Tak jakoś się złożyło, iż wczoraj na poszedłem film "Ryś" zobaczyć. Cóż.. nie podobał mi się ;]. Nie wiem, może za późno było (o 22:45 byłem) albo za mało przed filmem wypiłem, niemniej film był nudny. Kilka śmiesznych fragmentów było, ale "kilka" w 2,5h filmie to stanowczo za mało. Normalnie, coś w stylu Tytanica. Tyle. że tam przynajmniej jakaś cycka od czasu do czasu wyskoczyła na ekranie. Ogólnie: nudy. Dziewczę moje trzykroć nań zasnęło. Inna para (jedyni ludzie na sali poza nami) wyszła w połowie.
Ponad to, że film był nudny, to był jeszcze "brzydki". Chodzi mi tu o wygląd ludzi, głównych bohaterów itd. (poza panią sekretarką :) ). Tym swe lata ma, i cóż.. Jego poślad w łóżku estetycznym widokiem nie jest...
"Ryś" zasadniczo różni się od - swoją drogą świetnego - "Misia". O ile w tym ostatnim w zabawny sposób wyśmiewane były absurdy występujące w mlekiem i miodem płynącym PRLu, to w "Rysiu" wyśmiewana jest ideologia narodowa. I to w dość żałosny sposób. Narodowcy przedstawieni są jako podskakujący bezrozumni idioci. O ile absurdy "Misia" w mniejszym lub większym stopniu były życiowe, to te z "Rysia".. Że tak spytam: kiedy ostatnio widzieliście robiących z siebie publicznie idiotów narodowców?
Ogólnie zdanie na temat filmu mam niskie. Nie polecam wam wydawać pieniędzy na seans w kinie - lepiej iść na piwo, a film za parę lat obejrzeć w TV.


Komentarze
Pokaż komentarze