Jak zwykle debaty u nas, tak i ta na temat energii atomowej toczy się między dwoma grupami. Pierwszą stanowią ci „nowocześni” i „uświadomieni”, w tym przypadku uświadomieni w kwestiach atomu, – oni są „za”. Drudzy reprezentują „zacofanie”, „zaściankowość”, „nieuctwo”, „opóźnienie”, albo co najwyżej są „nawiedzonymi” ekologami, czyli jakby tym samym co pozostali w tej grupie – ci są „przeciw”. Dyskusja przebieg przy użyciu argumentów nie mających nic wspólnego z tematem, elektrowni jądrowej w Polsce. Jedni mówią elektrownie jądrową musimy mieć i basta. Drudzy mówią, że elektrowni jądrowej lepiej nie mieć, i też basta! Aby nie być gołosłownym: Przeczytałem, mniejsza o to gdzie, że pomysł zastąpienia elektrowni atomowych elektrowniami zasilanymi gazem jest „pomysłem nierealnym”. Dlaczego? Autor jakoś nie wyjaśnił. W innym miejscu czytam, że tych na „nie”, podpierających się przykładem japońskim, należałoby zapytać – „kiedy w Polsce było ostatnio trzęsienie ziemi”. Pozwolę sobie uogólnić pytanie: A kiedy w Polsce była ostatnia klęska naturalna? I tu odpowiedź nie jest już taka oczywista. Powodzi u nas dostatek, zdarzają się i śnieżyce. W jakim stopniu zagraża to bezpieczeństu elektrowni jądrowej, nie wiem i mam nadzieję się nie przekonać. Warto jednak takie pytania zadawać nie po to aby usłyszeć że jest się „nieuświaomionym” ale po to aby wybrać najlepsze miejsce dla polskiej elektrowni jądrowej, jeśli rzeczywiście zdecydujemy się ją wybudować. Związane z tym ryzyko łącznie z marginesem zarezerwowanym na trudne do przewidzenia zagrożenia (np. atak terrorystyczny) powinno być jasno określone.
Niejaki Platzek, Brandenbura stojący na czele niemieckiego landu, sąsiadującego z Polską, zwrócił się do nas o przemyślenie jeszcze raz sprawy budowy polskiego reaktora atomowego. Warto może posłuchać go i rzeczywiście rozważyć wszystkie za i przeciw, bez uciekania się do wycieczek osobistych. Jeśli nie gaz, to może jednak węgiel. Mamy go pod dostatkiem a i technologie czystego spalania tego surowca są już w zasięgu możliwości ludzkich. Podobno to jest drogie. Co zrobić, aby nie było drogie i co jest w tym takiego drogiego, oraz o ile droższe jest od elektrowni atomowej, nikt już nie wyjaśnia ani nie docieka. Słyszę ten argument od, o ile pamiętam, jakichś 25 lat, zawsze przy okazji rozmów o elektrowniach atomowych. Jest on powtarzany jak mantra, i jak znam życie publiczne w Polsce, nikt od tamtego czasu nie sprawdził jak sprawa wygląda dziś, po ćwierćwieczu.
Energia atomowa, przy wszystkich swoich zaletach ma jedną trudną do przezwyciężenia wadę. W razie katastrofy negatywne skutki są znacznie większe niż w przypadku alternatywnych rozwiązań. Wiara w możliwości ludzkiego umysłu, możliwość przewidzenia wszystki scenariuszy jako argumet w dyskusji nad żywiołami to raczej jakieś nieporozumienie. Od wieku iluminacji dziś wiara w człowieka nie jest taka oczywista. Trzęsienie ziemi w Polsce możemy wykluczyć, co jednak z resztą?


Komentarze
Pokaż komentarze (52)