Piotr Pe Piotr Pe
104
BLOG

Precz z sądami, niech żyją trybunały ludowe!!!!

Piotr Pe Piotr Pe Rozmaitości Obserwuj notkę 4

W dzisiejszym artykule w Rzeczpospolitej Bronisław Wildstein nawołuje: "Połóżmy kres despotyzmowi sądów" !!!!

http://www.rp.pl/artykul/2,352945_Wildstein__Polozmy_kres__despotyzmowi_sadow_.html

Jestem za, a nawet przeciw. Jeśli bowiem Pan redaktor sobe życzy aby zastąpić wyroki sądowe opinią społeczności lokalnej, to myślę, że najlepszym sposobem rozstrzygania sporów, które życie rodzi (a niestety rodzi ich czasem aż za wiele) będzie powoływanie doraźnych trybunałów ludowych, ewentualnie zastąpienie władzy sądowniczej mniej lub bardziej tępymi ocenami środków masowego przekazu. Ale że są to też jakieś formy oceny przez innych, takie quasi sądy, to może zrezygnujmy i z tego. Puśćmy wszystko na żywioł i doświadczenie życiowe (co prawda czesem dość różne, ale co tam patrzeć na szczegóły). Niech decyduje kto silniejszy i szybszy. Takie przecie są prawa natury, do których sie chyba Szanowny Pan Redaktor zdaje odwoływać.

Mnie się też postanowienie sądu w sprawie małej Róży nie podoba i nie jestem w stanie go zrozumieć, przynajmniej tak jak sprawę zrelacjonowały media, co więcej nie jest to pierwsze orzeczenie sądu, którego nie rozumiem i z którym się nie zgadzam i wiem na 100%, że nie ostatnie. Co więcej znam przypadki, w których sądy - po bardzo uczciwej i dokładnej analizie dowodów - wydawały wyroki błędne. Takie przypadki zna każdy adwokat, radca prawny, czy prokurator. Ale to nie są powody aby psy wieszać na sądownictwie w Polsce. Póki co nie wymyślono jeszcze systemu rozstrzygania kwestii spornych, który byłby lepszy od niezawisłych sądów. Powtarzam niezawisłych, ale nie tylko od władzy, ale właśnie i od vox populi. I to niezależnie od tego, czy sądy te czasem się mylą dając krzywdę zamiast sprawiedliwości, czy też od tego, że czasem sędziowie ulegają korupcji lub nepotyzmowi.

Od tak inteligentnego publicysty jak B.Wildstein oczekiwałem kiedyś czegoś więcej niż po prostu głupie i skrajnie niekompetentne ataki na sędziów i sądownictwo. Tymczasem od długiego czasu Pan  Redaktor nie potrafi wyjść poza wyrażanie swojego gniewu jeśli z czymś się nie zgadza i obrzucaniem sądów wszystkimi będącymi na podorędziu zarzutami, często bez ładu i składu, a z reguły bez umiaru.

Przecież sprawa Róży należy do takich spraw, w których jest przynajmniej kilka kwestii nad którymi warto by się zastanowić.

Tak jak postanowienie sądu w Poznaniu mi się nie podoba, tak też nie będę go komentował, a to dlatego, że nie znam sprawy, jej szczegółów i nie uważam się za kompetentnego po temu. Nie wątpię, że znajdą się inni, którzy - tak jak red.B.Wildstein - nie mając żadnej innej niż gazetowa wiedzy na temat tej sprawy w komentarzach mnie zastąpią. Być może pokora wobec własnej niewiedzy jest cechą bardziej prawniczą niż dziennikarską, a może jest to kwestia bardziej indywidualna i nie związana z wykonywanym zawodem.

Natomiast warto spojrzeć np. na inny aspekt. W Polsce sąd rodzinny z urzędu wszczyna postępowanie jeśli uzna, że dobro dziecka jest zagrożone. Co z tego wynika?? A mianowicie to, że wszczynając postępowanie sędzia już zajmuje stanowisko. Może je oczywiście zmienić, ale na samym starcie nie prezentuje już bezstronności białej księgi, którą dopiero postępowanie sądowe powinno zapisywać. W takiej sytuacji zmiana poglądu zawsze jest trudniejsza. Jakie to rodzi konsekwencje? Moim zdaniem zagraża to zasadzie dwuinstancyjności orzekania. Często bowiem sąd I instancji sprawę sam wszczął, zbadał, osądził i nikt nie jest w stanie zagwarantować, że ostateczne  rozstrzygnięcie w umyśle sędziego nie zapadło już przy pierwszej czynności w sprawie. Chciałbym być dobrze zrozumiany. Nie twierdzę, że odnośnie małej Róży tak było, ale twierdzę, że nikt nie może zagwarantować w tym systemie sądownictwa rodzinnego, że tak nie było. W efekcie spór się toczył w jednej instancji, a mianowicie w postępowaniu odwoławczym, gdzie z jednej strony było orzeczenie sądu rejonowego, a z drugiej apelacja rodziców. Jeśli tak na tę sprawę spojrzymy, to rozstrzygnięcie w sprawie małej Róży będzie nie tylko niezrozumiałe, ale i niekonstytucyjne, jak i cały system kontroli instancyjnej wyroków zapadających w sprawach rodzinnych wszczynanych z urzędu.

A co do trybunałów ludowych i pierwszego akapitu niniejszego postu, to oczywiście przejaskrawiłem. Nie chcę usuwać despotyzmu sądó, bo i tak zastąpi go jakiś inny despotyzm i inna  władza, z pewnością gorsza. Oczekuję natomiast od znanych i dobrych publicystów, którym dane jest pisać dla opiniotwórczych dzienników więcej koncentracji na problemie niż na własnym gniewie i więcej analizy niż bezmyślnego pieklenia się.

Piotr Pe
O mnie Piotr Pe

...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Rozmaitości