"Przed wyborami pojawiają się pokusy naruszania kompromisu przez środowiska, które chcą zaistnieć albo skupić wyborców"[1] – powiedział prezydent Bronisław Komorowski w nawiązaniu do obywatelskiego projektu ustawy, która miałaby całkowicie zakazywać usuwania ciąży. Obecnie obowiązujące prawo regulujące dopuszczanie legalnej aborcji, prezydent określił jako „maksymalnie dobre” twierdząc, że "(…) ustawa nie zmusza ludzi do heroizmu, bo heroizm, w tym urodzenie dziecka z gwałtu czy kazirodztwa, jest indywidualną decyzją ludzi i nie powinno być narzucane prawnie"[2].
Rodzi się zatem zasadnicze pytanie: czy masz prawo do życia jeśli twój ojciec jest przestępcą? Czy możesz istnieć, jeśli twoja matka jest dziwką? A jeśli nie, lub jeśli istnieje jakieś „być może”, to kto ma o tym decydować? Matka - dziwka, matka - ofiara, matka - nieletnia? A czemu nie ojciec - przestępca, ojciec - zboczeniec, ojciec - pijak, ojciec - nastolatek? A może wyłącznie lekarz? Lekarz ma zabijać? A co na to Hipokrates? Ale czy to aby na pewno jest zabijanie? Jak twierdzi w filmie Grzegorza Brauna „Eugenika – w imię postępu” Marian Szamatowicz – prekursor „in vitro” w Polsce: „To jest pojęcie – kiedy jest człowiek? Tego typu pytanie proszę zadawać filozofom. Medycyna się w ogóle tym nie powinna zajmować”[3]. Zdaniem lekarza nieistotne jest życie, nieważna jest jego definicja, nie należy zastanawiać się kiedy następuje jego początek? A może również nie ma znaczenia moment jego zakończenia? To co jest istotne?! Tylko szmal?!!! O kim mówimy o lekarzach czy szmalcownikach?! Łatwo się pogubić!
Czy zatem w naszym nowoczesnym świecie eugenika nadal funkcjonuje, czy faktycznie zniknęła razem z nazizmem? A czymże jest selekcjonowanie poczętych poprzez ocenę ich rodziców? Jak nazwać zabijanie nienarodzonych dzieci, u których stwierdzono zespół Downa? W Gazecie (wiadomo jakiej i ile wartej) Sławomir Zagórski odnosząc się do wspomnianego wyżej filmu pisze: „Źle robi się(…), gdy akcja przenosi się z przedwojennej Ameryki i hitlerowskich Niemiec do czasów współczesnych. Dowiadujemy się bowiem, że po 1945 r. następuje szybka przemiana eugeniki w... genetykę. Taką opinię wyraża amerykański pisarz Edwin Black. Wtóruje mu znana ze swoich powściągliwych sądów prawicowa publicystka Joanna Najfeld, twierdząc, że dziełem przefarbowanych powojennych eugeników stała się pigułka antykoncepcyjna, a następnie pigułka aborcyjna”[4]. A cóż niewłaściwego, nielogicznego jest w tym twierdzeniu? Czy genetyka, jest w odróżnieniu od eugeniki jednoznacznie dobra? „Część osób w populacji ludzkiej jest źle skonstruowana(…) Wobec tego aby cywilizacja się rozwijała należy promować klasy wyższe i hamować w rozmnażaniu klasy niższe”[5] – twierdził Francis Galton, twórca i pionier eugeniki. Czy nie pasuje to wprost, do tzw. diagnostyki przedimplantacyjnej w metodzie in vitro, w której toku wyodrębnia się zarodki (lepsze) do dalszej „obróbki” i (gorsze) do zamrażalnika, a w dalszej kolejności po prostu do unicestwienia, eliminacji, zagłady... „Ale tak robi też natura”[6] – twierdzi Jan Hartman tzw. bioetyk. Tylko czy możemy zrównać lekarza, choćby najgenialniejszego z naturą?! W końcu w naturze ludzie umierają – taka jest oczywista konsekwencja poczęcia, życia, choroby... Czy kierując się „hartmanowską” logiką jesteśmy upoważnieni do zabijania również dorosłych ludzi, bo przecież tak „robi też natura”? Odwoływanie się do natury i bezpośrednie cedowanie jej praw na ludzi prowadzi do nonsensów. Przykładowo twierdzenie zwolenników „wolnej miłości”, jakoby homoseksualizm jest normalny bo w naturze występuje wśród zwierząt może nas doprowadzić do akceptacji kanibalizmu, koprofagii, czy zakopywania kości w ogródku...
Na koniec proszę Was – zamknijcie oczy i wyobraźcie sobie wielkie laboratorium, w którym dokonuje się zapłodnienia in vitro. Wyobraźcie sobie długi stół, na nim 500 probówek z zarodkami i lekarza w białym kitlu dokonującego selekcji, diagnostyki przedimplantacyjnej. I wyobraźcie sobie wielki zamrażalnik, do którego trafiają odrzucone zarodki...
* * *
A teraz zamieńcie sobie: stół na rampę kolejową, biały kitel na czarny mundur i zamrażalkę na piec...
To jest właśnie ta „maksymalnie dobra” ochrona życia!


Komentarze
Pokaż komentarze (9)