Nie tak dawno Sejm uchwalił ustawę pozwalającą na chemiczną kastrację osób skazanych za przestępstwa przeciwko wolności seksualnej.Sam przepis (bazuję na druku semowym nr 1276) brzmi mniej więcej tak:
"za przestępstwo skierowane przeciwko wolności seksualnej, popełnione w związku z zaburzeniami preferencji seksualnych, sąd może orzec umieszczenie sprawcy, po odbyciu tej kary w zakładzie zamkniętym albo skierowanie go na leczenie ambulatoryjne, w celu przeprowadzenia terapii farmakologicznej i psychoterapii, zmierzających do obniżenia jego popędu seksualnego. Terapii farmakologicznej nie stosuje się, jeżeli jej przeprowadzenie spowodowałoby poważne niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia skazanego"
Najbardziej mnie ciekawi kwestia owego zaburzenia preferencji seksualnych. Cóż to oznacza?Czy kastrować należy tych, których za przeproszeniem podniecają osoby własnej płci? A może tylko tych których podniecają osoby od nich starsze, a może tych co wolą osoby grubsze, albo tych, którzy prerefują osoby chudsze? A może tych, których podniecają przebieranki? Itd. itp.
O tym jak Anglicy leczyli jednego z najgenialniejszych matematyków XX wieku, tylko dlatego, że uznali, że jako gej ma zaburzony popęd płciowy prasa pisała niedawno, ale za to obszernie.
Posłowie huczeli zgodnie, że chodzi tu o sądowy przymus takiego leczenia jeżeli sprawca dopuścił się zgwałcenia osoby mającej mniej niż 15 lat, jeżeli zgwałcił wspólnie z inną osobą, albo jeżeli zgwałcił osobę ze swojej rodziny.
Generalnie byłbym gotów się z tym zgodzić. Tyle tylko, że jeżeli ktoś jest zdrowy to z czego go leczyć? Przecież można sobie wyobrazić takiego gwałciciela, którego popęd seksualny zdaniem seksuologa wcale nie jest wyolbrzymiony, ani też nie jest spaczony. Tyle tylko, że jak mógł wziąć siłą, to wziął. Niestety praktyka sądowa dowodzi, że takich wcale nie jest mało. Zatem powstaje pytanie z czego takiego kogoś należy leczyć, a przecież Sąd nie ma wyboru nawet wiedząc, że koleś (z reguły to są faceci) jest brutalem, ale nie ma jakoś wyolbrzymionego lub zaburzonego popędu seksualnego, to i tak musi (Nie ma bowiem innego wyboru) skierować kolesia na leczenie, tyle tylko, że nie wiadomo czego.
Spójrzmy na sprawę jeszcze inaczej. Nasz genialny reżyser Roman Polański 30 lat temu został oskarżony o zgwałcenie 13-latki. Oczywiście można powiedzieć, że prawo polskie odróżnia zgwałcenie od tzw. czynu lubieżnego (pożycie z małoletnim poniżej lat 15) i nasz rezyser gwałtu być może nie popełnił, a instytucji prawa amerykańskiego nie można przenosić na grunt prawa polskiego wprost. Tyle tylko, że jak wynika z opublikowanych przez Gazetę Wyborczą (fakt publikacji moim zdaniem jest skandalem) zeznań małoletniej ofiary w rachubę wchodzić może także upicie i podanie narkotyku w celu podstępnego doprowadzenia do pożycia płciowego. Tym samym sytuacja, którą i prawo polskie zgwałceniem nazywa.
I teraz mam pytanie czy gdyby sprawę Polańskiego przenieść na grunt prawa polskiego, a także przesunąć ją w czasie tak aby się załapał na obowiązywanie nowej ustawy, to i Jego należałoby wykastrować chemicznie (jak niektórzy wprost nazywają przymusowe leczenie tej kategorii skazanych)?Dla tych, którzy mieliby wątpliwości lub chcieliby udzielić odpowiedzi przeczącej mam informację, że niezależnie od tego co sądzą, to Sędzia nie miałby wyboru. Musiałby naszego reżysera wysłać na leczenie, lub mówiąc językiem używanym przez Pana Chlebowskiego, czy Panią Min.Kopacz - po prostu Go wykastrować, tyle że elegancko, bo farmakologicznie.
Piszę o tym nie dlatego, żeby się pastwić nad reżyserem, którego meandrów życia i osobistych tragedii nie chciałbym nigdy przeżywać(chociażby dlatego, że nie wyobrażam sobie tego jakby na mnie wpłynęło makabryczne morderstwo ukochanej żony, będącej zresztą w zaawansowanej ciąży). Tym bardziej, że zastrzegając swoją nieznajomość prawa szwajcarskiego i amerykańsko-szwajcarskiej umowy ekstradycyjnej, aresztowanie (i ewentualne wydanie do USA) człowieka zaproszonego aby odebrać nagrodę za całokształt twórczości uważam o ile nie za skandal, to z pewnością za jaskrawe nadużycie i nieuczciwość, tym bardziej, że w świetle prawa szwajcarskiego ewentualny czyn R.Polańskiego się przedawnił.
Piszę o tym dlatego aby wskazać, że przestępcy seksualni to osoby bardzo różne, zaś okoliczności w jakich dochodzi do zgwałceń również nie są odbijane jedną matrycą. Zmuszanie sędziego do ściśle określonego działania i leczenia każdego skazanego jest po prostu głupie. Niech sędzia decyduje sam, ale aby tak było musi mieć wybór.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)