Adam Pietrasiewicz Adam Pietrasiewicz
65
BLOG

Sezon na Kaczki trwa, ale ja ich bronię przed Azraelem!

Adam Pietrasiewicz Adam Pietrasiewicz Polityka Obserwuj notkę 10

Nasz salonowy Azrael wielce się napracował pisząc dzisiejszą wypowiedź! Strasznie mu zależy by PiSowi dowalić i wykazać, jaki on zły.

 

Mnie tam wsio ryba. I tak nie głosuję, ale gdy widzę, jakie bzdury czasami ludzie wypisują, to mnie szlag nagły trafia. Szlag mnie trafia jak widzę jazgot i histerię, która choć już cichnie, nadal jest obecna – jak widać nawet i tu, w Salonie. Histerii, o której tak pięknie można poczytać tutaj: http://stop-histerii.blog.onet.pl/

 

Po pierwsze nasz Azrael mówi o "niepokoju" Kaczora, kiedy chodzi o finansowanie spraw, których on nie kontroluje. Informuję więc, że pracuję w pozarządowej organizacji, która jest finansowana ze środków unijnych i żaden Kaczor nie staje nam na przeszkodzie. Na przeszkodzie stają nam ewentualnie biurokraci, którzy mają tyle z Kaczorem wspólnego, co z Kwachem czy innym elektrykiem. Biorę lub brałem również udział w kilku innych projektach i choć chodziło o wielomilionowe sumy czasami, nigdy żadnych nacisków i problemów nie było.

 

Inny, wielokrotnie już omawianym tematem są sprawy zawłaszczania w sposób całkowity i poddawania kontroli pozaparlamentarnej wszelkiego rodzaju instytucji – NBP, spółek skarbu państwa, praktycznie wyłączenie z pod kontroli Sejmu służb specjalnych. Groźne dla porządku prawnego i praw obywatelskich jest wykorzystywanie w życiu publicznym służb specjalnych i zagadnień lustracyjnych, spowodowało w ostatnich miesiącach kilka kryzysów, groźnych dla wizerunku Polski.

 

O zawłaszczaniu wszelkiego rodzaju instytucji można by długo i namiętnie opowiadać. Problem w tym, że Kaczor nie jest lepszy ani gorszy tutaj od nikogo - Kaczor wykonuje politykę, tak jak każdy. I proszę mi tutaj nie mówić, że "obiecywał sprawiedliwe państwo", że mówił, „że będzie inaczej", bo to są oczywiste bzdury, a nie argumenty. Wszyscy politycy obiecują "inaczej" i "sprawiedliwie", a robią, co chcą. Nie ma żadnego „wyłączenia spod kontroli Sejmu służb specjalnych” – proszę mi wskazać jakieś ustawy, cokolwiek… I nie ma co chrzanić głupot o "groźnym wykorzystywaniu służb" i tym podobnych banialuków, bo robią to wszyscy, zawsze i WSZĘDZIE (mieszkałem 15 lat we Francji i zapewniam, że tam jest tak samo), a demokracja, wedle ostatnich rozkazów, ma się dobrze! Co do "zagadnień lustracyjnych" to sprawa jest prosta - dopóki człowiek nie jest zlustrowany, czyli dopóki nie jest ogólnie wiadome, że był TW, dopóty można go szantażować. Lepiej więc zlustrować kogo się da i sprawa jest zamknięta! Agent ujawniony traci jakąkolwiek wartość.

 

 

Drugim elementem, który jest mocno promowany przez obecną władzę, jest wzmocnienie pozycji Kościoła w życiu społecznym – jednak nie tylko poprzez narzucenie wartości katolickich jako rudymentu państwowości – lecz próba związania władzy i Kościoła grubą linią współpracy.

 

 

Co do Kościoła, to ja muszę powiedzieć, że ten bełkot słyszę od czasu, jak się do Polski z powrotem sprowadziłem w 1997 roku. Wciąż wszyscy chrzanią o wszechobecności Kościoła, a ja widzę, że z jednej strony żadnej wszechobecności nie ma bardziej teraz niż 10 lat temu, z drugiej strony Kościół traci zwolenników całymi stadami, a z trzeciej sam się kompromituje i podkłada krytykom jak tylko może i gdzie może (vide ostatnie wydarzenia). Ponadto ja bym chciał się dowiedzieć tak raz na zawsze DLACZEGO dla niektórych współpraca Kościoła z władzą miałaby być zła? Co w tym jest takiego karygodnego?

 

 

Kaczyński, o czym już pisałem nie jednokrotnie, będzie się starał zmienić konstytucję Polski w ten sposób, aby zostały w niej zawarte bezpośrednie odwołania do wartości katolicyzmu. Nie ukrywa tego, i wiążąc się z Samoobroną i Ligą Polskich Rodzin – a także korzystając z pomocy Radia Maryja – wiąże Państwo z instytucjami Kościoła.

 

Nie ma jak na razie w ogóle mowy o jakiejkolwiek zmianie konstytucji - po pierwsze PiS nie ma wystarczającej większości, a po drugie w ogóle nie ma o tym mowy nigdzie indziej, niż wśród jazgoczących ciągle jeszcze przeciwników Kaczorów. I to, że niejaki Azrael pisał o tym wielokrotnie, to jeszcze nie jest wystarczający powód, by zacząć spodziewać się zmian ustawy zasadniczej.

 

O ile wiem Dodatkowo Radio Maryja nie jest „instytucją Kościoła” tylko radiostacją, która jest w ramach Kościoła bardzo różnie postrzegana. Instytucją Kościoła mógłby być Episkopat Polski, albo, ostatecznie, Caritas. Z całą pewnością nie rozgłośnia toruńska, której Kaczor zawdzięcza dojście do władzy i którą logicznie więc wspiera.

 

W parze z ograniczeniami autonomii obywateli wewnątrz kraju (…)

 

Nie ma żadnego ograniczenia jakiejkolwiek autonomii obywateli w Polsce. Azrael wypisuje jakieś bzdury, nie poparte żadnymi dowodami licząc na to, że nikt nie zauważy jego szybkich przejść od tematu do tematu.

 

(…) nasza polityka proamerykańska, bezkrytyczne popieranie interwencji irackiej(…)

 

O ile pamiętam, to "bezkrytyczne popieranie interwencji irackiej" nie zostało zapoczątkowane przez Kaczorów, oni je tylko kontynuują. Nie wiem, czemu miałoby to być złe i co w tym jest takiego niedobrego. Wiążemy się z Amerykanami, bo alternatywą jest wiązanie się z Niemcami. Sadzę, że odrobina przeciwwagi jest dobrym pomysłem, w każdym razie lepszym niż skakanie z zamkniętymi oczami w objęcia Niemiec i oddanie im się bez reszty w ramach UE. Zauważyły to już poprzednie rządy i jak się wydaje, zauważyły to słusznie.

 

Polska nie ma wizji Europy jako wspólnoty, nie wnosi żadnych, tak obiecywanych wartości

 

Polska nigdy nie miała żadnej wizji Europy – wstąpienie do UE było skokiem na stołki i na kasę, przecież właściwie nikt tego specjalnie nie ukrywał. Wizji Europy nie ma nikt poza Niemcami tak naprawdę, no, może jeszcze Valery Giscard d’Estaing ma swoją wizję, a reszta krajów po prostu korzysta z dobrodziejstw wielkiego rynku. I my tez korzystamy!

 

Polska nie chce też wprowadzić w kraju wspólnej waluty, która mogłaby zmusić państwo do rozsądniejszego gospodarowania środkami wewnętrznymi – i wymusiłaby tak oczekiwaną i obiecywaną reformę finansów publicznych.

 

Polska nie chce tej waluty tak, jak mnóstwo innych krajów w UE, nawet tych, które już ją wprowadziły. To co? W tamtych krajach też rządzą złe Kaczory?

 

Ekipa Jarosława Kaczyńskiego bardzo niewiele zrobiła, jeżeli chodzi o poprawę polskiej gospodarki.

 

Ależ NIEPRAWDA! Ekipa Kaczorów zrobiła MNÓSTWO dla gospodarki Polski! Ona po prostu nie robiła NIC, i chwała Bogu! Dzięki temu wszystko się kręci coraz szybciej i coraz lepiej!

 

Nie zanosi się na radykalną zmianę polityki podatkowej, nie ma żadnego projektu naprawy finansów państwa, choć grozi nam katastrofa systemu rentowo-emerytalnego.

 

I chwała Bogu, że się nie zanosi na zmiany, a katastrofa systemu emerytalnego czeka WSZYSTKIE państwa socjalistycznej Europy! I Kaczory nie są temu specjalnie winne, bo wszystkie ekipy na to pracowały usilnie od lat! Kaczory nie zapowiadały zmiany systemu emerytalnego, więc trudno się dziwić, że nic w ogóle w tej materii nie robią!

 

Finansowanie fanaberii rządowych Giertycha i Leppera, obietnic wyborczych, czyli finansowanie ich sondaży, jest prowadzone ze szkodą dla wszystkich obywateli.

 

O jakie fanaberie chodzi? O amnestię maturalną? Przecież sprawa się rozwiązała sama – szkoły wyższe tego nie uznają, TK tego nie uznał, a finansowo nie było żadnych konsekwencji. Jakie „finansowanie sondaży”? O czym mowa? O jakie pieniądze chodzi?

 

Brak również jakichkolwiek rozsądnych projektów organizacyjnego służby zdrowia i szkolnictwa – zarówno podstawowego, jak i wyższego.

 

To znaczy, czego brak? Projektu kolejnej reorganizacji wszystkiego? Czy jak? Bo ja Boga chwalę (jakem stary ateusz) za to, że nie ma żadnych znaczących reform… Dość już ciągłego reformowania!

 

Najbardziej widoczna w działalności ekipy Jarosława Kaczyńskiego jest propaganda. To, w porównaniu z umiejętnościami poprzedników jest prawie mistrzostwo – prawie, bo jest skierowane do grup społecznych, które są podatne na proste skojarzenia, łatwą, wręcz prymitywną argumentację i tanie zabiegi socjotechniczne.

 

Propaganda jest częścią działań polityków i jeśli polityk potrafi robić sobie dobrą propagandę oznacza to, że jest dobrym politykiem. Nie wiem dlaczego należałoby potępiać Kaczora za to, że sobie robi propagandę. Azrael próbuje tutaj chwytów erystycznych i chce wykorzystać nienajlepsze zabarwienie pojęcia „propaganda”, aby głosić swą krytykę Kaczyzmu.

 

Czy Polska w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy posunęła się do przodu?

Nie, stoi w miejscu, wręcz można śmiało powiedzieć, że impulsy rozwoju i nowoczesności Państwa zostały zahamowane.

 

Aha. Czyli co? Wzrostu gospodarczego nie ma? Nikt nie inwestuje w Polsce? Bezrobocie nie spada pierwszy raz od ZAWSZE?

 

Człowieku! Zastanów się czasem nad tym, co piszesz!

 

Polacy są traktowani przez obecne władze nie jako pełnoprawny podmiot decyzyjny, lecz jako element manipulacji politycznej. Państwo przez Jarosława Kaczyńskiego nie jest elementem realizacji polityki społecznej, lecz traktowane jest jako prywatny obszar, służący realizacji własnego planu, będącego zwierciadłem własnych resentymentów i fobii, wynikłych z przeżytych porażek i upokorzeń. Te marzenia o wiecznym rządzeniu i trwaniu, o budowie wielkiej partii prawicowej, jakie się czasami Kaczyńskiemu wymykają – są tego przykładem aż nadto widocznym.

 

 

Polacy są tak samo traktowani przez wszystkie kolejne władze, bo na tym polega demokracja! Gdy rządziło SLD było jeszcze gorzej, bo całość mediów była na usługach rządzących. Każda ekipa marzy o wiecznym rządzeniu – na tym polega politykowanie!

 

Kaczory nie są ani lepsze ani gorsze od swoich poprzedników. Różnica polega na tym, że zajęły się nieco innymi dziedzinami i zbliżyły się nieco bardziej do tego, co można by nazwać „POLITYKĄ” niż poprzednie ekipy, których głównymi działaniami było manipulowanie gospodarką.

 

Mnie Kaczory nie przeszkadzają specjalnie w samorealizacji. Nie utrudniają prowadzenia firmy bardziej, niż poprzedni rządzący, nie wymuszają na mnie jakichś działań niezgodnych z moimi zasadami bardziej niż poprzedni rządzący, czyli ogólnie nie stosują aparatu przemocy, jakim jest państwo jakoś inaczej, niż się to powszechnie dziś w świecie robi. Nie są ani gorsi, ani lepsi – może troszkę inni.

 

Dla mnie jest oczywistym, że zostaną zmieceni przy kolejnych wyborach, ale w gruncie rzeczy mało mnie to obchodzi, bo i tak nie będę głosował. Wkurza mnie jednak jazgot, jakiego przykład dał nam tu Azrael i postanowiłem zareagować.

 

A co do kanarów, to nadal twierdzę, że nie istnieją.

 

 

Powroty - co by było, gdyby Polska nie powiedziała NIE Hitlerowi?

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (10)

Inne tematy w dziale Polityka