Poseł PiS Błaszczak postanowił złożyć donos do szefowej komisji etyki PiS Elżbiety Witek (PiS) na marszałka Stefana Niesiołowskiego, który w dniach 18-20 stycznia 2011 r. naruszył zdaniem Błaszczaka zasady etyki poselskiej i to wielokrotnie, „wygłaszając stwierdzenia obrażające i szkalujące parlamentarzystów opozycji". Marszałek Niesiołowski w trakcie środowej, gorącej debaty, kilku posłom wyłączył mikrofon, w tym Jarosławowi Rusieckiemu (PiS). Wobec oporów i dyskusji posła, który nie chciał zejść z mównicy Niesiołowski zaproponował mu, że może wyjść na korytarz i tam kontynuować to, co ma do powiedzenia. Każdy z posłów miał określony czas na wypowiedź a Marszałek bezwzględnie egzekwował ustalone reguły.
PiS jest jednak niekonsekwentna. Zastanawia ujadanie funkcjonariuszy partii, której szef jest zdania, że trzeba być twardym a nie miękkim, bezwzględnym a nie ulegającym emocjom. Szczególnie, jego zdaniem, twarda polityka ceniona jest przez Rosję, gotową szanować każdego, kto jej będzie wygrażał pięścią. Bo przecież „Rosja słabnie” jak stwierdził ten przenikliwy mąż stanu klęski.
Ale nie tylko w stosunku do Rosji Kaczyński stosuje zasadę bezwzględnej polityki. Czyżby uważał, że jeśli nie może wzbudzić w większości narodu szacunku i wygrać wyborów, to może uda się mu nastraszyć ten naród? Próbkę totalnej IV RP mieliśmy za rządów PiS, przed 2005 r. A w ostatnich dniach doświadczyliśmy pokazu zwykłego chamstwa, na jaki stać tylko PiS. Rząd, prezydent i ministrowie legalnych władz Polski, przedstawiciele narodu, byli lżeni i poniżani przez obłąkanych z nienawiści, funkcyjnych spod znaku krzyża.
Skąd więc to ujadanie Błaszczaka jak zbitego kundla? Czyżby przestraszył się własnego cienia i tego, że Pan Bóg nierychliwy ale sprawiedliwy, że może wychylić się zza chmur 23 października podczas wyborów parlamentarnych, i po raz kolejny zasadzić Kaczyńskiemu i spółce sążnistego, wyborczego kopa, na co cała ta ekipa ze zdwojoną energią zaczęła pracować?...


Komentarze
Pokaż komentarze (3)