Piotr Sawczyński Piotr Sawczyński
55
BLOG

Proza życia w Najjaśniejszej

Piotr Sawczyński Piotr Sawczyński Polityka Obserwuj notkę 0

Stara dziennikarska maksyma mówi, że w przypadku posuchy jakichkolwiek atrakcyjnych tematów należy zrobić sobie temat samemu. W ostatnich tygodniach rodzimi pismacy, doprowadzeni do rozstroju nerwowego konsekwencją rządowej polityki "małych kroków," postanowili ubarwić nieco monotonię epoki post-kaczyzmu, z powodzeniem wcielając w życie PiS-owską retorykę tematów zastępczych.

Doskonałą okazją do przetestowania nowej konwencji stały się transatlantyckie wojaże Tuska i jego świty. Wizyta w Waszyngtonie od początku nie zapowiadała się szczególnie elektryzująco, a gdy jeszcze doszła do tego deklaracja bezterminowego odłożenia niewygodnej kwestii abolicji wizowej ad acta, stało się jasne, że bez odrobiny pudru w mediach sie nie obejdzie.

Zapewne przez szacunek dla złotych myśli polskiego dziennikarstwa, redakcje gazet codziennych poczęły w popłochu rozważać warianty awaryjne. Całe szczęście, z pomocą bezinteresownie pospieszył sam premier, który zapragnął wykorzystać zagraniczne eskapady do złożenia gospodarskiej wizyty na pokładzie rejsowego Boeinga, osobiście testując przy tym komfort podróży, jaki zapewniają swym pasażerom PLL LOT. Wzruszający gest szlachetności i patriotycznej troski nie mógł ujść uwadze komentatorów, którzy uznali za stosowne szczegółowe poinformowanie opinii publicznej o kulisach tego doniosłego wydarzeniach; Dziennik zechciał nawet poświęcić mu pełnostronicowy artykuł w wydaniu weekendowym.

Wtem ta sielankowa atmosfera została bezpardonowo przerwana przez zarzuty, jakoby działania gabinetu Tuska przynosiły wizerunkowi Polski i samego premiera więcej szkody aniżeli pożytku. Zgodnie z prezydenckim założeniem "tanie państwo = dziadowskie państwo," imputowano Tuskowi kładzenie na szali prestiżu Polski za granicą w imię populistycznych zagrań pod publiczkę. Dr Marek Migalski, ochrzczony swego czasu przez Rafała Kalukina z Gazety Wyborczej "komentatorem mediów wszelakich,"zechciał nawet pochylić sie na łamach Wprost nad szkodami, jakie Tusk wyrządza własnemu, misternie kreowanemu wizerunkowi. Bizantyjski przepych niet, ale dziadostwa obywatele też tolerować nie będą. Jeśli pan Migalski aspiruje do roli doradcy Tuska w przyszłych wyborach prezydenckich, to sprawa jasna. W przeciwnym razie zarzut taki, stawiany prezesowi Rady Ministrów przez doktora nauk politycznych, brzmi co najmniej ambiwalentnie. Tak czy inaczej, powszechna troska o polskiego premiera ściska za gardło.

Okazuje się przy tym, że nieustanne zapotrzebowanie Polaków na polityczny fechtunek w sprawach wagi państwowej zastanawia nie tylko mnie. W najnowszym wydaniu Polityki, Jacek Żakowski pochyla sie nad problemem i wskazuje nieuleczalną gigantomanię i awanturnictwo jako fundamentalne cechy narodu polskiego. Czyńmy historię, najlepiej z szabelką w ręku mości panowie! Teza może nieco przesadzona, ale czy na pewno? Mając świeżo w pamięci rewolucyjne sztormy minionych dwóch lat, powinniśmy przecież teoretycznie przyjąć obecną flautę jako istne błogosławieństwo. W praktyce zaś okazuje się, że co poniektórzy mają ją raczej za dopust Boży. Przyzwyczajenie to ponoć druga natura człowieka...

A propos natury: przypomina się pewna pouczająca opowiastka o żabie, która pomaga przedostać się na drugi brzeg rzeki skorpionowi pod warunkiem, że ten obieca jej nie ukąsić. Na środku rzeki skorpion nie wytrzymuje jednak i łamie dane słowo, co oboje przypłacają życiem. Jakieś analogie?

"Stosowanie zasady oko za oko szybko uczyniłoby świat ślepym." (Mahatma Gandhi) "Nie można nie robić niczego tylko dlatego, że nie można zrobić wszystkiego." (Ivan Turgieniew) "Kiedy nie wiesz jak się zachować, zachowuj sie przyzwoicie." (Antoni Słonimski)

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka