Piotr Stróż Piotr Stróż
371
BLOG

Dlaczego zdecydowałem się być facetem

Piotr Stróż Piotr Stróż Rozmaitości Obserwuj notkę 0

 

 

obrazek ze strony amalfi-coast-accommodation.com/capri-villas-and-historical-residences

 

W nawiązaniu do poprzedniej notki Jestem rzymskim katolikiem, w której to odważyłem się na końcu zadeklarować jako ten niepostępowy Ciemnogrodzianin

„Przy okazji odnośnie płci - zdecydowałem się być facetem.”,

w poczuciu zagrożenia sygnalizowanym już poprzednio -  DZIADZIUSIU, CZY BĘDĄ NAS DORZYNAĆ? wzmożonym jeszcze po zobaczeniu nagrania Brutalny atak na "Manifie" - Agresywne feministki  i w związku z komentarzami Szamanki, a szczególnie zarzutem:

A ten Twój wybór, to... autorytarna decyzja!

czuję się w obowiązku usprawiedliwić i uzasadnić po krótce dlaczego tak, a nie inaczej – lepiej chyba dmuchać na zimne. I też tzw. ostrożność procesowa przemawia za tym, żeby się wytłumaczyć. Bo być może po zapoznaniu się z tym tekstem np. poseł „Anna Grodzka” odebrał /a [?] by to do siebie.

 

Tymczasem deklaracja moja wypływa nie tyle z braku tolerancji i słusznie karanej niepoprawności politycznej ile też między innymi z moich osobistych ograniczeń i niedomagań.

 

Rozumiem, że jako osoba niepostępowa i zadeklarowany ponurak (a to już wiem o sobie, bo przeczytałem, że „Ponuracy popierają PiS” – w Gazecie uczciwej, cytującej światłego Min., wiceszefa PO i szefa MSZ w jednej osobie) nie mam szans na zrobienie kariery, czy nawet na jakąkolwiek pracę, że o posadce słusznie przysługującej światłym ludziom sukcesu nie wspomnę, ale może chociaż ocalę życie. - Jak się wytłumaczę.

 

Przyznam, że decyzja ta wcale nie była dla mnie taka trudna, być może nawet zbyt lekkomyślna i pochopna, a na pewno nie do końca przemyślana. Być może poddałem się tzw. sile bezwładności i nie odważyłem się postawić poprzeczki wyżej. W szczególności zawinił tu stan zastany, jak i pozyskana od czasu poczęcia, urodzenia… - świadomość i wiedza w przedmiotowym zakresie. Od dziecka wmawiano mi, że jestem chłopczykiem, z tego co pamiętam. Pani nauczycielka nie uświadomiła mi, ze mogę być dziewczynką i tak jakoś zostało. Nie chcę w ten sposób zwalać winy na system oświaty i wychowania. Ta Pani mogła jeszcze nie wiedzieć, że jest coś takiego jak gender. Zresztą chodziłem do szkoły w czasach komuny, kiedy niektóre rzeczy przed nami ukrywano. I do tego jeszcze doszły takie tam inne uwarunkowania oraz okoliczności – np. tzw. przyrodzenie, ewidentny brak żeńskich atrybutów, w szczególności atrakcyjnego biustu i pieniędzy na zrobienie sobie takiego ślicznego, a reprezentacyjnego drobiazgu, jaki by mi się marzył. Być może nawet to nie moja wina – może powinienem zakablować na, albo podziękować (co niniejszym czynię) komuś, przypadkowi, władzy, czy też raczej Temu od którego ona pochodzi, że nie jestem jak Cesarz Kaligula przypomniany i wskazany imiennie Jankowi Dworakowi przez ich „bohatera”, posła Szczawiożercę (PO) na korytarzu sejmowym, by wesprzeć swojego rozmówcę w toczonej właśnie batalii, w ramach walki z Ciemnogrodem przed Wysoką Komisją.

Biedny ten Człowiek - Kaligula być może w poszukiwaniu szczęścia i samorealizacji, eksperymentował totalnie, by nie napisać totalitarnie, bo to słowo mogłoby się władzy nie spodobać i Panu Ronaldowi Lauderowi (WJC).

Zapewne też uchodził za światłą i postępową władzę, podobnie jak jego poprzednik, Tyberiusz, który to przeniósł dwór na prześliczną i cudowną zieloną wyspę Capri (nie mylić z DoloMitami, gdzie podobno bywa i bawi się też zapewne nieźle na nartach nasz umiłowany

 ("Panie premierze, kocham pana" - usłyszał Tusk na ulicy

Cały tekst: http://wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35771,12949160,_Panie_premierze__kocham_pana____uslyszal_Tusk_na.html#ixzz2NQP2l1If)

Premier Donald, bo to bardziej na północ chyba - i tam też [na zielonej wyspie] celebrował władzę tak jak potrafił, miedzy innymi oddając się uciechom duchowym i cielesnym. A sam Kali-gula doszedł też, zresztą pod żyrandol do władzy PO trupach – zamordował Tyberiusza.

„Jak pisze Swetoniusz, Kaligula podał następnie truciznę Tyberiuszowi - zamierzał zdjąć pierścień cesarski z jego palca i w ten sposób przejąć władzę. Trucizna nie zadziałała jednak natychmiast, Kali-gula dokończył więc dzieła, dusząc umierającego poduszką - lub własnymi rękami, jak podają inne źródła. Człowiek, który widział to zdarzenie i podniósł alarm, został później na rozkaz Kaliguli ukrzyżowany.”

Samobójstwa wprawdzie znane też były i modne w tych czasach, ale chyba nie korzystał z usług seryjnego samobójcy i sam osobiście nadzorował ich popełnianie, a nawet potrafił własnymi „ręcyma” wyeliminować niewygodnego świadka zdarzenia z Tyberiuszem.  

Wszędzie podejrzewał spiski i tropił zdrajców. W następnym roku oskarżył o zdradę i zmusił do samobójstwa swego kuzyna, wnuka Tyberiusza - Gemellusa, i swego byłego teścia Marka Juniusza Silanusa

Nie znano jeszcze fotoradarów, ale już wtedy podobnie jak to dzisiaj planują nasi światli, umiłowani możnowładcy - brakujące środki (kapustę)  Cesarz Kaligula & Co. pozyskiwali z grzywien i kar.

Efekty finansowe zresztą nawet miał podobne do Tuska. Można powiedzieć totalna katastrofa.

Piłka nożna nie była chyba ulubiona dyscypliną sportową Kaliguli. ZamiastEURO serwował igrzyska, ale też potrafił balować i zbudować co nieco, np. most pontonowy, nie bacząc nakoszta.

„Ile to kosztuje” - powiemy po włosku: „quanto costa” [czyt. Kłando kosta].

Czyli nie był taki – jakby to powiedzieć … „tani” i powściągliwy w jego „personalnym urzędowaniu”, jak Pan Premier Tusk, który zapewnił:

"Tak jest, niektóre aspekty mojego urzędowania też kosztują.

Prosiłbym o rzetelną ocenę całego bilansu.

Środki wydawane na [hm?]moje personalne urzędowanie są i tak bardzo powściągliwie wydawane, [czyli] jestem tanim Premierem.

Tanim jeśli chodzi o  koszta  jakie ponosi podatnik.

Tak się złożyło, że pracuje w Warszawie, mieszkam w Gdańsku. Weekendy, niedziele spędzam z reguły w domu rodzinnym [hm? no?] i oczywiście przy okazji pracuję (By żyło się lepiej. Wszystkim?),

chociaż nie latał samolotami do Gdańska i z powrotem.Wydawało mi się, że Pan Premier mieszka w Sopocie, ale jak powiedział Kaczyński – za Tuskiem się nie zdąży. Wracając do Kaliguli – a contrario:

„Organizował igrzyska, uczty i imprezy pu­bliczne; zbudował blisko pięciokilometrowy most pontonowy w Zatoce Neapolitańskiej i przez dwa dni jeździł po nim tam i z powrotem. Nie bacząc na koszta, budował wielkie okręty, wille i domy wiejskie; podczas uczt jego gościom podawano na talerzach „potrawy" ze szczerego złota. Pijał miksturę z bezcennych pe­reł rozpuszczonych w winie. W ciągu pół roku stracił ogromną fortunę pozostawioną przez Tyberiusza.”

Dług publiczny wzrastał, budżet się walił.  Kasiora topniała, wysprzedawał co się dało, by żyło się lepiej, wszystkim, no może szczególnie zaprzyjaźnionym. Niestety chyba nie miał takiego dobrego PR, zaprzyjaźnionych stacji i maga Vincenta zaklinającego rzeczywistość zapewnieniami o wypłynięciu okrętu gospodarki na szerokie wody – dlatego też za długo nie porządził. Niepotrzebnie prowokował i drwił sobie też z przybocznych gwardzistów.

 Dwaj z nich Kasjusz Cherea i Korneliusz Sabinus poprzysięgli mu zemstę…

W chwili śmierci Kaligula miał zaledwie 29 lat, został zamordowany po nie­spełna czteroletnim panowaniu.”

Nie dożynał watah, ten Tyberiusz, zgodnie z zaleceniem „naszego” światłego Min. Spraw Zagranicznych robiącego prześliczne miny i udzielającego dobrych radek via Twitter. Również metody stalinowskie przywołane w uzasadnieniu przez Sędziego Igora chyba były mu obce (być może z uwagi na brak technologii, ideologii albo co). – Ale za to preferował takie bardziej ekologiczne, naturalne i prymitywne techniki (czyli bliżej mu do Zielonych chyba by było w tej demokracji liberalnej) – mianowicie spychał ze skały swoich wrogów i przeciwników (nie tylko politycznych, zresztą) oraz prześliczne małolaty (w tamtej okolicy charakteryzują się niesamowitą urodą dojrzewającą w tym sprzyjającym urodzie klimacie - sam sprawdziłem, naocznie, a jedną nawet trochę bliżej - są przepyszne, przepiękne, wyjątkowo miłe w dotyku i smaczne – generalnie polecam amatorom silniejszych wrażeń), traktując je jako towar jednorazowego użytku. Prekursor można by rzec. Podobno nie gardził też chłopcami. Wypada chyba dodać, że takie zepchnięcie ze skały kończyło się śmiercią, ale lot zapewne zapierał dech w piersiach i nie był taki krótki. Kto był – widział, pozostałym wyjaśnię, że przepaściste to okolice i robiące wrażenie.

Nawet Anna German przypominana ostatnio dzięki emisji serialu produkcji rosyjskiej, ukraińskiej, polskiej i chorwackiej, w polskiej TVP1 - śpiewała „Wróć do Sorrento” / "Turne a Surriento", kompozycja Ernesto de Curtisa, wykonywana m.in. przez Luciano Pavarottiego. Sorrento to prześliczna mieścina nad morzem Tyrreńskim z widokiem na Capri i z drugiej strony na Wezuwiusza (Vesuvio), gdzie między innymi pomieszkiwał znany dzieciom wychowanym w komunie niejaki Maksym Gorki - na Capo di Sorrento (w górnej części na końcu miasteczka). I wujek Lenin podobno tam bywał. Urocze miejsce na ziemi. I faktycznie tęskni się do Sorrento po wyjeździe stamtąd. Dzięki wujkowi Google można się przespacerować uliczkami Sorrento nie wychodząc z domu – link. Wprawdzie to nie to samo co w realu, ale też polecamJ.

Źródło (cytowane) wiedzy o Cesarzu Kaliguli  http://cesarz-kaligula.prv.pl/historia.html

 

Zobacz galerię zdjęć:

Roma
Roma

http://about.me/piotrs Tu i tam pisuje, jak takom Ochotem czuje, albo cuś mnie obliguje. | "Vi sono momenti, nella Vita, in cui tacere diventa una colpa e parlare diventa un obbligo" - Oriana Fallaci. ________________ np.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości