Patrzę na krzyki Wawel czy Warszawa i na wypominanie kto Prezydenta L.Kaczyńskiego chwalił, a kto się Go czepiał ...
Smutek i żal w pewnym momencie tworzą rozdrażnienie, tym większe, że niektórzy inni zdają się uzurpować sobie prawo do żalu i żałoby, zdają się zapominać jak wczesniej mówili nie tylko o Zmarłym, ale i o innych Zmarłych. Z drugiej strony Ci pierwsi zdają się oczekiwać, aby inni zmienili zdanie, się pokajali. Jedni i drudzy się dziwią, przecież powinniśmy się nad trumną zjednoczyć, tyle, że każdy chciałby się jednoczyć w swoich, a nie cudzych poglądach. Na początku był szok i przerażenie, każdy miał po kim się smucić. Zginęli ludzie każdej strony świata polityki, i ludzie z prawie każdej sfery naszego społeczeństwa, z każdego chyba województwa. To pojednanie, które poczuliśmy w pierwszej chwili było pojednaniem w bólu i smutku, w rozumieniu cierpienia i szoku innego człowieka. Szok i przerażenie mijają powoli, smutek jeszcze tkwi w nas z całą mocą. Prawie każdy ma po kim wspominać, niezależnie, czy go znał osobiście, czy tylko z gazet i telewizji.
Ta tragedia nie zmieniła jednak różnic w poglądach i wizjach Polski oraz Europy i ich miejsca w świecie. Pod tym względem nie zmieniła niczego, no może jedynie zepchnęła chwilowo na margines błaznów każdej ze stron nieudolnie aspirujących do roli Stańczyków. I zrobić wiele więcej nie mogła. Chciałbym aby zmienił się poziom dyskusji na obdarzobny trochę większym wzajemnym szacunkiem. Nawet niewiele, ale choćby troszeczkę. To byłby drugi sukces Tych, którzy nas w swojej śmierci połączyli. Pierwszym jest otwarcie Katynia dla świata i usunięcie ofiarą życia największej przeszkody do rozmowy dwóch narodów, przeszkody, którą w równym stopniu stworzyły zbrodnia i śmierć, jak i pół wieku kłamstwa.
Dzisiaj od znajomego usłyszałem jak postrzega to co się stało komentator International Harald Tribune, niestety sam nie czytałem tego, zatem muszę się zdać na cudzą relację. Wg tej wypowiedzi Polska okazała się być bardzo silnym i zwartym wewnętrznie państwem, sprawną demokracją. Śmierć tylu najwyższych urzędników państwowych w wielu krajach wywołałaby chaos, zamieszki lub niemal wojnę. Polska przechodząc przez swoją tragedię nie wypadła nawet na moment ze swojego rytmu.
Spójrzmy zatem z tej strony. W swojej różnorodności, w swoich swarach i często kłótniach, a czasem niestety i w podłostkach, stworzyliśmy silne państwo i demokrację, a to już jest wspólne dobro, które nas jednoczy niezależnie od tego jakie kto ma poglądy i na kogo głosuje.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)