Adam Pietrasiewicz Adam Pietrasiewicz
174
BLOG

W temacie biednych, nieszczęśliwych i pokrzywdzonych przez los.

Adam Pietrasiewicz Adam Pietrasiewicz Polityka Obserwuj notkę 5

 Jak wiadomo po drugiej stronie ulicy mieszka biedota. W oknach biedoty wywieszone są wielkie anteny satelitarne, bo im biedniej tym anten więcej. Tak jest na całym świecie, nie tylko u nas, więc nie ma się co dziwić, że największe fajerwerki też tam właśnie są.


Dziwi natomiast hipokryzja tych, którzy się tak święcie oburzają. Oni sami zazwyczaj prywatnie też wiedzą doskonale, że bieda najczęściej wynika z nieumiejętności (wyuczonej, niedouczonej...) bardziej niż z jakichś "obiektywnych" przyczyn. Ale pewnych rzeczy publicznie się nie mówi więc i oni nie mówią, a wręcz protestują, gdy ktoś inny to robi.


Widzę świat z pozycji siedzącej, z wózka inwalidzkiego. Widzę ten świat w ten sposób już jakiś czas, wystarczająco długi, by zauważyć pewne zjawiska. I zazwyczaj okazuje się, że zjawiska te są nieco inne w rzeczywistości rzeczywistej niż w rzeczywistości oficjalno-medialnej.


Niepełnosprawni (których w Polsce jest ponoć 5 milionów) to grupa społeczna która do najbogatszych się nie zalicza, choć i bardzo bogatych ludzi kalekich poznałem. Panuje powszechne, zgodne z intuicją przekonanie, że jeśli tak jest, to znaczy że jeśli są to zazwyczaj ludzie ubodzy, to jest to wynik ich kalectwa oraz strasznych barier, jakie spotykają na swych drogach. Często mówi się też o tym, że jest to wynik niechęci pracodawców, którzy niepełnosprawnych zatrudniać nie chcą i już.


Nigdy i nigdzie nie mówi się o tym, że tak naprawdę prawdziwy problem nie jest w "sytuacji obiektywnej", jak w dawnych czasach mawiano, czyli nie w barierach i niechęci pracodawców, tylko najczęściej w samych niepełnosprawnych, którzy są bierni i zachowują się często tak, jakby wcale nie chcieli swojej sytuacji zmienić. Ale to jest niepoprawne politycznie. Tak nie można mówić.


Zjeździłem w zeszłym roku całą Polskę by mówić o tym i rozmawiać z ludźmi, którzy tymi kwestiami się zajmują. Wszędzie opinie były podobne - tak właśnie sprawy się mają, tak właśnie jest! A stwierdzali to ludzie, którzy na co dzień z biedą niepełnosprawnych mają do czynienia i próbują jej zaradzić.


"Bieda nie jest albowiem stanem portfela, tylko umysłu." Tak napisał red. Ziemkiewicz. Ja powiem dokładnie to samo o kalectwie - kalectwo, to nie jest stan rąk, nóg i kości - to stan umysłu. Przy czym kalectwo jest często łatwym usprawiedliwieniem biedy (prawdziwej czy kłamliwej), i co najgorsze przekonywującym. Wystarczy popatrzeć na żebraków, którzy jak tylko mogą eksponują kalekie członki. Ciężko takim nie dać, prawda?


Państwo opiekuńcze i ogólnie socjalizm produkuje masy biedoty, która wcale nie ma zamiaru zmieniać swojego stanu. Będzie tak dopóki ludzie będą wierzyć w to, że sprawiedliwość polega na odbieraniu bogatym i dawaniu biednym. Czyli będzie tak zawsze, dopóki będzie trwała demokracja.


A co do kanarów, to nadal twierdzę, że nie istnieją.


Powroty - co by było, gdyby Polska nie powiedziała NIE Hitlerowi?

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Polityka