Piotr Sawczyński Piotr Sawczyński
110
BLOG

Jak PO gra wyborami

Piotr Sawczyński Piotr Sawczyński Polityka Obserwuj notkę 16

Człowiek rumieni się ze wstydu na samą myśl o tym, że wskutek niezdrowej arogancji PiS-u na powrót możemy stać się głównym hamulcowym Europy. Robi się jeszcze bardziej czerwony, tym razem z oburzenia, gdy ogląda jak Platforma wykorzystuje kwestię traktatu konstytucyjnego do partykularnych celów politycznych. Zostawmy na chwilę z boku zastanawiającą PiS-owską schizofrenię, która każe prezesowi Kaczyńskiemu dezawuować osobiście wynegocjowane w czasie unijnego szczytu zapisy (bo przecież to mrzonki, że negocjował prezydent). Skupmy się zamiast tego na zaproponowanym przez kierownictwo PO rozwiązaniu pata sejmowego, czyli wariancie referendum + przyspieszone wybory.

Ugrupowania eurosceptyczne (czytaj: PiS) słusznie boją się głosu ludu jak diabeł święconej wody; nie od dziś wiadomo, że społeczeństwo, umęczone przaśną pseudopolityką rodzimego podwórka, bez mrugnięcia okiem gotowe jest zaprzedać duszę Wspólnocie. Platforma wykorzystuje więc opcję referendum jako straszak i ma do tego pełne prawo. Kto wie, czy takie rozwiązanie nie okazałoby się w ostatecznym rozrachunku nawet bardziej opłacalne - euroentuzjastyczne społeczeństwa są dziś wszak pośród państw Unii towarem deficytowym. W sytuacji gdy Irlandia, jedyny kraj ratyfikujący traktat na drodze referendum, drży o wynik głosowania, zdecydowane poparcie Polaków dla eurokonstytucji mogłoby zaowocować silną legitymacją naszego kraju jako liczącego się członka Wspólnoty.

Oczywiście każdy, kto zna specyfikę polskiego wyborcy, zdaje sobie sprawę, że gotów jest on pofatygować się do lokalu tylko pod wpływem silnego impulsu; odległa Bruksela, przy całym swoim uroku, impulsu takiego stanowić nie może. I tu właśnie pojawia się chytry plan PO, by referendum w sprawie traktatu połączyć z przyspieszonymi wyborami parlamentarnymi. Niczym właściwie nie ryzykuje, a przy obecnym poparciu jest zapewne dodatkowo kuszona perspektywą samodzielnego rządzenia i definitywnego wykończenia politycznych rywali.

Doprawdy świetnie to sobie Platforma wykombinowała, tylko czy tak rozwiązuje się pierwszy lepszy problem w państwie, które ma ambicję uchodzić za szanującą się demokrację? Zdaję sobie sprawę, jaką katorgą musi być nakłonienie polskiego społeczeństwa do udziału w referendum w imię zwykłej powinności moralnej, ale należy chyba tego poświęcenia od rządu wymagać. Problem polega na tym, że śledząc dyskurs polityczny można dojść do wniosku, iż wybory są w Polsce albo jakimś magicznym panaceum, albo wątpliwą rozrywką elity. Co z tego, że od poprzedznich (nota bene też przyspieszonych) nie minęło nawet pół roku - zafundujmy sobie następne! W obliczu kolejnej cynicznej gry wyborami chciałoby się, by konstytucja bardziej restrykcyjnie określała warunki ich przedterminowego ogłoszenia.

Co w przeciwnym razie? Tusk podaje rząd do dymisji i zaprasza Polaków do urn, a jako winnych całego tego galimatiasu podaje oczywiście niechętny ratyfikacji traktatu PiS. Z braku laku wyborca godzi się na ten żenujący szantaż, bo czy ma jakąś alternatywę? Nie pójdzie do wyborów - traktat diabli wezmą; pójdzie i zagłosuje na złość PO - do władzy wrócą Kaczyńscy; pójdzie i zagłosuje za rządem - PO dostanie 60 % i utwierdzi się w przekonaniu, że za każdy poroniony pomysł Polacy nie tylko jej nie skarcą, ale jeszcze pogłaszczą po główce. Tak żle i tak niedobrze.

Sam nie wierzę w scenariusz, który tu kreślę; próbuję zaufać resztkom rozsądku Platformy i łykam słowa Zbigniewa Chlebowskiego, który usiłuje tłumaczyć się, że jego partia jedynie "głośno myśli." Ale niesmak pozostaje; takie to wszystko sprytne, że aż się niedobrze robi.

"Stosowanie zasady oko za oko szybko uczyniłoby świat ślepym." (Mahatma Gandhi) "Nie można nie robić niczego tylko dlatego, że nie można zrobić wszystkiego." (Ivan Turgieniew) "Kiedy nie wiesz jak się zachować, zachowuj sie przyzwoicie." (Antoni Słonimski)

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (16)

Inne tematy w dziale Polityka