykuł nie jest tak zabawny jak poprzedni, ani też nie zawiera tylu sprzeczności (jak np. opis złej prywatyzacji na przykładzie działania spółki skarbu państwa), ale też jest ciekawy.

Zaczyna się tak niepozornie: "Ponad połowie Polaków zarobki wystarczają jedynie na zaspokojenie podstawowych potrzeb".
Zwroty "podstawowe potrzeby" czy też "próg ubóstwa" są bardzo zacne - nic nie znaczą. Moje zarobki też nie pozwalają na zaspokojenie moich podstawowych potrzeb - np. piszę to na nie swoim komputerze (tak! nie mam swojego komputera!), a np. takie 5000zł na rodzinę to próg ubóstwa w USA. Co więcej, autorka trochę dalej pisze: "Z badań SMG/KRC wynika, że w Polsce tylko 10 proc. badanych nie ma żadnych problemów finansowych i uważa się za ludzi zamożnych."
Więc nie już połowa, ale 90% ma jakieś problemy! Ja bym się załamał.. Chociaż wyglądając za okno, jakoś z głodu umierających nie widzę, ani też tłumów bezdomnych.. Więc chyba tak tragicznie nie jest.. Przemilczymy już fakt, że nasz próg ubóstwa jest niesamowitym dobrobytem dla wielu naszych wschodnich bliźnich.

"Szybszego wzrostu wynagrodzeń domaga się Solidarność. Związek szczególnie podkreśla znaczenie podwyżek pensji minimalnych i średnich, które należą do jednych z najniższych w Europie.".
Cóż. Wydajność pracy Polaków jak i ogólnie bogactwo naszego narodu do najwyższych nie należy. Ale, ale.. nic, czego nie zmienimy zapisem w ustawie :].

"Krystyna Kwiatkowska z Ostrowa Wielkopolskiego samotnie wychowuje dwie córki. Pracuje w szpitalu jako sprzątaczka. Pensja netto - 628 zł. (...)"
Ok. Trudno żeby sprzątaczka zarabiała np. 1500zł... Ale, ale.. Ona mniej więcej tyle zarabia! Li tylko państwo swą część musi wziąć. Zwrócić uwagę należy też, że pracodawcą owej pani jest wielki, socjalistyczny moloch zwany publiczną służbą zdrowia (w skrócie: PSZejebane), na którą składamy się wszyscy, utrzymując przy tym drugi socjalistyczny moloch, znany szerzej jako NFZ (Nasza Forma Zwalczania dobrobytu). Na chwilę jeszcze do tego wrócimy.

Czytamy dalej: "Według zachodnich standardów minimalne wynagrodzenie otrzymuje się za pracę "prostą, niewymagającą odpowiedzialności". W Polsce płaca minimalna jest wynagrodzeniem również za pracę wymagającą znacznych kwalifikacji."
Ja mam takie skryte marzenie, że kiedyś to pracodawcy będą ustalali, jak bardzo przydatny jest im pracownik, a nie urzędnik z odległości 200km... Takie cichutkie..

"Tyle się płaci ludziom z wyższym wykształceniem - np. dziennikarzom lokalnych gazet, historykom sztuki w muzeach, archeologom, etnografom, a nawet konserwatorom zabytków zatrudnionym w instytucjach państwowych.". - dokładnie, państwowych - "Około 1000 zł na rękę, czyli netto, zarabiają pielęgniarki po szkołach pomaturalnych, lekarze w trakcie specjalizacji, plastycy, bibliotekarze, początkujący nauczyciele, asystenci na uczelniach.(...)"
I znów państwo za mało swym pracownikom płaci.. To ja się zgubiłem - wolny rynek jest zły, czy też państwo swym poplecznikom za mało płaci?

"- Próbowano ustalić poziom płacy minimalnej. Nie udało się tego uczynić, natomiast prowadzono badania na temat kształtowania się relacji pomiędzy wynagrodzeniami. W wyniku tych badań określono, że minimalne wynagrodzenie powinno wynosić 50 proc. przeciętnej płacy - podaje prof. Zofia Jacukowicz z Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych w materiałach komisji sejmowych.(...)"
Ja całym swym autorytetem człowieka który porzucił komunizm na rzecz leseferyzmu ogłaszam, że minimalne wynagrodzenie powinno wynosić -180% procent płacy maksymalnej. I argumentuje to - podobnie jak autorka - absolutnie niczym (przynajmniej w tym akapicie ;]).

"(...)w porównaniu z przeciętnymi płacami w "starej" UE nasze wynagrodzenia w połowie ubiegłego roku były o 130-280 proc. niższe niż na podobnych stanowiskach na Zachodzie."
Toteż jak mówię - niech sejm uchwali, że od dziś jesteśmy tak samo zamożnym państwem jak USA czy Niemcy! Swoją drogą ciekawi mnie, jak podniesienie płacy minimalnej ma pomóc? Optymistycznie zakładając, że nie spowoduje to wzrostu bezrobocia jest absolutnie pewnym, że spowoduje wzrost cen (przedsiębiorcy przecież z własnej kieszeni nie dołożą). Wzrosną płace, ale i też wzrosną ceny. Poziom życia zasadniczo się nie zmieni, natomiast spadnie wartość naszych oszczędności. Niektórzy eufemistycznie nazywają to inflacją - ja nazywam to rabunkiem.

"Zdecydowanie mniejsze dysproporcje występowały na stanowiskach kierowniczych. Różnice w zarobkach pomiędzy szeregowym pracownikiem, a kierownikiem prowadzą do coraz większego rozwarstwienia społeczeństwa.(...)"
OK. To płaca minimalna ma być za pracę "prostą, niewymagającą odpowiedzialności", czy też robotnik ma zarabiać tyle co kierownik? Co do samego rozwarstwiania, śmiem twierdzić, że jest to dobre. Jako, że nie należy to do tematu przewodniego, odsyłam do prapoczątku wszystkich rzeczy, po takie dokładniejsze omówienie - wystarczy odnaleźć słowo "dobre" i przeczytać akapit w którym występuje.

"Tam, gdzie nie potrzeba wyższego wykształcenia, jak np. w ochronie, stawki wynoszą 2,50-4 zł za godzinę. Żeby wiązać koniec z końcem pracownicy ochrony nawet dwukrotnie przekraczają ustawowe 170 godz. w miesiącu. Tylko jak to przekłada się na stan zdrowia, na wydajność i jakość pracy czy też na życie rodzinne?"
Oczywiście byłoby lepiej, by wprowadzić minimalną płacę dla tych ludzi na poziomie np. 6zł.. To, że część z tych ludzi zostanie wylanych na zbity pysk (bo będą za drodzy) najpewniej autorki nie obchodzi. Albo lepiej! Pokaże się ich jako bezrobotnych, jako przykład na zawodność wolnego rynku!

"Płace zdecydowanej większości Polaków są niskie, a jednocześnie rosną koszty utrzymania. Dwa lata temu niewiele ponad 30-metrowe mieszkanie w Gdańsku można było kupić za 80-90 tys. zł. Dzisiaj cena wywoławcza nie schodzi poniżej 160 tys. zł. Dlaczego? Bo specjaliści wyjechali, a ci, którzy jeszcze pozostali w kraju, czyli murarze, dekarze, cieśle, glazurnicy za 1,5 tys. zł brutto nie chcą pracować i też szykują się do wyjazdu.(...)"
Od kiedy cena mieszkania należy do kosztów utrzymania? Co miesiąc ludzie na nowo wykupują mieszkania, czy też kupno nowego lokum raz do roku należy do "podstawowych potrzeb"? I jeszcze jedno - mamy wolny rynek na budowę mieszkań? Tak? To spróbujcie bez pozwolenia państwa zbudować chociażby altankę na działce...

Dalej autorka wchodzi w ekonomie, więc robi się przezabawnie :]. Czytamy, czytamy...

"W latach 2001-2005 wzrost wydajności pracy wyniósł 28,5 proc. Przeciętne wynagrodzenie wzrosło tylko 7,3 proc. Zdaniem NSZZ "S" ta dysproporcja wpływa na zmniejszenie się popytu konsumpcyjnego.(...)"
Jak? Naprawdę, nie rozumiem o co tu chodzi. Nawet jeśli płaca by w ogóle nie wzrosła, to przecież mógłbym kupić tyle samo - więc jak się zmniejsza? Pomijając, że zwykle jest tak, że im więcej dóbr jest dostępnych, tym stają się one coraz tańsze.

"Solidarność domaga się, by tak jak w większości krajów UE, zasada proporcjonalności wzrostu wydajności pracy ze wzrostem wynagrodzeń została przyjęta za obowiązującą normę."
Po prostu zacytuję Miltona Friedmana "Polska nie powinna naśladować bogatych krajów zachodnich, bo nie jest bogatym krajem zachodnim. Polska powinna naśladować rozwiązania, które kraje zachodnie stosowały, gdy były tak biedne, jak Polska.". Zapewniam was, że płaca minimalna, ZUS, czy też nawet uprzywilejowana pozycja związków zawodowych do tych rozwiązań nie należą.

"Niektórzy ekonomiści uważają, że wzrost płac nie może być wyższy od wzrostu wydajności pracy w całej gospodarce, bo rosłaby wówczas inflacja i zmniejszyłaby się atrakcyjność inwestycyjna naszego kraju. Oponenci podwyższenia minimalnego wynagrodzenia argumentują, że zwiększyłoby to koszty pracy i spowodowało redukcję zatrudnienia, powiększając bezrobocie."
Prawda!

"Według prof. Jacukowicz nic takiego nie miałoby miejsca: - Podniesienie płacy minimalnej już teraz do wysokości 40 proc. średniej krajowej nie spowodowałoby żadnego zagrożenia i fatalnych konsekwencji. W sferze budżetowej nie występuje płaca minimalna, więc budżet nie miałby z tego tytułu żadnych kosztów."
Arcyciekawe.. albowiem przypomnijmy przykłady płac minimalnych z tego artykułu:

  • Krystyna Kwiatkowska - sprzątaczka w szpitalu,
  • historycy sztuki w muzeach
  • konserwatorzy zabytków zatrudnieni w instytucjach państwowych
  • pielęgniarki
  • lekarze w trakcie specjalizacji
  • bibliotekarze, początkujący nauczyciele
  • asystenci na uczelniach
Wniosek: ktoś tu kłamie, albo jest nierozumny.. albo i to i to naraz :].

"W sferze produkcji przedsiębiorstwa też będą sobie radziły i wcale nie obstają za tak niską płacą minimalną."
Przedsiębiorca nie sprzeciwiający się nakazaniu mu podwyższenia płacy pracownikom, to zapewne taki sam twór jak "konserwatorzy zabytków zatrudnieni w instytucjach państwowych" zarabiający płacę minimalną, ale nie będący pracownikami sfery budżetowej.

Dalej jest nudno, autorka opisuje w jaki sposób zrealizować podwyżkę płacy minimalnej. Ciekawy jest tylko fragment "W grudniu 2006 r. powstał dezyderat obu komisji, w którym proponuje się, aby minimalne wynagrodzenie w 2008 r. kształtowało się na poziomie 40 proc. w stosunku do średniej płacy. To pozwoliłoby w latach 2010-2011 ustalić kwotę minimalnego wynagrodzenia na poziomie 50 proc. "S" chce jednak ten proces przyśpieszyć i optuje za podniesieniem minimalnej płacy do 60 proc. średniej krajowej." Ładnie obrazuje pewne zjawisko i zapewne plan Solidarności: podwyższymy do 40%, wynikną z tego problemy które zwali się na wolny rynek i wmówi się ludziom, że trzeba 50%. Problemy urosną, znowu się zwali na wolny rynek itd. itd. Typowa socjalistyczna maniera, niemniej skuteczna - wszak prawie wszyscy są święcie przekonani, że mamy w UE wolny rynek..

To w sumie na tyle w temacie artykułu. Dodam coś od siebie na koniec. Niedługo (9h) mam egzamin z Podstaw Optymalizacji, więc trochę matematycznie będzie.

Załóżmy, że optymalizujemy gospodarkę, a naszym celem jest największy ogólny dobrobyt. Nasza optymalizacja polega na przydziale dóbr dla poszczególnych jednostek jak i sposobu ich wykorzystania. Jest absolutnie pewnym, że takie optimum istnieje. Teraz, wprowadzając takie cuda jak płaca minimalna, czy też w ogólności - jakiekolwiek ograniczenia na cenę jakiegokolwiek towaru - może się okazać, że nasze optimum nie spełnia tych ograniczeń. Wniosek: nie jesteśmy tak bogaci jak być moglibyśmy. A że części ludzi zabraknie przez to pieniędzy np. na leki - jest to śmiertelne.

Tym optymistycznym akcentem zakończmy.

piekarz
O mnie piekarz

Polecam: Jak działa wolny rynek Zakładanie firmy

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka