Nadeszły Święta i znów odzywają się to tu, to tam walczący ateiści. Paskudna to rasa. Rasa ludzi, którzy mają pana Boga za głównego wroga, a Kościół Katolicki w szczególności, jako tego Boga przedstawiciela. Strasznie jakoś mnie to zawsze wzburza, jak spotykam tych idiotów próbujących wszystkim udowodnić, że Bóg nie istnieje, że jego wyznawcy są idiotami, a Kościół to banda zboczonych facetów mających na celu wyłącznie bicie kasy.
Idioci ci w czasie Świąt aktywizują się wyśmiewając tradycje, które nas wszystkich łączą, nabijając się z nich i próbując je splugawić. Biedni to i ułomni ludzie, jedyne co mnie pociesza, to to, że w większości są to ludzie bardzo młodzi i jest szansa, że z czasem zmądrzeją.
Jestem ateistą. Uczciwie nie wierzę w to, że istnieje jakikolwiek bóg. Nigdy jednak Bóg nie był moim wrogiem, a wśród ludzi Kościoła mam wielu znajomych i nawet jednego kumpla! Wychowałem się w tradycji katolickiej i jestem bardzo z tego zadowolony. Dzięki niej wiem, że istnieje pewien zbiór zasad, wokół których tworzyła się i funkcjonuje nasza cywilizacja i potrafię, jak mi się wydaje, odróżnić dobro od zła. To może się niektórym wydawać oczywiste, ale w dzisiejszych czasach wcale nie jest to takie ewidentne - weźmy chociaż za przykład http://www.youtube.com/watch?v=c0fXMnIfA2Q.
Właśnie miałem krótkie spięcie z takim idiotą - walczącym ateistą. Nie miałem siły mu tłumaczyć i wysłałem go do diabła. Swój żal wylewam tutaj i już mi trochę lepiej. Skorzystam więc z okazji, i choć spodziewam się, że on tego nie przeczyta, przekażę tą drogą jemu i jemu podobnym życzenia jak najszybszego powrotu do zdrowia. Psychicznego.
A wszystkim normalnym - wszystkiego dobrego ale z całą pewnością nie życzę spełnienia marzeń. Wiem z doświadczenia, że gdy Pan Bóg chce kogoś bardzo ukarać, to mu spełnia marzenia! Najgorsze jest to, że robi to chociaż nawet nie istnieje!
A co do kanarów, to nadal twierdzę, że nie istnieją. Ale chociaż nie istnieją, to też im życzę wszystkiego najlepszego!
Idioci ci w czasie Świąt aktywizują się wyśmiewając tradycje, które nas wszystkich łączą, nabijając się z nich i próbując je splugawić. Biedni to i ułomni ludzie, jedyne co mnie pociesza, to to, że w większości są to ludzie bardzo młodzi i jest szansa, że z czasem zmądrzeją.
Jestem ateistą. Uczciwie nie wierzę w to, że istnieje jakikolwiek bóg. Nigdy jednak Bóg nie był moim wrogiem, a wśród ludzi Kościoła mam wielu znajomych i nawet jednego kumpla! Wychowałem się w tradycji katolickiej i jestem bardzo z tego zadowolony. Dzięki niej wiem, że istnieje pewien zbiór zasad, wokół których tworzyła się i funkcjonuje nasza cywilizacja i potrafię, jak mi się wydaje, odróżnić dobro od zła. To może się niektórym wydawać oczywiste, ale w dzisiejszych czasach wcale nie jest to takie ewidentne - weźmy chociaż za przykład http://www.youtube.com/watch?v=c0fXMnIfA2Q.
Właśnie miałem krótkie spięcie z takim idiotą - walczącym ateistą. Nie miałem siły mu tłumaczyć i wysłałem go do diabła. Swój żal wylewam tutaj i już mi trochę lepiej. Skorzystam więc z okazji, i choć spodziewam się, że on tego nie przeczyta, przekażę tą drogą jemu i jemu podobnym życzenia jak najszybszego powrotu do zdrowia. Psychicznego.
A wszystkim normalnym - wszystkiego dobrego ale z całą pewnością nie życzę spełnienia marzeń. Wiem z doświadczenia, że gdy Pan Bóg chce kogoś bardzo ukarać, to mu spełnia marzenia! Najgorsze jest to, że robi to chociaż nawet nie istnieje!
A co do kanarów, to nadal twierdzę, że nie istnieją. Ale chociaż nie istnieją, to też im życzę wszystkiego najlepszego!


Komentarze
Pokaż komentarze (2)