Śpieszę, aby poinformować o cudzie. Kolejnym cudzie rządu Donalda Tuska, a jakby tego wszystkiego było jeszcze mało - cudzie wszak w wymiarze werbalnym, ale o wydźwięku międzynarodowym. Koniec bowiem z określaniem pudrowania ułudy mianem "wiosek potiomkinowskich ". Mamy bowiem poważniejszą kandydaturę do światowego słownika określeń fałszu. Dzięki rządowemu programowi budowania boisk dla dzieciaków możemy bowiem mówić już o "orlikach tuskowych".
W dzisiejszym "Fakcie" możemy przeczytać, że w ramach programu "Orlik 2012" rząd nie tylko boiska buduje i hucznie świętuje ich oddawanie do użytku, ale poszedł również krok dalej i po cichutku zamyka je, gdy tylko natręci z kamerami i mikrofonami będą na tyle dobrzy, by się oddalić. Tak stało się z opisywanym boiskiem w Olsztynie, tak ponoć dzieje się z też z wieloma innymi - o czym huczą internetowe fora.
Wprawdzie to nowatorskie rozwiązanie sprawiło, że dzieciaki jak nie miały gdzie pokopać piłki tak dalej nie mają gdzie grać - ale liczy się co innego. Rząd Tuska oskarżany wielokrotnie o spolegliwość - zagrał bowiem na nosie naszym wschodnim sąsiadom. Wydał bowiem walkę wschodnim złogom językowym w naszej ojczystej mowie. Od tej pory widząc bowiem malowanie trawy na zielono, jakiś pudrowany syf na pokaz, polityka, który wmawia nam, że czarne jest białe i na odwrót - będziemy mogli nie tylko określić tę sytuację, ale także pomyśleć o niej polską przenośnią. Zamiast wykrzywiać się na tworzenie "potiomkinowskiej wiochy" i wzywać pamięć Grigorija Aleksandrowicza - wreszcie możemy zżymać się swojsko na "orliki tuskowe".
Osobiście będę lobbował za wprowadzeniem tego określenia,ot choćby do potocznej mowy. W zamian jednak oczekiwałbym od ludzi mediów i polityków drobnej przysługi. Nie określajcie nigdy więcej tego co robi ekipa Tuska mianem piaru. Propaganda to o wiele bardziej przystające do tej sytuacji słowo.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)