Adam Pietrasiewicz Adam Pietrasiewicz
287
BLOG

Burka - a co z "Liberté, Égalité, Fraternité"?

Adam Pietrasiewicz Adam Pietrasiewicz Polityka Obserwuj notkę 16

Francja przygotowuje się do kolejnego ograniczenia wolności. Trochę jest to związane z religią, trochę z kulturą, a najbardziej z tym, ze władza pozostająca wciąż w rękach jednej grupy ludzi doprowadziła do przekonania, że posiedli pełnię wiedzy na temat tego jak powinno działać społeczeństwo i co jest dla ludzi dobre.

Francuscy politycy chcą doprowadzić do wprowadzenia całkowitego zakazu noszenia burki w miejscach publicznych. Przygotowują się do tego mądrze, nie chcą nic robić na chybcika. Sprawdzają, konsultują, szukają wyjaśnień. Bardzo wyraźnie widać, że najpierw robione jest założenie, że burka jest zła, a następnie szuka się uzasadnienia takiego, by po kopnięciu tutaj i dopchnięciu kolanem tam takie prawo zmieściło się w słynnym, znanym i uznanym na całym świecie francuskim systemie gwarantującym wolność dla każdego człowieka w imię szczytnych haseł "Liberté, Égalité, Fraternité".



 

Myślę, że kwestię można rozważać w co najmniej dwóch aspektach. Pierwszym jest sprawa intensyfikacji walki instytucjonalnego ateizmu z religią. Bardzo wyraźnie widać to w aferze z krzyżami we Włoszech, która wywołała i u nas mnóstwo zamieszania. Nie należy zapominać, że instytucjonalny ateizm, który skądinąd we Francji stał się bardzo wyraźnie religią zastępczą posiadającą dość fanatycznych wyznawców, nie walczy jedynie z chrześcijaństwem tylko jest wrogi wszelkim przejawom religijności (być może poza judaizmem, ale piszę tak, gdyż zwyczajnie nie mam informacji na ten temat). Swego czasu bardzo dużo mówiło się w mediach o zakazach afiszowania się w szkołach z symbolami chrześcijańskimi oraz zakazywano muzułmańskim dziewczętom nosić chust na głowach. Warto wiedzieć, że dla wielu muzułmanów odkryta głowa kobiety jest czymś nieprzyzwoitym. W świecie chrześcijańskim też tak było jeszcze niedawno. Na przykład dziś wiadomo, że kobieta może w kościele siedzieć w nakryciu głowy, ale młodzież nie wie, że to dlatego, iż jeszcze dwa wieki temu kobieta MUSIAŁA w kościele mieć nakrycie głowy.

Walka z nakryciami głowy czy burką jest więc elementem walki z przejawami religijności, czyli jest częścią wojny religijnej, która trwa już we Francji od lat z rosnącą intensywnością. Zaczęła się w czasach rewolucji 1789, zintensyfikowała się pod koniec XIX wieku, (gdy na przykład zakazano księżom wychodzenia na ulicę w sutannach), a dziś trwają działania mające na celu dobicie rannych i niedobitków, ofiar tej wojny. 

Drugim aspektem kwestii zakazu noszenia burki jest zwyczajna sprawa wolności. Taki zakaz uderza w kolejny, istniejący JESZCZE obszar wolności osobistej, którym jest prawo do wyboru stroju, jaki się chce nosić. W tym aspekcie próby zakazania noszenia burki są równie przerażające co w poprzednim, jeśli nie bardziej. Tok rozumowania, całkowicie skądinąd błędny i oparty o demagogię i sofizmaty głoszone przez legislatorów jest taki, że burka jest przejawem zniewolenia kobiety, odebrania jej podstawowych praw, sprowadzenia jej do poziomu przedmiotu. Jest to oczywiście niczym nie poparte rozumowanie ludzi, którzy najpierw stawiają tezę, a później dorabiają do niej argumenty, co jest tak bardzo widoczne w dzisiejszym zachodnim świecie rządzonym przez pokolenia lewaków lat sześćdziesiątych, którzy swego c zasu wprost mówili, że będą burzyć porządek burżuazyjny w Europie.

Fajnym dowodem na to, jak bardzo nieprawdziwe może być takie rozumowanie może być historia Tunezji, gdzie pierwszy prezydent tego kraju, Habib Burgiba, w celu zwiększenia "praw kobiet" zniósł wielożeństwo. Zadziwiające dla zachodnich obserwatorów było to, że największymi przeciwniczkami zniesienia wielożeństwa były same kobiety, a największymi zwolennikami byli mężczyźni. A to dlatego, że wielożeństwo prowadziło do sytuacji, w która kobieta była "dobrem rzadkim". O kobietę należało dbać, bo każdy mężczyzna wiedział, że nie starczy ich dla każdego! I o kobiety się wówczas dbało o wiele bardziej niż dziś! I miały realnie więcej do powiedzenia, choć niekoniecznie występowały w przestrzeni publicznej. Ale czy dziś ci, którzy mają najwięcej do powiedzenia afiszują się z tym publicznie?

Próba wprowadzenia zakazu noszenia burki w przestrzeni publicznej we Francji jest przejawem szerokiego, bo obejmującego całość świata z naszego kręgu cywilizacyjnego, trendu zabierania obywatelom kolejnych skrawków przestrzeni wolności. To nie odbywa się tak, że jednorazowo zabiera się wszystko - odbieranie to postępuje powolutku, jakby niezauważalnie. I zawsze jest to "dla naszego dobra". U nas na przykład ostatnio nakazano jazdę w kaskach na nartach...

Przerażające jest to, co już sygnalizowałem w poprzednich swoich wpisach, że te kolejne ograniczenia wolności padają na bardzo żyzny grunt. Okazuje się, że ludzie żyjący w świecie, który nas otacza, w NASZYM ŚWIECIE, świecie NASZEJ cywilizacji, wbrew wszelkim hasłom i pozorom nie mają ŻADNEJ potrzeby życia w wolności. Warto zauważyć, że gdy gdziekolwiek toczy się dyskusja na temat coraz to nowych zakazów i ograniczeń zawsze większość dyskutantów wytacza magiczne zaklęcie, że "tak jest przecież lepiej", bo palenie papierosów w miejscu publicznym truje niepalących, zapinanie pasów chroni przed obrażeniami, a krzyże w miejscu publicznym ranią uczucia ateistów.

Ostatnim aspektem sprawy burki jest kwestia trwającej, bez żadnych wątpliwości, wojny kultur północy i południa. W tym aspekcie można widzieć tę kwestię jako próbę obrony naszego świata przed zalewem obcej nam kultury. Mam jednak głębokie przekonanie, że to nie ten aspekt sprawy jest przyczyną działań francuskich legislatorów.

http://www.lefigaro.fr/actualite-france/2010/01/29/01016-20100129ARTFIG00741-voile-integral-fillon-consulte-le-conseil-d-etat-.php

 

Powroty - co by było, gdyby Polska nie powiedziała NIE Hitlerowi?

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (16)

Inne tematy w dziale Polityka