
Na jakimś forum przeczytałem: „Panowie są utalentowani, ale bez przesady”. To wyznanie jakiegoś forumowicza dotyczy mającego się odbyć, w samo sobotnie południe, „Śniadania mistrzów”. W audycji Marcina Mellera wystąpią artyści - Zbigniew Hołdys, Paweł Kukiz i Tomasz Lipiński. Postanowili oni przepytać premiera Donalda Tuska na okoliczność bieżących bolączek Polski.
Już samo zestawienie sformułowań „Śniadanie mistrzów” i „w samo południe” (bo tak właśnie reklamowana jest ta audycja w mediach) nasuwa pewne skojarzenia i budzi pytania. Kto jest w tym mistrzem i w jakiej dziedzinie? Czy Tusk ma dorównać muzykom, czy może muzycy znają się na polityce tak jak Tusk? Muzycy mają jak najbardziej prawo pytać, ale w takim razie dlaczego zaproszono przedstawicieli mało reprezentatywnej grupy Polaków – właściwie, tej grupy, której problemy stanowią margines życia przeciętnego obywatela. Czy może premier ma zamiar porozmawiać o muzyce? A skoro tak, to bardziej kompetentną osobą byłby jakiś krytyk muzyczny, muzykolog, czy choćby muzyk reprezentujący inny gatunek muzyki? To jakaś amatorszczyzna!
Formuła „w samo południe” przywodzi na myśl słynny film z Gary Cooperem w roli szeryfa Kane'a, rozprawiającego się z bandytami na Main Streat pewnego miasteczka na dzikim zachodzie. Will Kane to bezkompromisowy „jedyny sprawiedliwy”, który, opuszczony przez przyjaciół, samotnie podejmuje walkę... i ją wygrywa.
Postać „ostatniego sprawiedliwego”została raz już wykorzystana przez siły reformatorskie, czy wręcz rewolucyjne, w Polsce. Na jednym z plakatów przed wyborami 4 czerwca 1989 r. Garry Cooper na tle charakterystycznego, czerwonego napisu „Solidarność”, ze znaczkiem „Solidarność” nad gwiazdą szeryfa, i z kartą do glosowania w ręce, „przekonuje” do udziału w wyborach „w samo południe 4 czerwca”. To był strzał w dziesiątkę. „Solidarność” zgarnęła wtedy wszystko, co było do wzięcia.
Nawiązanie do tej symboliki w odniesieniu do spotkania trójki artystów z premierem w „Śniadaniu mistrzów”, może niekoniecznie ma stawiać w złym świetle artystów, ale z pewnością ma zasugerować szlachetne pobudki Tuska, który samotnie walczy o lepsze jutro Polski. Znaczy pełen profesjonalizm? Niekoniecznie. Z symbolami bywa różnie. Bohaterowie tacy jak Kane z reguły są megalomanami. Są przeświadczeni, że bez nich świat się zawali. W polityce taka cecha bywa nośna. Bywa też zabójcza, o czym ostatnio przekonuje się boleśnie Libijczyk Muammar Kadfi. Trzeba jednak przyznać, że próba przemycenia do świadomości zbiorowej szlachetnego wizerunku „jedynego sprawiedliwego” jest zabiegiem interesującym.
Czy uda się premierowi Tuskowi przekonać widzów do siebie? Zobaczymy. A jest do czego przekonywać. Zmiana zasad funkcjonowania OFE, próba manipulacji przy ustawie medialnej, to tylko przykłady z ostatnich dni, które nie przysporzyły splendoru rządowi premiera Tuska. Wygląda na to, że jego pragnienie zostania przy władzy jest tak samo ogromne jak żądza powrotu do niej Jarosława Kaczyńskiego. A to jest powód najbardziej zniechęcający do postawienia krzyżyka przy nazwiskach polityków PO w nadchodzących wyborach parlamentarnych.


Komentarze
Pokaż komentarze (32)