Polacy mowia: fajny film wczoraj widzialem. Amerykanie mowia krotko: fajn. Dzielo Clinta Eastwooda, ktore wbija w fotel. Eastwooda cenie za caly dorobek. Lubie jego filmy, jego kompozycje, jego opowiesci o swiecie, ktory nas otacza. Nie kazdy pamieta o tym, ze Clint jest rowniez muzykiem. Ostatni film (ktory rezyserowal) opowiada historie oparta o mrocznych wydarzeniach; o czasach pogardy. O tych wydarzeniach, ktore mialy miejsce hen hen daleko od condo. Jest to opowiesc z gatunku - jak to sie mowi w zwyklym jezyku - true story. Co znaczy mniej wiecej: pokazuje widzom opowiesc oparta o fakty, oparta o wydarzenia, ktore mialy miejsce w rzeczywistosci.
Mowiac jednym zdaniem , jest to zarazem opis haniebnych metod, wykorzystywanych perfekcyjnie przez malego, brzydkiego czlowieka. Brzydkiego od wewnatrz jak i zewnatrz. W rownym stopniu, tak jak ten przyslowek jest archaiczny, tak archaiczny wydaje sie bohater filmu 'J. Hoover'. Czlowiek pelnen kompleksow, nie potrafiacy w calym swoim zyciu pozyskac nawet cienia przyjaciela. Clint Eastwood pokazal widzom zycie wstretnego czlowieka, ktorego zyciowa domena stalo sie zbieranie hakow na przeciwnikow. Tym sposobem J.E. Hoover z jednej strony budowal rowniez grupe lojalnych wobec siebie ludzi a z drugiej strony, po prostu nimi gardzil; podobnym sposobami wymuszal na nich lojalnosc. Eastwood pozostawia widzow sam na sam z oszolomem, ktory latami w majestacie prawa bezkarnie szczul oponentow. Skutecznie tworzac mit o sobie, jako niepokornym bojowniku, ktorego jedyna misja bylo zbawienie kraju. W rzeczywistosci, jedynymi atrybutami jego misji w polowaniu na tzw. wrogow ojczyzny, byly: maly pistolecik tudziez przypisywanie sobie zaslug innych. J. Hoover z pasja dewastowal intelektualistow, cenionych i majacych wyrobiona marke w swiecie, gloszac wszem i wobec, ze wytropi ich spiski dla dobra ojczyzny.
Zanim se pogadamy nizej w komentarzach (desantowi dyszacych kucykow z niezaleznej odradzam trolowanie) o oblesnym bohaterze filmu Eastwooda zbierajacym cale zycie haki, odnotujmy koniec swiata w sieci, ktory dotknal wiki. O tym za chwile, poniewaz w filmie jest jeszcze inny, enigmatyczny watek obyczajowy. J. Hoover borykal sie cale zycie z innym kompleksem (tak mowia ci, ktorzy bohatera filmu osobiscie znali). Ukrywal przed swiatem swoje preferencje seksualne.
Teraz juz spokojnie odnotujmy protest lub jak ktos chce, bojkot. To, co wieszczyla wczoraj Tessa. W sieci nastapil koniec swiata. Wiki stala sie czarna dziura. Zmierzam do tego, ze dzisiaj nikt nie upewni sie w Wiki, o czym traktuje inny, piekny film Estwooda 'The Bridges of Madison County', do ktorego tez sam skomponowal muzyke. Prawdopodobnie wszystko zmieni sie na lepsze w czwartek po poludniu i dziura zniknie.
Historia, w ktorej glowna, niema role gra most, to film o milosci. Dramat. Ale nie o jakiejs takiej tam chorej fascynacacji kierowanej przez lalusia do starego smerfa, jak w wczesniej wymienionym filmie Eastwooda 'J. Hoover. Tam, role lalusia gra jego protegowany asystent. Nic z tych rzeczy. Tu, to rodzaj dojrzalej iluminacji. Wspominam o tym jedynie dlatego, ze mam sentyment do filmu 'Co sie wydarzylo w Madison County' zrealizowanego przez Eastwooda 15 lat temu na podstawie ksiazki Roberta Wallera. Jesli wpadnie czytaczom w rece film na CD, nie polecam :)
Badzcie zatem czujni. Ta piekna mysla malego, tchorzliwego bohatera, granego brawurowo przez Leonardo DiCaprio, rozpoczyna film 'J. Hoover'. W tlumaczeniu na nasze potrzeby brzmi: Musimy zawsze byc czujni.
Zartowalem oczywiscie mowiac, ze nie polecam ekranizacji ksiazki R. Wallera opowiadajacego o moscie w Madison County, swiadka iluminacji. Ktora moze sie wielu czytaczom przydarzyc. Choc nie musi. Albowiem nigdzie nie jest napisane, ze musi. Na to podobno trzeba zasluzyc. Doskonala rola Meryl Streep. Sie podoba.
pi es odrobine uzupelnilem w czwartek rano :]
PM



Komentarze
Pokaż komentarze (52)