Coś się ruszyło w zatęchłym przekazie medialnym. Coś drgnęło. Marsz jednak przeszedł, chociaż było ciężko, co widać na filmie http://www.youtube.com/watch?v=oRUV9KZuSlY&feature=colike.
Jerzy Wasiukiewicz popełnił odważny i trafiający momentami w sedno tekst, opublikowany na portalu wPolityce.pl: „Przeciwko koncesjonowanej opozycji. Czy chodzi o to, by wygrał PiS czy chodzi o Polskę?”. No może nie idealny, bo np. w tym fragmencie „Chodzi o to by wygrał PiS czy chodzi nam Polskę?”- zgubił, czy też pominął literkę o. Tekstu nie będę omawiał, bo nigdy nie byłem zbyt dobry w tłumaczeniu tego, co poeta miał na myśli. Nie tylko dlatego, zresztą. Tak naprawdę to szanuję inteligencję czytelników, w przeciwieństwie do Autorytetów zapraszanych do zaprzyjaźnionych TV w celu wytłumaczenia ludowi co nienawistnego powiedział JK i jaki to dobry jest Donald. Kto zechce – przeczyta. Polecam. Dodam jednak, że z tezami Autora się absolutnie zgadzam, a przymiotników w poprzednim zdaniu nie użyłem w formie prześmiewczej. Mam nawet podobne odczucia. Też mnie boli profanacja debaty publicznej, owe zdegenerowanie „elit”, nieprzyzwoitość i chamstwo serwowane w mediach pod przykrywką nawoływania o tolerancję. Szczucie na żywo i na chytro, ale powtarzam - coś drgnęło. I tu się pewnie zdziwicie, albo i nie.
Oto Monika Olejnik – moja ulubiona polska, niezależna dziennikarka, ba nawet gwiazda dziennikarki – odważyła się pokazać plebsowi ("Baranom" - w slangu Lisim) fragment wystąpienia R. Winnickiego wieńczącego Marsz Niepodległości.
(6:17 – 7:00
Przy okazji chciałbym jednak sprostować przekaz medialny, bo wydaje mi się, że Pani Monika jednak jakby nie zrozumiała tego, co właściwie powiedział, być może właśnie dlatego, że też raziły ją błędy językowe - RW mówi niepoprawnie „tą siłę” zamiast tę siłę i „którą” zamiast której, natomiast merytorycznie z jego tezami trudno się nie zgodzić – cytuję:
„Chcemy zbudować siłę, tą siłę, którą wszyscy lewaki, liberałowie, pedały, której się boją”.
Otóż oprócz lewaków i pedałów wspomniał jeszcze o „zaprzyjaźnionych” (wg Wajdy) liberałach, o których to jakby zapominać raczy pani MO. A nie wiem, czy wypada.
I co gorsza, niestety, przykro mi, ale muszę to Pani Monice wypomnieć – o… „Wielkim Architekcie” Adamie Michniku, któremu ten wieczór i Marsz był dedykowany. Adamowi M[ichnikowi] - Dedykacja z Marszu, narodowa taka.
Generalnie jednak nie było to wezwanie do eksterminacji ww. Raczej trafna, moim zdaniem, uwaga, że się boją i nawet dodam - bać się powinni tej siły. Zresztą boją się też Prawa i Sprawiedliwości i słusznie, bo też powinni się bać, ale Pani chyba nie musi?
To może wynikać z nadwrażliwości, czy czegoś takiego. A o brak wrażliwości pani Moniki bynajmniej nie posądzam. Czasami człowiek słyszy to co chciałby usłyszeć, albo to, czego się panicznie boi, czy przed czym ucieka.
Otóż pani Moniko, to jest podobnie jak z tym kondominium. JK nie powiedział, że Polska jest kondominium, ale że jego śp. Brat nie jest symbolem kondominium. Subtelna różnica, ale jednak media sprzedawały nierzetelnie, tak jakby to, czego wprost nie powiedział.
Nie ma się zatem co denerwować i podniecać zbytnio. Szczególnie w tym zawodzie. Lęk ma wprawdzie swoje przyczyny, skutki, prawa i uwarunkowania, ale jednak przeszkadza trzeźwo słyszeć i poprawnie rozumieć przekaz werbalny. Co innego słowo pisane, można spokojniej, bez emocji. Dlatego celowym wydaje się zapisanie sobie tego co naprawdę ktoś powiedział i chłodną analizę. Proponuję wznieść się ponad to, przekroczyć barierę strachu, odważyć się zerknąć za ten mur oddzielający nienawiści i zrozumieć co naprawdę powiedział Winnicki.
Miłość, kochana Pani Moniko, to nie jest cukierkowatość. A patriotyzm i niepodległość to nie to samo, co służba, czyli jak to ładnie określił Kobylański robienie za … -ich parobków, czy pachołków.
Idem (podobnie) – tłum nie krzyczał „niech zawisną”. 6:11 MO: „A tłum krzyczał niech zawisną”. Tymczasem tłum nie tyle krzyczał, co raczej śpiewał i troszeczkę inne słowa (6:50 – 7:00): „A na drzewach zamiast liści będą wisieć komuniści”. Przyśpiewka taka, sympatyczna zresztą, mi się podoba nawet, chociaż rozumiem, że Pani Monika może się jej lękać i przez to odbierać inaczej, odrobinę zniekształcać, czy też oferować słuchaczom swoją subiektywną interpretację.
A tak po za tym to Szacun, Pani Moniko, gdyby nie Pani, ci biedni zakompleksieni oglądacze zaprzyjaźnionych stacji i dotąd skutecznie pozbawieni możliwości usłyszenia czegoś sensownego – oto uzyskali na chwilę dostęp do słowa mówionego i z pewnością do części z nich dotarł przekaz o pedałach i lewakach. Z pewnością gdzieś to słowo zostanie, nawet w podświadomości i przyniesie owoc obfity.
Z żywym słowem tak już bowiem bywa. W przeciwieństwie do młodego działacza PO wolę Jaro Kaczyńskiego od Adolfa Hitlera – to nie moja bajka, ale zdaje się, że jego przemówienia były pełne ekspresji. Skutecznie porwał, czy też raczej omamił Niemców właśnie żywym słowem. Miał ten „dar”, tę charyzmę, jak mówią Rosjanie. Gadają też, że to namaszczenie przez Eckarta
pomogło mu odnosić kolejne sukcesy. A może raczej talent aktorski, podobno godzinami ćwiczył przemówienia przed lustrem. W efekcie jednak pociągnął rodaków. Nie wiem czy nawoływał do nie zajmowania się polityką, ale z pewnością przyczynił się do budowy Autostrad i dróg szybkiego ruchu. I dzięki temu jeszcze za komuny mogliśmy się cieszyć z jedynej w Polsce Autostrady pod Wrocławiem – sam miałem nawet okazję z niej kilka razy korzystać przemieszczając się od Wrocławia w kierunku Legnicy i zurück.
Przy okazji ciekawostka taka - w dwudziestej minucie programu, a dokładnie 20:00, przypadkiem, jeśli są przypadki -wspomniany w linkowanym artykule „nasz bohater” mówi – „jak kopał dziennikarkę”.
Na szczęście jednak Pani Monika w dobrym stanie, znaczy się nieskopana, czyli nie dała się skopać, a nawet - jak się wydaje - zachowała daleko posuniętą ostrożność. I nie gościła w studio wypowiadającego te słowa, a porozumiewała się z nim na odległość, przy pomocy nowoczesnych środków przekazu. Co prawda „nasz bohater” sugeruje, że niby był zaproszony, ale nie dojechał, niemniej jednak z uwagi na ograniczoną wiarygodność tego osobnika w moich oczach pozwalam sobie skłaniać się do uznania zasług i pochwały zapobiegliwości Pani Moniki w tym zakresie. A gadają, że to lis jest przebiegły.
Ale cieszę się, że coś drgnęło, a obudził się chyba też senator (PO) Jan Rulewski.
„Wprost mówię, czynię odpowiedzialnym premiera, za to, że przez wiele lat doprowadza do degradacji medium które stanowi o wielu sprawach(od redakcji: chodzi o media publiczne). Jestem gorzko niezadowolony. (…) Przenosi się środek ciężkości z misji społecznej na prywatne interesy, które zrobią z nas kapitalistycznych komunistów. Będziemy tylko reagowali na dźwięki w radiu i telewizji, natomiast zatracimy osobowość.”
Łukasz Religa / Senator PO o degradacji mediów publicznych | http://blog.wirtualnemedia.pl/maul/post/senator-po-o-degradacji-mediow-publicznych …
A insynuowanie, że narodowcy mają coś przeciw, czy brak im tolerancji i empatii to przesada. Może nie zawsze identyfikują się z lewakami, liberałami, pedałami, obojniakami obojnakami, czy innymi bojownikami, jak np. obwieszczone narodowi dwu-płciowe, ale z drugiej strony - przyznam, że zdumiało mnie w tym kontekście to, co rzekomo mówi portalowi Fronda.pl Marian Kowalski, rzecznik ONR w rozmowie z Jarosławem Wróblewskim: „Już do samego końca jechałam na samochodzie i informowałem maszerujących jak iść.”
http://www.fronda.pl/a/jak-rzecznik-onr-u-uratowal-marsz-niepodleglosci,23604.html


Komentarze
Pokaż komentarze (4)