Jakiś czas temu wyrażałem swoje zdziwienie, że nawet katastrofa smoleńska, nie zatarła podziałów pomiędzy rodzinami ofiar. Że nadal reprezentują oni dwa światy. Pisałem:
Jeżeli nawet takie wydarzenia jak katastrofa smoleńska nie naruszają tego podziału, jeżeli nawet rodziny ofiar dzielą się według tego samego klucza i po jednej stronie stoją panie Gosiewska i Wassermanówna, a po drugiej panowie Deresz i Karpiniuk (ojciec) i jeżeli widzą oni zarówno samą katastrofę, jak i działania polskich władz diametralnie różnie, to właśnie dlatego, że reprezentują zupełnie różne światy.
Dzis już wiem jaki świat reprezentuje Pan Deresz - wypowiadający się na okrągło we wszystkich telewizjach i przedstawiany wyłącznie jako "wdowiec"
Za Gazetą Polską:
"Pan Deresz został zarejestrowany jako kontakt operacyjny Służby Bezpieczeństwa. W PRL był korespondentem polskiej prasy w Czechosłowacji, sprawował również istotne funkcje w aparacie PZPR. Zgodnie z linią partyjną komentował inwazję na Czechosłowację, a jako dziennikarz "Kuriera Polskiego" chciał wejść do Wydziału Propagandy Prasy i Wydawnictw KC PZPR. Po 1989 r. był w gronie stałych współpracowników miesięcznika :Przegląd Międzynarodwy" założonego przez Wojskowe Służby Informacyjne...."
Troszkę to wyjaśnia, prawda?


Komentarze
Pokaż komentarze (18)