Od dwóch dni mamy serial pt. "Skandal związany z posłem Niesiołowskim". W każdym programie, w mniej lub bardziej żenujący sposób, wałkowany jest ten sam temat - a czy zachował się skandalicznie? Czy został sprowokowany? Czy powinien być ukarany? Zupełnie jakby ten facet dopiero teraz po raz pierwszy objawił się opinii publicznej.
A przecież Niesioł był taki jak zawsze. Te same słowa, te same gesty, ta sama buta, ten sam szacunek ( raczej jego brak) do drugiej osoby. Taki był prowadząc obrady sejmu i obrażając posłów opozycji, taki jest ilekroć pojawi się w studiu telewizyjnym. I wszyscy o tym wiedzą, a mimo to jest tam ciągle zapraszany, mimo to jest tam stałym gościem. Ba - nie mimo to, tylko właśnie dlatego. Niesiołowskiego nie zaprasza się przecież do studia po to żeby się czegoś od niego dowiedzieć, nie dlatego, że on o czymś decyduje, tylko właśnie dlatego, że daje gwarancję rozruby. Wiadomo jak przyjdzie Niesioł będzie śmiesznie. Na pewno się zacietrzewi, na pewno kogoś obrazi. Wie o tym i Olejnik i Rymanowski i Lis i każdy inny redaktor zapraszający go do swoich programów.
Wie o tym także Donald Tusk pozwalając mu na te ekscesy w telewizji. Gdy trzeba przykryć jakiś temat, czy po prostu podgrzać atmosferę, napsuć krwi pisowcom to Niesioł jest jak znalazł.
Więc nie udawajcie teraz zaskoczonych. Czy Marszałkowi pusciły nerwy i zachował się niewłaściwie? Wolne żarty. Był dokładnie taki jak zawsze. Myślę, że nawet może być dziś szczerze zaskoczony o co cały ten rwetes, dlaczego to co do wczoraj było OK, podobalo się i zyskiwało poklask, dzisiaj nagle jest piętnowane.


Komentarze
Pokaż komentarze