Blog
Widziane z pozycji siedzącej
Adam Pietrasiewicz
Adam Pietrasiewicz Jakoś sobie radzę
46 obserwujących 726 notek 458545 odsłon
Adam Pietrasiewicz, 10 sierpnia 2010 r.

Katofaszyści i moherowe oszołomy

Czy stoczniowcy stawiający przed stocznią, czyli w miejscu zupełnie do tego się nie nadającym, krzyże upamiętniające zabitych w 1970 roku to też byli oszołomy i katofaszyści? Bo tak sobie rozmyślam nad tym i nie mogę jakoś dojść do tego, dlaczego o nich tak się nie mówi. Mnie wychodzi, że to były zwyczajne rydzykowe mohery, tylko jeszcze o tym nie wiedzieli. 

Jedna z moich byłych uczennic, napisała jako status w swoim profilu na FB że nie lubi pomnikowego szaleństwa. Inna, bliska mi osoba mówi, że jest zniesmaczona tą historią.

A ja sobie wspominam krzyż, którym upamiętniono stoczniowców zamordowanych w Gdańsku w 1970 albo krzyż, który Warszawiacy układali na pl. Zwycięstwa, w miejscu gdzie Jan Paweł II po raz pierwszy odprawił mszę w Warszawie.

A przecież plac przed stocznią nie jest miejscem dla krzyża. Środek największego placu w Warszawie zapewne też, prawda? A jak długo stał tam tak drewniany, prowizoryczny krzyż? Przez ile lat układano tam znicze?

Czy to nie były katolskie ekscesy? Czy to nie było "męczące", "niesmaczne"?

No... nie było. Zapewniam, że nie było. Byłem tam wtedy i pamiętam. Nikomu wówczas w ogóle nie przychodziło do głowy, że te krzyże należy przenosić do najbliższego kościoła, byle w sposób "godny". W ogóle nikomu do głowy nie przychodziło, że należy coś z tymi krzyżami robić, że mogą przeszkadzać. Nikomu spoza ówczesnych władz, dla których były solą w oku ale zupełnie nie potrafiły sobie z nimi poradzić. Bo nie potrafiły zrobić ludziom wody z mózgu. Bo wtedy wiedzieliśmy coś, o czym dziś jakby wszyscy zapomnieli - ŻE TELEWIZJA KŁAMIE.

Warto powiedzieć jednoznacznie i wprost o co tu chodzi.

Chodzi o to, że ten krzyż ma upamiętniać kogoś, o kim wielu chciałoby zapomnieć i spowodować, by inni zapomnieli. Ci, którzy chcieliby tego zapomnienia mają w ręku wspaniałe narzędzie, jakim są media, i potrafią się tym narzędziem posługiwać. Potrafią to, czego nie potrafili komuniści z PRL i posługują się tym w sposób bezbłędny.

Moja była uczennica jest wspaniałym tego przykładem. I bliska mi osoba również. To właśnie o to chodzi, o zmęczenie, o zniesmaczenie, o spolaryzowanie postaw.

A potem już pójdzie samo, z górki.

Najbardziej obrzydliwe w tej historii jest to, że o likwidację krzyża sprzed Pałacu Namiestnikowskiego tak zdecydowanie walczą ci, którym kiedyś, dawno temu, nie przeszkadzały takie symbole. A wręcz ze ściśniętym gardłem "Boże coś Polskę" przy nich śpiewali.
 

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

image

Powroty - książka (e-book) historical fiction o tym, co by było, gdyby Polska nie powiedziała NIE Hitlerowi

Z pustego, to i Salomon na krzywe drzewo skacze.
Kliknij, aby zobaczyć wszystkie moje najważniejsze teksty
I żeby nie było, że nie mówiłem - moje wpisy w blogu w Salonie24 MOŻNA kopiować, powielać i cytować, ale tylko podając źródło (link) i moje dane, jako autora. Wszystkiego o mnie można się dowiedzieć wpisując w Googlach po prostu "adam pietrasiewicz" (http://tiny.pl/1957).

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • Jeśli wydaje się komuś, ze szwaczka, kierowca busa czy TIRa i śmieciarz mogą zostać...
  • Chodzi o to, że taka głupia?
  • Ale Chińczycy są fundamentalnie mocarstwem lądowym, nie morskim, i na morzu raczej nie mają...

Tematy w dziale