pis.org 1 pis.org 1
50
BLOG

Złudny urok polskich miasteczek

pis.org 1 pis.org 1 Polityka Obserwuj notkę 1

Poseł, minister, prezydent miasta, radny czy funkcjonariusz służb specjalnych będzie musiał w oświadczeniu majątkowym wymienić wszystkie funkcje publiczne, jakie pełnił od 1990 r. Do tego ma dołączyć „informację o rodzinie”, a w niej dokładnie z imienia i nazwiska podać, gdzie pracują wszyscy krewni i powinowaci, do drugiego stopnia włącznie. Tak zakłada projekt ustawy antykorupcyjnej autorstwa Julii Pitery. Po co taka ustawa? Zdaniem Julii Pitery, ma to przeciwdziałać nepotyzmowi w administracji.

Czy taka ustawa uwolni np. polskie miasteczka z sieci rodzinnych powiązań miejscowego władcy? Trzeba sobie jasno powiedzieć, że wspomniany projekt idzie w kierunku obezwładnienia tzw. układu. O nim wciąż powtarza Jarosław Kaczyński, widząc w nim hamulec rozwoju małych miejscowości. Polskie miasteczka, na oko sympatycznie lub czasem mniej sympatycznie wyglądające, bywa nie rozwijają się z powodu istniejącego układu rodzinno-towarzyskiego. Rządzący burmistrz, który bardzo zaczynał karierę jako nominowany przez PZPR naczelnik miasta i gminy wszystkie stanowiska dyrektorów szkół, przedszkoli, zakładów miejskich obsadzone ma od lat przez rodzinkę. Za odpowiednie głosowanie ludzie otrzymują pracę, zlecenia, wygrywają przetargi np. na odśnieżanie miasta itd. Wszystko jest pod kontrolą rodziny: część radnych to krewni, prokurator to krewny burmistrza, ktoś z sędziów miejscowego sądu też, zastępca komendanta policji też kuzyn, miejscowe przedsiębiorstwo drogowe, to też rodzina i można tak ciągnąc w nieskończoność. Nawet szmata sprzątaczki w gminie czy szkole (sprzątaczki też krewne!) nie pójdzie w lewo czy w prawo bez wiedzy pana na księstwie.

Ile takich miasteczek, skrępowanych nepotyzmem, sparaliżowanych bezsilnością przeciwko rodzinnym działaniom „rodzinki” mamy w kraju? Setki! Ja znam osobiście takie jedno. Przez dwadzieścia lat zrobiono w nim niewiele. Czas się w nim zatrzymał. Kilka uliczek wyasfaltowano przed kolejnymi wyborami, postawiono szkołę o 10–15 lat za późno, bo młodzi uciekają z miasteczka, za wciskane unijne pieniądze od niechcenia zbudowano kilka kilometrów wodociągu, jakiś chodnik wyłożono kostką. Przez 20 lat nie pojawił się żaden inwestor. Właściwie pojawiali się, przyciągani dobrym położeniem i najwyższym bezrobociem w mazowieckiem. Po miłej pogawędce z burmistrzem, trwającej tyle co wypicie kawy, szybko zabierali owi optymiści przysłowiową walizkę z pieniędzmi. Z tego co wiem znajdowali szczęścia gdzie indziej.

Cóż, dla wielu takich włodarzy istotą pełnienia władzy jest obrona władzy. Na to idzie ich energia i zabiegi, już niekoniecznie ich pieniądze, i sprytnie wykorzystywane inicjatywy innych ludzi.

A ja wątpię, aby nowy projekt ustawy antykorupcyjnej coś zmienił. Nie wierzę, aby zapobiegł chorobie nowotworowej, która dławi polską prowincję. Ale próbować wart. Może kiedyś się uda. Dlaczego nasze miasteczka nie mają przypominać tych z zachodu- schludnych, wręcz uroczych, których mieszkańcy nie muszą szukać pracy poza krajem, albo w dalekim mieście, bo mają ją na miejscu lub troszkę dalej.

A my - bardzo często - nie mamy tak dobrze. Tylko dlatego, że popłuczyny PZPR, jakiś czerwonooki królik oraz wszyscy znajomi i krewni królika posmakowali władzy i dalej chcą rządzić i pomiatać innymi.

Tekst wzięty z: http://www.pis.org.pl/akcja.php?id=8

pis.org 1
O mnie pis.org 1

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka