Głosowanie to loteria
Według informacji RMF FM, przyszły wynik głosowania w Strasburgu jest trudny do przewidzenia. Za wprowadzeniem zakazu opowiada się prawa strona Parlamentu Europejskiego, a przeciwko – lewa. Podział jednak nie jest jednoznaczny, bo część europosłów uważa, że regulacja nie ma realnego uzasadnienia.
Zwolennicy przepisów argumentują, że chodzi o ochronę rolników i klarowność dla konsumentów. – Stek, eskalopki czy kiełbasa to produkty pochodzące z naszych hodowli, bez erzacu z laboratoriów, bez produktów roślinnych – mówiła Céline Imard, francuska eurodeputowana i autorka propozycji zakazu.
Argumenty obrońców nazw wegańskich
Przeciwnicy projektu twierdzą, że nazwy takie jak „burger wegański” czy „kotlet wegetariański” nie wprowadzają nikogo w błąd. Ich zdaniem konsumenci doskonale wiedzą, co kupują, ponieważ nikt nie sięga np. po sznycla wegetariańskiego w przekonaniu, że to wieprzowina.
Producenci żywności roślinnej stoją na stanowisku, że takie nazwy pomagają jedynie określić strukturę, smak i sposób podania produktu. – To nie kwestia oszustwa, tylko języka kulinarnego, który ewoluował wraz z rozwojem rynku roślinnych alternatyw mięsa – tłumaczą przedstawiciele organizacji branżowych.
Francja i Włochy już wprowadziły zakaz – sprawa trafiła do TSUE
Podobne przepisy obowiązują już we Francji i Włoszech, gdzie zakazano używania nazw takich jak „kotlet” czy „kiełbasa” w odniesieniu do produktów roślinnych. W odpowiedzi kilka organizacji, w tym Francuskie Stowarzyszenie Wegetariańskie (AVF), Europejska Unia Wegetariańska (EVU) oraz producent Beyond Meat, zaskarżyło regulacje do sądu.
Sprawa trafiła ostatecznie do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE). Sędziowie orzekli, że unijne prawo zapewnia wystarczającą ochronę konsumentów i że ryzyko pomylenia „kotleta sojowego” z mięsnym jest minimalne. TSUE stwierdziłlo ponadto, że państwa członkowskie nie mogą samodzielnie określać zawartości białka roślinnego, która decydowałaby o tym, czy dany produkt może używać nazw typowych dla mięsa.
Jednocześnie TSUE dopuścił możliwość, by krajowe organy nadzoru reagowały w przypadkach, gdy sposób prezentacji lub reklamy produktu rzeczywiście może wprowadzać konsumenta w błąd. Jednak całkowity zakaz używania nazw takich jak „burger wegański” byłby sprzeczny z zasadą swobodnego informowania o składzie i przeznaczeniu produktu.
Fot. Unsplash/zdj. ilustracyjne
Red.





Komentarze
Pokaż komentarze (35)