Musiałem pogrzebać w szpargałach, żeby znaleźć jakieś stare dokumenty. Pogrzebałem, pogrzebałem i trafiłem na mój własny tekst, pierwszy, poważnie publicystyczny, sprzed 24 lat. Przeczytałem go z nastawieniem takim, że uśmiechnę się widząc, jak prawie ćwierć wieku temu byłem naiwny i jak dalekie od dzisiejszych mieliśmy problemy...
Przeczytałem, i ze zdziwieniem stwierdziłem, że w gruncie rzeczy niewiele się zmieniło... Smutne to nieco, bo tekst ogólnie optymistyczny nie był, smutne to tym bardziej, że stracił nieco na aktualności, gdyż główny autorytet, o którym w tym tekście mówiłem jakoś ostatnio coraz bardziej kuleć zaczyna.
Niestety 24 lata temu nie można było pisać wszystkiego jak się chciało, bez ograniczeń. W tekście widać interwencję cenzury, oznaczoną odpowiednim wpisem. Wydaje się, że to tylko trochę, że jedno zdanie znikło – ale niestety nie! Ta interwencja cenzury właściwie całkowicie zniszczyła mój artykuł – zniknęło około 50% tekstu, no i oczywiście to, co najważniejsze – krytyka PRLowskiego systemu nauczania i „nowej moralności”. Zdziwiło mnie jednak, że moje poglądy na niektóre sprawy były już ukształtowane 25 lat temu... Widać jakiś skostniały jestem, albo rogaty i parzystokopytny, bo ponoć tylko krowa nie zmienia zdania. A ja najwyraźniej nie zmieniam - nawet tu, w Salonie24 popełniłem na ten temat teksty, jak ten, ten, ten czy ten.
Załadowałem tekst na serwer, jeśli ktoś ma ochotę poczytać – zapraszam – wystarczy kliknąć tutaj! Ukazał się z dużym opóźnieniem w Ładzie w kwietniu 1983 roku. Nie miałem szansy przeczytać go „na żywo” – byłem już wówczas uchodźcą politycznym daleko od Polski. Dziś to „daleko” jest takie bliskie, ale wówczas, gdy wyjeżdżałem, moi Rodzice byli przekonani, że mnie już więcej nigdy nie zobaczą! Mało kto już pamięta jakie to były wówczas czasy...
A co do kanarów, to nadal twierdzę, że nie istnieją.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)