Adam Pietrasiewicz Adam Pietrasiewicz
108
BLOG

Czy naprawdę nie ma się czym przejmować? (W odpowiedzi red Skals

Adam Pietrasiewicz Adam Pietrasiewicz Polityka Obserwuj notkę 1
Red. Skalski uważa, że Kościół już w nie takich tarapatach był i nie ma się czym przejmować. Był. Był nawet papież samica, było kilku papieży naraz,  więc co tu się przejmować jednym biskupem ubekiem.

Jest jednak jedno ale - nie było chyba nigdy takiej sytuacji, w jakiej znajdujemy się obecnie. Nigdy nie było tak, że znikły już wszystkie prawdziwe autorytety.

Żyjemy w Polsce fornali i chamów, w Polsce, w której nawet tzw. "inteligencja" na wszelki wypadek dostosowała się do najniższego poziomu, bo tak wygodniej. W Polsce, w której cham jest wicepremierem, w którym żałosne resztki arystokracji współpracują ze służbami bezpieczeństwa albo handlują narkotykami, w której żona prezydenta biega za swoim mężem i donosi mu drugie śniadanie... W Polsce, w której ponad 50% ludzi nie rozumie tego, co do nich mówi telewizor, a 90 procent nie czyta w ogóle książek. Żyjemy w kraju, w którym oszukiwanie uważane jest za coś normalnego. W kraju polactwa.

Ziemkiewiczowe polactwo powstało w wyniku zawirowań historycznych i jest zjawiskiem paskudnym, choć powszechnym. Problem w tym, że okazuje się, że znika nadzieją na jakąkolwiek zmianę tej sytuacji w przewidywalnej przyszłości. Bo po to, żeby jakakolwiek zmiana mogła nastąpić potrzebny jest ktoś, kto będzie jej siłą, a obecnie jesteśmy świadkami upadku ostatniej z sił, która mogła się szczycić jakimś autorytetem.

To niedobrze, że w kościele jest taki kryzys. Niedobrze, bo oznaczać to może, że nie ma już nadziei. Że właściwie jedno, na co możemy czekać, to rozpuszczenie się w europejskiej zupie, w której też autorytetów brak.

Tutaj, panie redaktorze Skalski, nie chodzi jedynie o kryzys kościoła - mnie, jako niewierzącego mogłoby to w ogóle nie obchodzić. Tu chodzi o wiele więcej właśnie w tej, konkretnej sytuacji, w jakiej się znajdujemy. I dlatego przejmować się należy...

Chociaż kto wie? Może faktycznie nie ma się co przejmować? Jego Świątobliwość Dalaj Lama zawsze powtarza, że problem jest określeniem sytuacji, która właściwie nie istnieje. Jeśli jest kłopot, który ma rozwiązanie, to należy to rozwiązanie zastosować, i kłopot znika, a jeśli rozwiązania nie ma, to należy go przyjąć jako element krajobrazu i wówczas też przestanie być kłopotem.

Może faktycznie mamy po prostu nowy element krajobrazu, będą rządzili nami na zmianę kulturalni złodzieje i chamscy bandyci, a my będziemy się pasjonować kolejnym serialem na 100 calowym ekranie LCD? Może po prostu tak ma być?

A co do kanarów, to nadal twierdzę, że nie istnieją.


Powroty - co by było, gdyby Polska nie powiedziała NIE Hitlerowi?

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka