0 obserwujących
66 notek
198k odsłon
  1424   0

Wszystko zło bierze się z partykularyzmów

Nie wiem, jak za kilka lat będzie oceniany zakończony właśnie szczyt Unii Europejskiej. Czy będzie uznany za początek demontażu UE, czy za moment przezwyciężenia kryzysu w strefie euro. Dziś wiadomo jedno – od dawno na forum Unii tak silne nie były partykularyzmy.

Partykularyzmy narodowe to główny powód fiaska wszelkich przedsięwzięć wspólnotowych w historii. Tam, gdzie partykularyzmy mieściły się w interesie wspólnoty – tak jak przy tworzeniu najpierw EWG, a potem Unii Europejskiej – w efekcie wszyscy zyskiwali. Tam, gdzie partykularyzmy wygrywały, w końcu przegrywali wszyscy. Często także ten, kto swój interes chciał narzucić innym.

Nawet wspólnota komunistyczna, choć rozpadła się z powodu niewydolności gospodarczej, tak naprawdę przekreśliła swoje perspektywy wtedy, gdy zdominowana została przez partykularne rosyjskie interesy.

Zakończony właśnie szczyt UE to zwycięstwo partykularnego interesu między innymi Wielkiej Brytanii kosztem interesu całej Unii. Bo choć zawarte porozumienie nie musi być śmiertelne dla Unii, znacznie bardziej stabilizująca tę wspólnotę byłaby zgoda na zmianę traktatu lizbońskiego. Oczywiście wyrażona przez wszystkie 27 państw.

Wydaje się, że nie zrobiono wszystko, by do tej zgody doprowadzić. Dlatego nie można mówić, że partykularnym interesem kierowali się tylko Brytyjczycy. Prezydent Francji Nicolas Sarkozy nie był chyba szczególnie zdeterminowany, by zamiast forsowanej przez niego umowy międzyrządowej uzgodnić zmianę traktatu. Z kolei kraje spoza strefy euro, w tym Polska, mogłyby zrezygnować ze swych obaw przed „Europą dwóch prędkości” i zgodzić się, by nowe obostrzenia dotyczące długu publicznego i deficytu obejmowały tylko państwa eurolandu. A ich spełnienie byłoby jedynie warunkiem przyjęcia euro. Być może takie zapisy byłby w stanie zaakceptować także David Cameron. Skoro, jak twierdzi, Wielka Brytania nigdy nie zamierza przyjąć euro.

Jednak woli kompromisu najwyraźniej zabrakło. Nie bez winy jest tu też Polska. Jako kraj przewodzący Unii mogłaby zrobić więcej, by doprowadzić do porozumienia wszystkich 27 państw.

Oby to zwycięstwo partykularyzmów nie stało się powodem kłopotów za jakiś czas. Choć to niestety mało prawdopodobne.

Lubię to! Skomentuj27 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale