Piotr Sawczyński Piotr Sawczyński
139
BLOG

Zgrzyty pałacowe

Piotr Sawczyński Piotr Sawczyński Polityka Obserwuj notkę 1

Dyplomatyczne faux pas na szczeblu państwowym są w polityce międzynarodowej na porządku dziennym. Dopóki zrzucić je można na karb "złośliwości rzeczy martwych," dopóty stanowią raczej obiekt drwin, aniżeli ujmę na honorze. Stają się jednak powodem do niepokoju, gdy wpisują się w dłuższy sekwens wypadków, znamionujących niefrasobliwość i brak profesjonalizmu.

Obawiam się, że wczorajszą wpadkę Kancelarii Prezydenckiej przy odczytywaniu listy zaproszonych na spotkanie prezydentów Polski i Ukrainy należy niestety zaliczyć do tej drugiej kategorii. Gdyby personalna pomyłka pana Handzlika była incydentem odosobnionym, można byłoby spuścić na nią zasłonę milczenia, a pominiętym w odczycie prawosławnym hierarchom zarzucić co najwyżej przerost dumy i nadmierną impulsywność. Tyle tylko, że jak wszyscy wiemy, ten niezamierzony (miejmy nadzieję) afront odosobnionym incydentem bynajmniej nie był.

Rozumiem i szanuję, że prezydent demokratycznego kraju ma prawo dobierać sobie najbliższych współpracowników według własnego uznania i osobistych preferencji. Jednak jako obywatel tegoż kraju powinienem chyba oczekiwać, że będzie on godnie reprezentowany przez głowę państwa i jego doradców. Ileż razy można przymykać oko na poprzekręcane nazwiska, pozamieniane flagi, czy poprzestawiane mównice? Pół biedy zresztą, jeśli pomyłki te można jeszcze przypisać grzechowi niedopatrzenia. Gorzej, gdy sprawiają one wrażenie cynicznych kalkulacji - bo czy można zawierzyć Michałowi Kamińskiemu, że brak zaproszenia dla Adama Michnika na obchody rocznicy marca '68 był tylko kolejnym niewinnym przeoczeniem?

Zamiast tego, należałoby się raczej zastanowić, skąd biorą się coraz to nowe wpadki Pałacu Prezydenckiego. Wydaje mi się, że potencjalne źródła można podzielić na cztery podstawowe kategorie:

1. Kompetencje.

Czy to rozsądne, żeby szefostwo Kancelarii powierzać osobie powszechnie krytykowanej za sposób sprawowania poprzedniego urzędu? Czy na skutek takich decyzji personalnych nie cierpi autorytet prezydenta i wizerunek Pałacu?

2. Uczciwość i wiarygodność.

Czy pracownicy Kancelarii nie przedkładają własnych ambicji i partykularnych interesów nad rzetelne kreowanie wizerunku prezydenta i całej Polski za granicą? Czy osoba zaangażowana po stronie konkretnej partii politycznej jest odpowiednim kandydatem do funkcji rzecznika prasowego Kancelarii?

3. Koordynacja.

Jak wygląda podział obowiązków w Kancelarii Prezydenta? Czy Lech Kaczyński nadzoruje pracę poszczególnych ministrów?

4. Zaufanie.

Czy prezydent Kaczyński nie jest bezwiednie manipulowany przez ludzi ze swojego otoczenia? To istotna kwestia, gdyż dotychczasowy przebieg tej "umęczonej prezydentury," jak to ujęła Janina Paradowska, może świadczyć o rosnącym ubezwłasnowolnieniu głowy państwa.

Bo że Lech Kaczyński rozdarty jest między wymogami pełnionej funkcji, a lojalnością względem brata, to juź przecież truizm...

Oglądając zagubienie prezydenta i niejasne momentami machinacje jego podwładnych, można nawet żałować człowieka, który wyraźnie nie potrafi odnaleźć się w realiach pełnionej roli. Ale jednocześnie nikt nie chce chyba rumienić się ze wstydu, widząc po raz kolejny fuszerką prezydenckiej Kancelarii i jego samego. Aż trudno uwierzyć, że to właśnie Lech Kaczyński obiecywał jeszcze nie tak dawno definitywne zerwanie z polityką "dziadostwa"...

 

"Stosowanie zasady oko za oko szybko uczyniłoby świat ślepym." (Mahatma Gandhi) "Nie można nie robić niczego tylko dlatego, że nie można zrobić wszystkiego." (Ivan Turgieniew) "Kiedy nie wiesz jak się zachować, zachowuj sie przyzwoicie." (Antoni Słonimski)

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka