W poprzedniej notatce babcia Zofia Roza rozmawiala ze swoim guru. Tak sie mowi w potocznej mowie: moim guru jest najwiekszy teleewangelista w condo. Dlaczego ? Bo tak. Koniec koncow, wyszlo na to, ze do nieba, oprocz prawdziwych Polakow, pojda byc moze i Eskimosi, i - co najbardziej Zofie Roze POirytowalo - ci z NRD. Niedobrze. Wyszlo na to, ze (staraniem Zofii Rozy) w niebie tez trzeba bedzie zaprowadzic wiadome porzadki. Konwersacja skonczyla sie taka oto konkluzja: powstanie na wzor panstwa - podziemne niebo. Basta Tusku.
Promocja misji (tu zdania sa podzielone) zajma sie macherzy od kolejnego latajacego namiotu. Tamtem biega w butach. Ten, dla odroznienia wyzszego celu, bedzie biegal w szpilkach. Swoja droga rodzi to podwojne zagrozenie dla przechodniow. Ci, na widok latajacego - uskakuja na jezdnie. Chodzi wlasnie o to: o niebezpieczenstwo rozjechania skaczacych. A piesi przeciez sa niewinni: chca tylko obejsc kultowy obiekt lukiem. Chcac nie chcac - laduja sie pod samochod. Martwie sie, co to teraz bedzie. Slowem, bezpieczenstwo numer jeden. dalej
No dobrze. Natomiast moim guru jest kultowy kaznodzieja online. Tez doktor. Ks. dr Natanek. Kiedy swego czasu zostal postponowany, napisalem Apel w obronie. Nie chwalac sie nadmiernie, po zebraniu odpowiedniej ilosci podpisow (to nowa mania w condo) Apel odniosl wiadomy skutek. Ks. dr. zostal uratowany a ja moge ze spokojnym sumieniem i szklaneczka z 3 kostkami, upajac sie misja krola polskiej sieci. Ktora nota bene, ma przyniesc w nieodleglej przyszlosci ulge i nawrocenie cywilizacji smierci. Jak na nowego pisiaka, jest to dla mnie wyroznienie. Nie udzial w misji. Duma, ze Apel trafil w dziesiatke. Slowem - iluminacja.
A tymczasem babcia Zofia Roza postanowila wcielic w zycie nastepny pomysl. Zadne tam dzikie wzmozenie; postanowila na serio porozmawiac z blogerem Wojciechowskim. Dla wyznawcow eposel aspirujacy do dworu; Zofia R. dodaje z duma: nasz, pisowski, nikowski. Czasami nie nadazam za enigma Zofii Rozy. Czy nie prosciej jest powiedziec po polsku: Wojciechowski, byly sedzia, zeteseelowiec. Robil w NIK-u. Kazdy juz wie o co chodzi. A chodzilo babci o to, zeby zasiegnac info u zrodla, to znaczy: ubogacicic sie druga opinia kompetentnej osoby. Pierwsza, zbawiciela, juz posiadla.
Ja piernicze - mowi babcia Zofia R. od chwili - kiedy skakala z wnusiem. To taki nowy swiecki obyczaj. Opis: Zofia Roza w dystyngowanym robionym wlasnorecznie, wnuczek natomiast, skaczac, okrywal skronie kapturkiem. Podczas tego eventu POwstala pewna konfuzja; a wszystko stalo sie przez nieporozumienie. Dziwne. Rezim Tuska pod reke z rezimem Orbana POdpisal akta. Paradoks polegal na tym, ze babcia dyszala cichutko: Tusku matole, twoj rzad obala katole. Wnuczek odmiennie: Urban matole, twoj rzad obala kibole.
Masz babo placek. Mozliwe, ze nietakt. Wracajac zatem po tych wyjasnieniach (niezbednych) do pierniczenia Zofii Rozy: Ja piernicze - tak sobie uklada pod skalpem rozmowe z eposlem: Nikt nie bedzie mial prawa zbierac info o naszych preferencjach seksualnych, pogladach politycznych, wadach genetycznych. Kto - prawdopodobnie zapyta eposel ? To latwe. Zle zrozumiaia Zofia Roza. Nie nikt a NIK. W tym sek, ze wlasnie nie nikt sie nie bedzie tym interesowal, tylko, ze sie bedzie tym interesowal. NIK bedzie sie interesowal. A o co tyle halasu ? O jedna mala literke ?
PM



Komentarze
Pokaż komentarze (5)