Czytam sobie o perypetiach Pana Ministra Z.Ziobry z polskim wymiarem sprawiedliwości. Nie z organami ścigania, do których zaliczam m.in. prokuraturę, bo z nimi sobie poradził, a postepowanie przeciwko niemu jak się wydaje umorzono.
Natomiast z wymiarem sprawiedliwości Jej nie tak dawny minister Pan Z.Ziobro toczy potyczkę, w którą się wplątał ze swojej własnej winy. W zasadzie nie wiadomo obecnie jak przedstawia i rozumie swoje słowa kierowane do przedstawicieli mediów w sprawie Pana dr G., iż nikt nigdy przezeń nie będzie pozbawiony życia. Raz bowiem mówił, że to z kontekstu wyrwane, potem, że źle zrozumiane, potem, że co innego miał na myśli, a obecnie (podaję za dzisiejszą Rzeczpospolitą), że to ograniczenie wolności słowa.
Zostawmy jednak powyższe wątpliwości na boku, bo wyjdzie na to, że czepiam się słówek wypowiadanych przez rozemocjonowanego człowieka. Natomiast to co istotne to stosunek Pana exMinistra Sprawiedliwości do wykonania wyroku sądu. Przecież Pan Z.Ziobro dobrze wie, a przynajmniej jako osoba, która kiedyś zdała egzamin prokuratorski, wiedzieć powinien, że wyrok powinien był wykonać niezwłocznie po tym jak Sąd Apelacyjny oddalił Jego apelację. Wtedy wyrok był i prawomocny i wykonalny. Pieniądze tytułem zadośćuczynienia zapłacił, ale nie przeprosił, tak jak nakazano. Cóż zatem dalej? Teraz Sąd Najwyższy postanowieniem nie dostrzegł w skardze kasacyjnej Pana Ministra niczego, co powodowałoby potrzebę zajęcia się tym orzeczeniem przez najwyższą instancję sądowniczą i odmówił przyjęcia skargi kasacyjnej do rozpoznania (tak się dzieje w absolutnej większości skarg, więc Pan Minister nie został potraktowany w jakiś szczególny sposób). To zaś byłemu Ministrowi Sprawiedliwości nie wystarcza, chce poznać uzasadnienie postanowienia Sądu Najwyższego.
Czemu? Lub też czemu nie? ktoś może zapytać... Rzecz w tym, że takie postanowienia Sądu Najwyższego mają wyjątkowo skąpe uzasadnienia. Po prostu, przyjmujemy do rozpoznania bo spełniono przesłanki lub nie przyjmujemy do rozpoznania bo przesłanek dla rozpoznania nie widzimy. Jesli całe uzasadnienie zajmie pół strony to już jest dużo. I coś mi się widzi że Z.Ziobro zechce grać skrzywdzonego przez system. Opublikuje nic nie wyjaśniające postronnym uzasadnienie i powie nie przyjęli do rozpoznania i nawet tego uzasadnić nie potrafią, boją się prawdy itd. itp. Jakiej ceny żąda nasz podsądny za to, że wreszcie się ruszy i weźmie dowykonywania prawomocnego od dawna wyroku? Myślę, że ceny nie najmniejszej, bo jest nią szacunek dla polskiego sądownictwa i niezawisłych wyroków oraz autorytet sądów. O ile można rozumieć subiektywne odczucia Pana Z.Ziobry, który przyznać się do złego słowa i przeprosić za nie nie chce, jest przecież tylko człowiekiem z pełnym prawem do zapalczywości, trwania przy swoim, jak i strachu lub gniewu, o tyle nie potrafię zrozumieć byłego Ministra Sprawiedliwości, który kreował się nie tylko jej urzędnikiem, ale i trybunem, który swoim zachowaniem w istocie kpi z orzeczeń sądów, i byle kiepskiego pretekstu się chwyta żeby działanie swoje opóźnić i przy okazji szacunkowi dla sądu uchybić.


Komentarze
Pokaż komentarze (57)