Adam Pietrasiewicz Adam Pietrasiewicz
74
BLOG

No i Saddama już nie ma.

Adam Pietrasiewicz Adam Pietrasiewicz Polityka Obserwuj notkę 2
Z kwestią egzekucji Saddama Husajna wiąże się kilka tematów. Kwestie kary śmierci, o których nie chce mi się teraz rozpisywać (ale oczywiście chętnie rozpiszę się później), kwestie sensu interwencji w Iraku i naszej tam obecności no i szersza kwestia, obejmująca tę poprzednią, a dotycząca trwającej wojny Pólnoc-Południe i jej przyszłości.

Niektórzy politycy próbują sobie zrobić reklamę twardo obstając przy tezie, że nie należy wysyłać naszych wojsk do Iraku. Zapewne ich obecność w Afganistanie też im przeszkadza, albo może nie przeszkadza, tylko byliby skłonni wykorzystać ją do swoich doraźnych celów politycznych.

Jestem zdania, że jak najbardziej powinniśmy się włączyć w działania na Bliskim Wschodzie, lecz oczywiście nie tak, jak się to odbywa obecnie. Stany Zjednoczone, którym najwyraźniej zależy na jak najszerszym poparciu ich działań mają narzędzia i są w stanie zrekompensować nam nasze zaangażowanie. Nie robią tego, bo zamiast polityków, czyli ludzi, którym na sercu leży dobro Polski mamy od dziesięcioleci ludzi, którzy bądź to działają bezpośrednio wbrew interesom Polski, bądź działają wyłącznie we własnym interesie i interesie swojej bliskiej klienteli.

Stanisław Michalkiewicz w swoich felietonach często podkreśla możliwości, jakie moglibyśmy wykorzystać dzięki naszej obecności u boku USA i myślę, że ma rację. Możliwości tych nie wykorzystamy, bo nasi rządzący mają ważniejsze sprawy na głowie niż interes Polski.

Jest jednak szersza perspektywa, z której możemy spojrzeć na to, co się dzieje na Bliskim Wschodzie i myślę, że patrząc z tej perspektywy możemy nieco inaczej ocenić całą tę sytuację.

Trwa obecnie wojna między cywilizacjami. Wojna, w której w moim przekonaniu jesteśmy skazani na klęskę, bo zwyczajnie nie chce nam się bronić naszej cywilizacji, podczas gdy cywilizacja nam wroga, ta z południa, skupiona wokół Koranu, gotowa jest w każdej chwili chwytać za broń w obronie swoich wartości, a nawet nie tylko w obronie, ale w celu ich szerzenia. Kto nie wierzy niech weźmie do ręki Koran i poczyta, nawet tylko trzy pierwsze sury... Nawet w niedoskonałym tłumaczeniu (oficjalnie Koranu nie wolno tłumaczyć, wszyscy muzułmanie czytają go zawsze i tylko w oryginale). One wyjaśniają wszystko w tej kwestii.

Myślę, że nie mamy szans wygrać tej wojny. Nec Hercules contra plures (i Hercules dupa, kiedy wrogów kupa), bo nie mamy właściwie nic do zaproponowania naszym obrońcom, nie ma niczego, czego wszyscy chcieliby wspólnie bronić.

Powstała sytuacja, w której z jednej strony mamy bardzo biednych ludzi, dość słabo zorganizowanych ale niezwykle licznych, mających dokładnie to samo wychowanie i dzielących dokładnie te same wartości, a z drugiej strony mamy zbiór niezwykle bogatych jednostek pozbawionych jakichkolwiek wspólnych wartości, zainteresowanych jedynie ewentualnie obroną swojego majątku, przy czym obrona ta będzie dotyczyć jedynie SWOJEGO, bo już majątek sąsiada nikogo nie interesuje.

Jeśli nastąpi konflikt między tymi grupami to efekt tego konfliktu jest oczywisty - biedni zabiorą bogatym ich bogactwa i ewentualnie zajmą ich miejsce. Tak było gdy upadał Rzym. Mogą również nie zająć miejsca dotychczasowych właścicieli, jak było w przypadku podbojów Czyngis-chana, co nie zmienia faktu, że nas pokonają. Osobiście sądzę, że będzie z nami tak, jak z Rzymem...

W tym kontekście wydarzenia w Iraku możemy patrzeć jako na jedną z bitew w ramach wojny Północy z Południem. Jesteśmy w tej wojnie po prawidłowej stronie i bronimy tych wartości, których powinniśmy logicznie bronić. Myślę, że fakt, iż nie potrafimy w tej chwili odnieść z tego powodu żadnych namacalnych korzyści, jako państwo powinno nas przygotować do tego, że ta wojna jest i tak przegrana.

Myślę, że nasz wysiłek zbrojny jest na tyle niewielki, że nie ma co załamywać rąk - żołnierze, którzy tam są pojechali na tę wojnę na ochotnika i wiedzą, że można zginąć. Taki mają zawód. Myślę, że to jest, a jeśli nie jest to może kiedyś będzie, pewien powód do dumy, że broniliśmy naszej cywilizacji. Szkoda, że bezskutecznie...

A co do kanarów, to nadal twierdzę, że nie istnieją.

Powroty - co by było, gdyby Polska nie powiedziała NIE Hitlerowi?

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka