Miłościwie nam tu panujący red. Igor Janke żali się, że się rozczarował znowu. Z wypowiedzi wynika, że się rozczarowywał i poprzednio. Rozczarował się nawet działaniami tych, którzy nic nie zrobili, bo właśnie nic nie zrobili.
Zastanawiam się czego jeszcze trzeba, żeby dojść do rozsądnych wniosków. Ilu jeszcze rozczarowań.
Zastanawiam się, DLACZEGO, choć doświadczenie nas wciąż po pysku bije, jak ten carski oficer swojego pucybuta, my wciąż wierzymy w to, że jak się po raz kolejny udamy do urn, to będzie jakoś lepiej i wspanialej.
Nie rozumiem dlaczego ktokolwiek może mówić "a PiS to obiecywał, że teraz będzie lepiej"... Przecież WSZYSCY, dokładnie WSZYSCY to zawsze obiecywali, bo na tym polega demokracja - należy obiecywać po to, żeby cię wybrano. Potem wybrany robi to, czego od niego wymaga jego klientela i inni ludzie, od których jest zależny, a właściwie od których zależy pozostanie na stołku. Bo nie wolno zapominać o tym, że mało ważna jest tak naprawdę sama postać stojąca na świeczniku - liczy się armia ludzi, którzy go na ten świecznik wynieśli. I nie są to w żadnym razie wyborcy, w każdym razie nie w systemie, który mamy u nas.
15 lat żyłem w systemie, w którym głosowało się na konkretnego człowieka. To był ogólnie rzecz ujmując również zakłamany i mocno skorumpowany system, ale jednak lepszy niż u nas. Gdy szedłem na wybory to do koperty wkładałem zawsze karteczkę z JEDNYM nazwiskiem i pod koniec mojego tam pobytu wkładałem zazwyczaj kopertę z nazwiskiem człowieka, którego znałem OSOBIŚCIE.
Tak. Mieszkając we Francji przez kilkanaście lat w jednym mieście znałem osobiście mojego posła. JEDNEGO posła z mojego okręgu. Wiedziałem, że dzięki niemu mogę załatwić różne sprawy, których inaczej bym nie załatwił. Jakie? Ano pierwszą sprawę, którą załatwiłem z MOIM posłem była interwencja w Urzędzie Skarbowym w kwestii podatku, który chcieli mi kazać zapłacić, a moim zdaniem nie powinienem był go płacić. Okazało się, że miałem rację - wystarczył jeden telefon i wszystko się wyjaśniło, tyle, że poseł zadzwonił do szefa, do którego mnie nie dopuszczono. Drugą sprawą było zorganizowanie mi kontaktów z przedsiębiorcami, którzy mogliby być zainteresowani inwestycjami w Polsce, co doprowadziło do zorganizowania takiej wizyty roboczej (nie bez korzyści dla mnie osobiście) w naszym kraju. Francuzi kupili wówczas jedną hałdę huty w Nowej Hucie.
KTO w naszym systemie nie to, że ZNA swojego posła, ale chociaż wie, jak on ma na nazwisko? NIKT. Tak zwyczajnie NIKT.
Nasz system jest zły. Stwierdziłem to już dawno, jak wróciłem do Polski, i nie biorę w nim udziału. Nie głosuję, bo uważam, że nie ma sensu. Dzięki temu nie mam rozczarowań, jak redaktor Janke, bo wiem, że z jednej strony ci, których wybieramy, nawet jakby chcieli, to i tak nie mogą nic, bo zrobią co im każą ich mocodawcy, a z drugiej strony system jest taki, że nie można na nikogo wywrzeć żadnego nacisku. W systemie jednomandatowym jednak można.
Demokracja, która zamieniła się w mediokrację, gdyż tak naprawdę rządzi telewizja, jest systemem złym. Nie jest systemem "niedoskonałym, ale lepszego nie wymyślono" - jest systemem zwyczajnie "złym".
Zapewniam, że odcięcie się od zła daje wiele satysfakcji. Wiem z doświadczenia.
Czego wszystkim w Nowym roku życzę.
A co do kanarów, to nadal twierdzę, że nie istnieją.
Zastanawiam się czego jeszcze trzeba, żeby dojść do rozsądnych wniosków. Ilu jeszcze rozczarowań.
Zastanawiam się, DLACZEGO, choć doświadczenie nas wciąż po pysku bije, jak ten carski oficer swojego pucybuta, my wciąż wierzymy w to, że jak się po raz kolejny udamy do urn, to będzie jakoś lepiej i wspanialej.
Nie rozumiem dlaczego ktokolwiek może mówić "a PiS to obiecywał, że teraz będzie lepiej"... Przecież WSZYSCY, dokładnie WSZYSCY to zawsze obiecywali, bo na tym polega demokracja - należy obiecywać po to, żeby cię wybrano. Potem wybrany robi to, czego od niego wymaga jego klientela i inni ludzie, od których jest zależny, a właściwie od których zależy pozostanie na stołku. Bo nie wolno zapominać o tym, że mało ważna jest tak naprawdę sama postać stojąca na świeczniku - liczy się armia ludzi, którzy go na ten świecznik wynieśli. I nie są to w żadnym razie wyborcy, w każdym razie nie w systemie, który mamy u nas.
15 lat żyłem w systemie, w którym głosowało się na konkretnego człowieka. To był ogólnie rzecz ujmując również zakłamany i mocno skorumpowany system, ale jednak lepszy niż u nas. Gdy szedłem na wybory to do koperty wkładałem zawsze karteczkę z JEDNYM nazwiskiem i pod koniec mojego tam pobytu wkładałem zazwyczaj kopertę z nazwiskiem człowieka, którego znałem OSOBIŚCIE.
Tak. Mieszkając we Francji przez kilkanaście lat w jednym mieście znałem osobiście mojego posła. JEDNEGO posła z mojego okręgu. Wiedziałem, że dzięki niemu mogę załatwić różne sprawy, których inaczej bym nie załatwił. Jakie? Ano pierwszą sprawę, którą załatwiłem z MOIM posłem była interwencja w Urzędzie Skarbowym w kwestii podatku, który chcieli mi kazać zapłacić, a moim zdaniem nie powinienem był go płacić. Okazało się, że miałem rację - wystarczył jeden telefon i wszystko się wyjaśniło, tyle, że poseł zadzwonił do szefa, do którego mnie nie dopuszczono. Drugą sprawą było zorganizowanie mi kontaktów z przedsiębiorcami, którzy mogliby być zainteresowani inwestycjami w Polsce, co doprowadziło do zorganizowania takiej wizyty roboczej (nie bez korzyści dla mnie osobiście) w naszym kraju. Francuzi kupili wówczas jedną hałdę huty w Nowej Hucie.
KTO w naszym systemie nie to, że ZNA swojego posła, ale chociaż wie, jak on ma na nazwisko? NIKT. Tak zwyczajnie NIKT.
Nasz system jest zły. Stwierdziłem to już dawno, jak wróciłem do Polski, i nie biorę w nim udziału. Nie głosuję, bo uważam, że nie ma sensu. Dzięki temu nie mam rozczarowań, jak redaktor Janke, bo wiem, że z jednej strony ci, których wybieramy, nawet jakby chcieli, to i tak nie mogą nic, bo zrobią co im każą ich mocodawcy, a z drugiej strony system jest taki, że nie można na nikogo wywrzeć żadnego nacisku. W systemie jednomandatowym jednak można.
Demokracja, która zamieniła się w mediokrację, gdyż tak naprawdę rządzi telewizja, jest systemem złym. Nie jest systemem "niedoskonałym, ale lepszego nie wymyślono" - jest systemem zwyczajnie "złym".
Zapewniam, że odcięcie się od zła daje wiele satysfakcji. Wiem z doświadczenia.
Czego wszystkim w Nowym roku życzę.
A co do kanarów, to nadal twierdzę, że nie istnieją.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)