Rynki finansowe nie potrzebują długich exposé ani ustaw przyjętych w Kongresie. Wystarczy jedno zdanie, najlepiej z dużą liczbą na końcu. W czwartek takim zdaniem była zapowiedź Donald Trump, który ogłosił, że w 2027 roku amerykański budżet wojskowy powinien wynieść 1,5 bln dolarów. I to wystarczyło, żeby akcje firm zbrojeniowych poszybowały.
Donald Trump napisał w mediach społecznościowych, że po „długich i trudnych negocjacjach” uznał, iż planowany wcześniej wydatek na zbrojenia w kwocie biliona dolarów to jednak zbyt mało. Jego zdaniem dopiero 1,5 bln pozwoli zbudować, jak to kreślił „Dream Military” – czyli armię marzeń, która ma zagwarantować USA bezpieczeństwo „bez względu na przeciwnika”.
Armia marzeń według Trumpa
Inwestorzy zareagowali natychmiast. W handlu przedsesyjnym akcje Northrop Grumman, czyli producenta B – 21 Raider rosły o prawie 9 pro.. Podobnie zachowywał się akcje producenta F16, czyli spółki Lockheed Martin. Na 4 proc. plusie były też notowania RTX, czyli spółki produkującej rakiety i systemy obrony powietrznej, takie jak Patriot, NASAMS, Stinger czy Tomahawk, a także radary i zaawansowane systemy wykrywania celów. Firma dostarcza też elektronikę bojową i sensory dla nowoczesnych myśliwców oraz okrętów wojennych, w tym rozwiązania stosowane w samolotach F-35. Równolegle RTX jest dużym graczem w lotnictwie cywilnym, produkując silniki lotnicze, awionikę i systemy pokładowe dla największych producentów samolotów. Logika rynku jest tu prosta: więcej pieniędzy dla Pentagonu oznacza więcej kontraktów, a kontrakty to przychody i zyski.
Euforia nie zatrzymała się na Wall Street. W Europie indeks Stoxx Europe Aerospace and Defense zyskiwał momentami prawie 3 proc., a w pierwszej fazie sesji najmocniej rosły akcje Renk oraz Leonardo. Te drugie drożały o ponad 4 proc. Część wzrostów została później oddana, ale kierunek był jasny: inwestorzy zaczęli dyskontować scenariusz większych wydatków na obronność po obu stronach Atlantyku.
Rynek traktuje poważnie zapowiedzi USA
Również w Azji było zielono. Akcje Mitsubishi Heavy Industries rosły o ponad 2 proc., a Bharat Electronics również kończyły dzień na plusie. To pokazuje, że rynek traktuje zapowiedź Trumpa nie jako lokalny amerykański epizod, lecz jako potencjalny impuls dla całego globalnego sektora zbrojeniowego.
W tle mamy coraz ostrzejszy krajobraz polityczny. Ostatnie dni przyniosły eskalację napięć wokół Wenezueli, zapowiedzi przejęcia kontroli nad jej ropą oraz powrót retoryki o strategicznych terytoriach, w tym Grenlandii. Dla rynków to sygnał, że bezpieczeństwo znów staje się jednym z głównych tematów politycznych w USA.
Warto jednak zachować chłodną głowę. 1,5 bln dolarów to na razie deklaracja polityczna. Każda taka propozycja musi przejść przez Kongres, a to oznacza długą i trudną debatę. Dziś inwestorzy grają pod narrację i oczekiwania.
Jedno jest jednak pewne. Jeśli temat gigantycznych wydatków wojskowych będzie wracał w kampanii wyborczej, sektor obronny pozostanie jednym z najbardziej nerwowych i jednocześnie najbardziej atrakcyjnych fragmentów rynku.
Gorączka na giełdzie
To nie jest pierwszy raz kiedy Trump doprowadził do gorączki rynki finansowe i inwestorów. Podobnie było, kiedy zapowiadał, a później wygaszał swoje cła. Indeksy najpierw mieniły się odcieniami czerwieni by później zielenić się, jak trawa na wiosnę. Trump jednak nic sobie z tego nie robił. Nagrany na przypadkowym filmie w Gabinecie Owalnym żartował do swoich współpracowników wypytując ich ile zarobili na giełdzie.
Na warszawskiej giełdzie nie ma spółek typowych spółek zbrojeniowych. Do sektora defence zaliczane są Lubawa, Bumech, czy Zremb Chojnice. Jednak daleko im do takich marek jak chociażby niemiecki Rheinmetall, którego akcje rosną dziś o prawie 8 proc. W GP rośnie jedynie Lubawa. Producent odzieży ochronnej zyskuje niecały procent.
Fot. Amerykańska armia/Pexels
Red.
Inne tematy w dziale Polityka