Renata Rudecka-Kalinowska, w notce Katolik w pułapce nienawiści - Adwentowe napomnienie,
usiłuje zrzucić winę na Kościół Katolicki:
„Jakże bolesne jest dla polskiego katolika, gdy odpowiadając na pytanie, kto jest winien podziału Polaków, sięgającego nawet wnętrza rodzin, musi po rozważeniu wszystkich za i przeciw, wszystkich uczestników sceny politycznej, najuczciwiej odpowiedzieć: mój Kościół Katolicki.”
Nie podzielam tej opinii.
Niestety nie mogę na jej blogu komentować, prawdopodobnie mnie zablokowała, bo nie potrafi ze mną dyskutować ad rem - na argumenty. Myślę, że nie znosi sprzeciwu, podobnie jak Jolanta Kwaśniewska, której początek „wykładu” na temat Agenta Tomka w programie „Lis na żywo” miałem ostatnio możliwość usłyszeć. Apodyktyczność i nie dopuszczanie tez wykraczających poza ustalaną przez nich poprawność polityczną to dość charakterystyczna cecha. Przyznam, że dla mnie trudna do zaakceptowania. Staram się unikać takiego towarzystwa, jeśli możliwe.
Jako niegodny członek Kościoła, pozwolę sobie jednak polemizować z przedstawionym stanowiskiem blogerki Renaty, co by nie było, że się z nim zgadzam, czy akceptuję na zasadzie "nic się nie stało".
Kościół Katolicki (– chociaż tego nie rozumiem, to jednak wiem, że) jest mistycznym ciałem Chrystusa i nawet jakby chciał to nie może nauczać czegoś innego niż Jezus Chrystus. Przykazuje miłować, nawet nieprzyjaciół.
Nie muszę chyba tłumaczyć, że miłość jest przeciwieństwem nienawiści.
Twierdzenie, że KK ponosi winę za to, że ktoś nienawidzi, uważam za nadużycie. I właściwie mógłbym na tym zakończyć dowód [notkę] stwierdzeniem „cbdu”.
To nie my wypowiedzieliśmy "wojnę o prawdę" - jakkolwiek by to absurdalnie brzmiało, ale Donald Tusk. A Piotr Stasiński z Gazety Wyborczej zadeklarował publicznie nienawiść do Prawa i Sprawiedliwości czy Jarosława Kaczyńskiego. Wtóruje mu Marian, zwany Waldemarem, Kuczyński, publikujący też swoje teksty na łamach tej Gazety.
KATE1, w notce O nienawiści, zamieściła kilka cytatów, z których moim zdaniem najciekawsze trzy pozwolę też sobie tu przytoczyć:
W nienawiści jest strach. (F. Nietzsche)
Właściwe jest ludzkiej naturze nienawidzić tego, kogo się skrzywdziło.(Tacyt)
Jak człowiek się kogoś boi, to go nienawidzi, ale nie może przestać o nim myśleć.(W. Golding)
Miłość daje życie, nienawiść – śmierć.
Miłość jest Bogiem – wg św. Jana (ewangelisty).
1 List św. Jana, 2, 9 – 11
„Kto twierdzi, że żyje w światłości,
a nienawidzi brata swego,
dotąd jeszcze jest w ciemności.
Kto miłuje swego brata,
ten trwa w światłości
i nie może się potknąć.
Kto zaś swojego brata nienawidzi,
żyje w ciemności
i działa w ciemności,
i nie wie, dokąd dąży,
ponieważ ciemności dotknęły ślepotą jego oczy.”
I J 4,
16 „Myśmy poznali i uwierzyli miłości,
jaką Bóg ma ku nam.
Bóg jest miłością:
kto trwa w miłości, trwa w Bogu,
a Bóg trwa w nim.”
20 Jeśliby ktoś mówił: "Miłuję Boga", a brata swego nienawidził, jest kłamcą,
albowiem kto nie miłuje brata swego, którego widzi,
nie może miłować Boga, którego nie widzi.
21 Takie zaś mamy od Niego przykazanie,
aby ten, kto miłuje Boga,
miłował też i brata swego.
Hymn o miłości (1 Kor 13)też jest fajny, wklejał nie będę, jak ktoś chce tekst znajdzie nawet w Wiki szerzej omówiony: http://pl.wikipedia.org albo np. nahttp://biblia.deon.pl.
Natomiast co do winy i źródła podziału to obawiam się, że tzw. gruba kreska i jej konsekwencje wracają do nas ze zdwojoną siłą po latach i rację ma w jakimś sensie Michał Stanisław de Zieleśkiewicz, pisząc w tytule: „Grzech pierworodny, Tadeusz Mazowiecki” http://michaelstanislaus.salon24.pl/208707,grzech-pierworodny-tadeusz-mazowiecki.
Niestety Pani Renatko, grzech jest grzechem i do wybaczenia potrzebna jest…
No właśnie co, może Pani sama podpowie – skrucha, prośba o wybaczenie, przyznanie się do winy, spowiedź, tzw. żal za grzechy, zadośćuczynienie,…[?]
Syr 17,
25 Nawróć się do Pana, porzuć grzechy,
błagaj przed obliczem [Jego], umniejsz zgorszenie!
26 Wróć do Najwyższego, a odwróć się od niesprawiedliwości
i miej występek w wielkiej nienawiści!
Wydaje mi się, że to nie idzie tak z automatu. Nie pamiętam i już, nic się nie stało. Jezus powiedział „wybacz im, bo nie wiedzą co czynią”, ale też biada mu, o Judaszu. Jakby to powiedzieć, zgoda buduje, ale nasze stosunki nie mogą być zbyt konfidencjonalne.
Nie wiem czy Pan Tadeusz przeprosił, czy się przyznał, czy prosił o wybaczenie, czy też nie, osobiście to nawet nic do niego nie mam. To raczej symbol czegoś i nie da się ukryć, że stoi po... określonej stronie.
Podobnie jak Lech Wałęsa.
I ja osobiście czuję się przez to środowisko oszukany. Jak wielu z nas narażałem życie, zdrowie, karierę, po to, by usłyszeć "zdrowie wasze w gardło nasze". To jakby mi ktoś napluł w twarz.
Po ludzku to może i ich lubię, może nawet i kocham, jak potrafię i na ile mogę, ale nie mogę się zgodzić z tym, co wyprawiają z moim krajem - nadal.
Nie ma mojej zgody na rozkradanie, zawłaszczanie i kolesiostwo, na niszczenie gospodarki w imię dobrych stosunków z Niemcami lub Rosją, na nazywanie nas bydłem i ciemnogrodem dlatego, że nie tolerujemy zła. Na przepraszanie Żydów za to, że ich ratowaliśmy przed Niemcami. Na tolerowanie chamstwa, pogardy, nienawiści i zdrady. Na plugastwa i wszeteczeństwa. I na inne takie. Nie ma na to zgody, bo zgoda buduje. I na przymykanie na to oczu - też.
Podobnie jak Miłość prawdziwa nie jest cukierkowa, czy taka TVN-owo fajnie kolorowa.
I w biblii też o nienawiści czytamy – np.:
«« Prz 6,
16 4Tych sześć rzeczy w nienawiści ma Pan,
a siedem budzi u Niego odrazę:
17 wyniosłe oczy, kłamliwy język,
ręce, co krew niewinną wylały,
18 serce knujące złe plany,
nogi, co biegną prędko do zbrodni,
19 świadek fałszywy, co kłamie,
i ten, kto wznieca kłótnie wśród braci.
Prz 15, 17
Lepsze jest trochę jarzyn z miłością,
niż tłusty wół z nienawiścią.
Mt 10, 22 Będziecie w nienawiści u wszystkich z powodu mego imienia. Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony.
Łk 14,
25 A szły z Nim wielkie tłumy. On odwrócił się i rzekł do nich:26 «Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści5 swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem.27 Kto nie nosi swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem.
28 Bo któż z was, chcąc zbudować wieżę, nie usiądzie wpierw i nie oblicza wydatków, czy ma na wykończenie?29 Inaczej, gdyby założył fundament, a nie zdołałby wykończyć, wszyscy, patrząc na to, zaczęliby drwić z niego:30 "Ten człowiek zaczął budować, a nie zdołał wykończyć".
31 Albo który król, mając wyruszyć, aby stoczyć bitwę z drugim królem, nie usiądzie wpierw i nie rozważy, czy w dziesięć tysięcy ludzi może stawić czoło temu, który z dwudziestoma tysiącami nadciąga przeciw niemu?32 Jeśli nie, wyprawia poselstwo, gdy tamten jest jeszcze daleko, i prosi o warunki pokoju.
33 Tak więc nikt z was, kto nie wyrzeka się wszystkiego, co posiada, nie może być moim uczniem.
34 6 Dobra jest sól; lecz jeśli nawet sól smak swój utraci, to czymże ją zaprawić?35 Nie nadaje się ani do ziemi, ani do nawozu; precz się ją wyrzuca. Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha!»


Komentarze
Pokaż komentarze (12)