Przyszedł kiedyś na mój wykład w hotelu Victoria. Dotyczyło to kwestii zatrudniania i aktywności zawodowej niepełnosprawnych. Grzmiałem tam na nierobów, którzy pod zasłoną kalectwa ukrywają lenistwo.
Pan p.o. Prezydenta Warszawy posłuchał, po czym po wszystkim podszedł do mnie i zerkając, czy napewno fotografowie są gotowi, zapytał, czy może mi piątkę uścisnąć.
Zgodziłem się łaskawie - a co mi tam...
Wówczas pan p.o. prezydenta Warszawy powiedział:
- Pan jest liberałem.
I tyle.
Do dziś nie wiem, czy to była krytyka mojego wykładu, czy oznaka zgody z moimi tezami.
A co do kanarów, to nadal twierdzę, że nie istnieją.
Pan p.o. Prezydenta Warszawy posłuchał, po czym po wszystkim podszedł do mnie i zerkając, czy napewno fotografowie są gotowi, zapytał, czy może mi piątkę uścisnąć.
Zgodziłem się łaskawie - a co mi tam...
Wówczas pan p.o. prezydenta Warszawy powiedział:
- Pan jest liberałem.
I tyle.
Do dziś nie wiem, czy to była krytyka mojego wykładu, czy oznaka zgody z moimi tezami.
A co do kanarów, to nadal twierdzę, że nie istnieją.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)